Rozmowa z Michałem Wróblem, rezerwowym bramkarzem Górnika

Pamięta pan swój ostatni ligowy mecz?
- Jesienią przeciwko Amice, jeszcze w barwach Szczakowianki. W 44 minucie tak cieszyłem się z bramki na 2:0, że z tej radości naderwałem mięsień łydko. I leczyłem się blisko cztery miesiące.
Sporo się w tym czasie zmieniło.
- Tak. Wróciłem do Zabrza i mam przynajmniej blisko do domu. Mieszkam w Sośnicy, spacerkiem dziesięć minut od stadionu. Pierwszy raz tę drogę pokonałem mając dziesięć lat i mógłbym już iść z zamkniętymi oczami. 

W Szczakowiance pan grał, w Zabrzu ponownie siedzi na ławce. Nie czas bronić?

- Czas, czas... Tylko, że bramkarz jest jednak, a Piotrek Lech jest naprawdę bardzo dobry.

I przedłużył kontrakt z Górnikiem.

- Przynajmniej jeszcze się czegoś od niego nauczę. Kontrakt mam ważny do 2005 roku i myślę, że go wypełnię, jeżeli oczywiście będę Górnikowi potrzebny. Czuję się tutaj bardzo dobrze, ale muszą chcieć obie strony.

Mówią, że gdyby Michał Wróbel chciał więcej czas spędzić w siłowni i poprawił grę na przedpolu, mógłby być w krajowej czołówce.

- I chyba mają rację. W siłowni siedzę bardzo często, pracując na mięśniami brzucha. Mam 201 wzrostu, w Szczakowiance zszedłem już nawet do 93 kg i byłem za... lekki. Moja optymalna waga to 98 kg. Mam kilogram za dużo. Cztery miesiące przerwy w grze zrobiły swoje.

Ponoć mógł pan bronić z Odrą Wodzisław? Słyszałem, że to pan "ulubiony" klub.

- Trzy mecze, osiem puszczonych bramek, z czego cztery "moje". Na szczęście dwie w sparingu. To zostaje w głowie, ale w dniu meczu byłem gotowy do gry. Kiedyś trzeba się przełamać.

Problem z drugim bramkarzem na trener Janas. Pana faworyt?

- Boruc... To był żart. Nie przekreślałby Liberdy. Ciężko pracował na swoją szansę i jest naprawdę dobry. Każdy bramkarz ma słabszy dzień. Może to najgorsze już za nim.

Niewielu wie o pana sporym wpływie na internatową stronę poświęconą Górnikowi. Nowa pasja?

- Strona istniała już wcześniej, ale rok temu przyszedłem im z pomocą. Co jesteśmy warci bez kibiców, którzy są z nami na dobre i na złe. Sam coś napiszę, zorganizuję czat, udało się na nagrody przeznaczyć koszulki Marka Koźmińskiego i Michała Probierza. Swoją dam po sezonie, bo mam tylko jedną.

W ostatnie kolejce Górnik gra ze Szczakowianką, która walczy o przeżycie. Kiedy grał pan w Jaworznie powiedział, że w takim meczu by nie zagrał.

- Przeciwko Górnikowi nie. To mój klub od prawie piętnastu lat. Górnikowi kibicowałem jako dzieciak. Rok spędzony w Jaworznie wspominam bardzo ciepło. Awansowałem do ligi, zacząłem regularnie bronić, dostałem w końcu swoją szansę i trochę zrobiłem. Sentymentów jednak nie będzie. Poza tym sądzę, że już będą spokojni.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]