Ofiara rewolucji

Ponoć każda rewolucja wymaga ofiar. Jeżeli tak, to ta "zabrzańska" pochłonęła Marka Motykę, który wczoraj przestał być trenerem drużyny. Zastąpi go Ryszard Komornicki, jedna z gwiazd ostatniego "wielkiego" Górnika lat 80-tych. "Koko" dziś o 12.00 zostanie przedstawiony drużynie. Menedżerem Górnika będzie Axel Thoma. Obaj panowie wczoraj przed południem spotkali się z prezesem klubu, Jerzym Frenkielem. - Naprawdę, dopiero to spotkanie przesądziło o zmianie - zapewnia Frenkiel. - Dlatego wcześniej, Marek Motyka nie usłyszał, że odchodzi. W grę wchodziły różne pomysły.
Motyka dotarł na Roosevelta po 18.00, choć był umówiony godzinę wcześniej. - Stałem w "korku" na autostradzie. To nie był dla mnie szczęśliwy dzień, ale mogłem się tego spodziewać, kiedy nastąpiły zmiany w klubie - powiedział Motyka. - Samo spotkanie trwało ledwie 25 minut. Frenkiel i Motyka nie rozmawiali o finansach, choć były już trener usłyszał propozycję rozwiązania sytuacji. Jego kontrakt formalnie obowiązuje do czerwca. - W czwartek nie chciałem rozmawiać o finansach. Do tej rozmowy wrócimy - dodał.
Motyka wczorajszą noc spędził w Zabrzu. Dziś pożegna się z drużyną. - Jeszcze wczoraj było kilka pomysłów rozwiązania sytuacji. Jedna z nich zakładała pozostanie Marka w klubie. Cenię jego warsztat, dziękujemy mu za sześć bezcennych punktów, ale musieliśmy postawić na inna koncepcję - zdradza Frenkiel.
Jaką? Komornicki był świetnym piłkarzem i ma papiery trenerskie z najwyższej półki. Polskich realiów jednak nie zna. Wszystkie strony widzą, że to duże ryzyko. Sam Frenkiel nie ukrywa, że nowy trener był nieco zaskoczony sytuacją, którą zastał w klubie. - Chyba nie przypuszczał, że jest tak trudna - mówi Frenkiel.
O zmianie trenera nie decydowały względy szkoleniowe. Motyka nie zawiódł. Sam zresztą mówi, że nawet gdyby zdobył jesienią 15 punktów, to i tak pewnie by dziś nie pracował na Roosevelta. Klub liczy, że za nowym trenerem przyjdzie do klubu kapitał. Być może z Anglii, być może ze strony zabrzańskiego biznesu. Dlatego postawiono na Komornickiego. - Jeżeli tak się stanie, to warto było mnie poświęcić. Choć czuję niedosyt. Gdybym wiedział, że tak się skończy, to nigdy bym tej pracy nie przyjął. Moim marzeniem jest popracować kiedyś w Górniku dłużej. Wypowiedzi Ryśka Komornickiego? Nie chcę ich komentować, ale pozostawiały niesmak. Graliśmy przeciwko sobie i życzę mu sukcesu. Trenerzy i działacze to na tej szachownicy pionki. Ważni są piłkarze. Dobrze, że usłyszeli, że jest kasa na ich pensje wiosną. Jeżeli tak się stanie, to z mojego odejścia będzie jakiś pożytek - uważa Motyka, przekonany, że Górnik utrzymując obecny stan posiadania uniknie nie tylko degradacji, ale i barażów.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online