Forum
 

Duch nie zginął

Jesienią piłkarze Górnika dokonali więcej, niż można było od nich oczekiwać. Ale zabrzański klub doszedł do ściany i więcej z tej biedy wycisnąć już nie zdoła. Jeżeli wiosną nie będzie nowego inwestora, 14-krotny mistrz Polski może w maju obudzić się w II lidze.
Przed sezonem najbiedniejszy klub ekstraklasy był wymieniany w gronie głównych kandydatów do spadku. Tymczasem piłkarze z Zabrza i młody trener Marek Wleciałowski nic sobie z tego nie robili – przez pierwszych sześć kolejek nie schodzili z boiska pokonani. Potem rozgromili jeszcze Wisłę Płock i w połowie rundy byli na czwartym miejscu w tabeli!

Siłą drużyny z Roosevelta była taktyka umiejętnie dopasowana do możliwości piłkarzy. To z reguły rywale byli częściej w posiadaniu piłki i wydawało im się, że kontrolują wydarzenia na boisku. Tymczasem gole strzelał Górnik i to on schodził z boiska jako zwycięzca, a zaskoczonym przeciwnikom nie mieściło się w głowach, że przegrali z taką słabą drużyną...

W połowie rundy zabrzańską drużynę dopadł jednak kryzys. Plaga kontuzji, zaległości płacowe i niepewność piłkarzy co do dalszych losów klubu przełożyły się na wyniki. Zwykle dyplomatyczny Wleciałowski zaczął skarżyć się, że kłopoty organizacyjne przeszkadzają mu w pracy. Po czterech kolejnych porażkach, w których jego podopieczni tracili za każdym razem trzy bramki, szkoleniowiec złożył rezygnację.

Zastąpił go Marek Motyka, który rozpoczął pracę od pechowych porażek z Wisłą Kraków i Legią, które zepchnęły Górnika niemal na samo dno tabeli.

Ale w ostatnich trzech meczach udało mu się obudzić ducha walki w drużynie i wygrać jeszcze dwa mecze, w tym na boisku wicemistrza Polski, Groclinu. To wysforowało zabrzan na 11. miejsce z niewielką przewagą nad strefą spadkową. Taki wynik na koniec wiosny w Zabrzu przyjęto by z ulgą.

Plus
W najbiedniejszym klubie ekstraklasy musieli z konieczności grać młodzi piłkarze, którzy pewnie nigdzie indziej w ekstraklasie takiej szansy by nie dostali. I okazało się, że 17-letni Marcin Siedlarz i Grzegorz Goncerz, czy ledwie o rok starsi Kamil i Paweł Królowie wcale nie ustępują ligowym wyjadaczom gromadząc przy tym ogromny kapitał w postaci boiskowego doświadczenia. Pozbawiony kompleksów Siedlarz to już dziś ligowiec całą gębą, a wyśmiewany początkowo Kamil Król strzelił już dwa gole i pewnie jeszcze nie raz zawstydzi swoich szyderców.

Minus
Kto nie robi kroku w przód, ten się cofa – wydawało się, że tę starą maksymę prezes Górnika Zbigniew Koźmiński rozumie doskonale. Ale co innego rozumieć, a co innego wprawiać w czyn. Po czteroletnim okresie rządów na Roosevelta ambitny działacz zostawia zabrzański klub na skraju przepaści. Nie wypalił rodzinny biznes z synem Markiem, który w niejasnych okolicznościach wycofał się z Górnika tuż przed sezonem i oddał „za darmo” akcje klubu, których rzekomo był właścicielem. Krakusi nie potrafili zrozumieć, że nikt im w Zabrzu nie chce pomóc, ale chyba nigdy nie zadali sami sobie pytania, dlaczego tak się dzieje. Nie grzeszyli za to dyplomacją, a swoich potencjalnych partnerów (w tym gminę) drażnili roszczeniową postawą.

Górnik Zabrze
11. miejsce
19 punktów
Bramki 19-23
5 zwycięstw
4 remisy
8 porażek.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online