Forum
 

Rozmowa z Ryszardem Komornickim, kandydatem na nowego trenera Górnika

» Czy szykuje się pan do objęcia posady na Roosevelta?
Ryszard Komornicki: Jeżeli miałbym być trenerem Górnika, to chyba powinienem przyjechać na pierwszy trening zespołu. Na razie nic o tym nie wiem.
» Ale pan od pół roku powtarza, że chciałby być w Górniku trenerem. A nowy prezes klubu Jerzy Frenkiel nie zagwarantował spokoju pracującemu obecnie Markowi Motyce.
- To, że ja się zgłaszam jeszcze nic nie znaczy. Nie ja zatrudniałem trenera Motykę i nie ja będę go zwalniał. A objąć zespół w tak trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się Górnik, to żaden luksus. Ale uważam, że to nie jest profesjonalne podejście, kiedy drużyna przez miesiąc nie trenuje, a trener mówi, że wcześniej może do klubu wpaść, ale tylko na kawę. To znaczy, że daje sygnał: mnie jest wszystko jedno, niech się dzieje, co chce.

» Motyka uzasadniał rozpoczęcie zajęć dopiero 16 stycznia licznymi kontuzjami podstawowych graczy.
- To mnie nie przekonuje. Tak to można prowadzić zespół juniorów albo w A klasie. Jeżeli zawodnicy przez cztery tygodnie nie mają do czynienia z piłką, to jak można potem wymagać od nich, żeby mieli siły podczas meczu przez 90 minut? Ja miałem w swojej karierze wielu dobrych trenerów, m.in. Kostkę i Piechniczka. Ci, którzy byli kontuzjowani, pracowali jeszcze więcej i ciężej od pozostałych, żeby wrócić do formy. Nie uważam, że jestem najmądrzejszy, ale mam 12-letnie doświadczenie szkoleniowe i bieżący kontakt z zawodową piłką. Wiem jak to poukładać.

» Czy negocjował pan z ludźmi odpowiedzialnymi obecnie za Górnika – nowym prezesem, bądź grupą wsparcia stworzoną przez prezydenta Zabrza?
- Pana Frenkiela chyba nie miałem okazji poznać. Ale ludzie decydujący obecnie o Górniku znają moje warunki, na jakich podjąłbym się pracy w klubie. Z drugiej strony, wcale nie muszę być trenerem. Będę szczęśliwy jak Górnik utrzyma się w ekstraklasie, jak nie będzie pałętał się w ogonie tabeli, jak będzie wypłacalny, jak na mecze zacznie przychodzić więcej niż 2 tysiące kibiców.

» Jeżeli pan, to także Niemiec Axel Thoma?
- Bez niego nic nie zrobię. Nieważne w jakiej roli, ważne, co będzie robił. Odpowiadałby za sprawy sportowe, kontakty z inwestorami i sponsorami. Nie jestem też filantropem, ale ściągniemy do Zabrza ludzi, którzy dadzą Górnikowi więcej niż nasze zarobki. Ja się nigdzie nie pcham, ale nie mam celu, by kłamać i oszukiwać, bo przecież Górnik to na razie bieda. Szkoda mi jednak klubu, miasta. Chcę tutaj coś zbudować.

» Czy pana praca w Górniku ma związek z rozmowami gminy z brytyjską firmą Stewart International Marketing?
- To niezależne, bo te rozmowy trwają. Przecież bez zgody władz nikt czołgami tu nie wjedzie. Stewart wysłał poważną ofertę, na której skorzystałoby miasto, mieszkańcy, a Górnik więcej niż się wydaje. To już kwestia umowy, na mocy której inwestor odprowadzałby odpowiedni procent do budżetu klubu. Na razie jednak nie wiadomo, ile Górnik ma długów. Nie można oczekiwać, że w 10 minut zrobimy tu eldorado, gdy polityka ostatnich kilkunastu lat uczyniła z klubu spaloną ziemię.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online