Forum
 

Ostatnia wieczerza

Okres przedświąteczny to zwykle czas spotkań wigilijnych. Nie inaczej było wczoraj w Zabrzu, gdzie za wspólnym stołem zasiedli pracownicy zabrzańskiego Górnika. Choć sytuacja 14-krotnego mistrza Polski daleka jest od stabilnej, to nastrój wspólnej kolacji tego nie sugerował. Stół w klubowej kawiarni uginał się od świątecznych smakołyków, były życzenia prezesa Zbigniewa Koźmińskiego, tradycyjne łamanie opłatkiem i głośne rozmowy. 

Samotny "Wiśnia"
Kilka miejsc było jednak pustych. przygotowano je dla piłkarzy Górnika. Spośród zawodników dostrzec można było jedynie Jacka Wiśniewskiego, siedzącego w towarzystwie dwóch innych przedstawicieli drużyny - Przemysława Cecherza, trenera bramkarzy i kierownika zespołu, Jarosława Barteczki. Dla "Wiśni" była to już druga wieczerza wigilijna w tym tygodniu. W poniedziałek zasiadł przy stole w gronie kolegów z boiska, choć wcześniej deklarował, iż po tym jak został okradziony z osobistych kosztowności, na przedświątecznym spotkaniu się nie pojawi. - Faktycznie tak powiedziałem, ale po rozmowie z trenerem Markiem Motyką postanowiłem przyjść. Jeżeli prawdą jest, że złodziejem jest zawodnik naszego klubu, to prędzej czy później dosięgnie go sprawiedliwość. Opłatkiem łamałem się ze wszystkimi i być może wśród nich był ten człowiek. A tu przyszedłem po to, by złożyć życzenia tym, którzy pracują dla nas. Mam ty na myśl panów dbających o boisko, panie z księgowości czy z pralni. Trzeba było ich uszanować. Miałem więc przyjemność reprezentować całą drużynę - powiedział Jacek Wiśniewski.

Zakaz wyprzedaży
Lubiany przez kibiców zawodnik Górnika odniósł się również do obecnej sytuacji klubu. - Niezależnie od tego kto zostanie prezesem, nie może nam wyprzedawać zawodników, bo spadniemy z ligi. Jeżeli sami, a mam tu na myśl zawodników, działaczy i przyszłego inwestora, nie weźmiemy się do kupy, to może być źle. Nie wyobrażam sobie, że historia polskiej piłki może grac w II lidze. Prezes Koźmiński zrobił dużo dla tego klubu, ale więcej - bez pomocy ludzi - nie jest w stanie zrobić. Stanisław Oślizło jest dla mnie mistrzem świata, ale zmiana stołków do niczego dobrego nie doprowadzi - stwierdził obrońca Górnika. Prezes Koźmiński zapowiedział wczoraj swoje odejście. Nie chce w to uwierzyć Leszek Brzeziński, który w tym klubie nie był bodaj tylko prezesem. - Niezależnie od tego, kto będzie właścicielem, to klub musi działać profesjonalnie. Według mnie nie ma bardziej kompetentnego człowieka do prowadzenia klubu od prezesa Koźmińskiego. To nie fabryka, w której zmienia się tokarzy przy tokarce. Na sporcie trzeba się znać, a prezes Koźmiński zna go od podszewki - powiedział Brzeziński.

Dwa warianty
Wszystko jednak wskazuje na to, że była to ostatnia wigilia Zbigniewa Koźmińskieo w Górniku. - Moja rezygnacja to dobry ruch. Ten klub potrzebuje pomocy miasta, a jeżeli ja stoję w tym na przeszkodzie, to musiałem się usunąć. Czas, by Górnik wszedł na normalną drogę, bo bez pieniędzy inwestora dłużej się nie da. W inne kluby inwestują wielkie firmy i tak powinno być w Zabrzu. Według mnie przetarg trwa za długo, a cena za akcje - choć została obniżona - i tak jest za wysoka. Sędzina, która się tym zajmuje, kompletnie się nie orientuje jaki towar ma do zaoferowania. Ja mam czyste sumienie i za to co zrobiłem w ciągu tych czterech lat nie mam się co wstydzić. W czasie pracy w Górniku poznałem jedynie dwie osoby, które mogłyby zająć moje miejsce. Mam tu na myśli Józefa Kubicę i Stanisława Oślizłę. Jeśli trzeba będzie to będę im służył pomocą -zadeklarował prezes Koźmiński.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online