Forum
 

Szarganie legendy Górnika

Ktoś się może przyczepić, że ostatnio aż do znudzenia piszę o Górniku Zabrze. Jednak każdy niemal dzień przynosi informacje dotyczące tego zasłużonego klubu, po których krew burzy się w żyłach.
Nie inaczej było ostatnio. Jak można przejść do porządku dziennego nad czymś takim, jak to, że w szatni Jackowi Wiśniewskiemu zginęły dwa wartościowe przedmioty łańcuszek i bransoletka? Nikogo nie złapano, ale wygląda na to, że najzwyczajniej ktoś je ukradł. Powstaje pytanie kto? Tu już można snuć różne domysły. Sam poszkodowany nie chce wracać do tej sprawy, choć jest mu bardzo przykro.
– Nikogo nie udało się złapać, więc trudno kogoś posądzać. Nie spodziewałem się jednak, że kiedykolwiek coś takiego mnie spotka – powiedział Wiśniewski.
Sprawy nie można bagatelizować, bo świadczy ona o prawie całkowitym braku zaufania wśród piłkarzy tej drużyny. To może się odbić na postawie zespołu na boisku. Można zadać pytanie, czy ten zespół pod względem osobowym jeszcze w ogóle istnieje. Krytyczna sytuacja finansowa powoduje, że większość zawodników jest już myślami gdzieś indziej. Zresztą cóż to są za piłkarze? Bez cienia przesady można stwierdzić, że tylko Piotr Lech, Krzysztof Bukalski i wspomniany Jacek Wiśniewski, prezentują pierwszoligowy poziom. Reszta to terminatorzy, którzy w dawnym Górniku nie mieliby szansy grać nawet w rezerwowej drużynie. Poprzedni podobno właściciel Górnika Marek Koźmiński wspólnie z ojcem Zbigniewem Koźmińskim ścigali do Zabrza młodych mało doświadczonych zawodników, bo oni niewiele kosztowali, a istniała możliwość, że będzie można ich wypromować, a potem nieźle na nich zarobić. Stało się z tego pospolite ruszenie. Pisząc tydzień temu o Kamilu Królu pozwoliłem sobie na stwierdzenie, że ten bardzo utalentowany zawodnik nie ma przy kim nabyć doświadczenia. – Przykrość jaka spotkała Jacka Wiśniewskiego, smuci mnie. Byłem przez wiele lat kapitanem Górnika i nie wyobrażam sobie, aby coś takiego mogło się zdarzyć w naszej szatni. Nie zawsze wszyscy się ze sobą zgadzali, ale w zasadniczych sprawach zarówno na boisku, jak i poza nim, stanowiliśmy jedność – zapewnił Stanisław Oślizło, znakomity przed laty piłkarz Górnika, obecnie jego rzecznik prasowy.
Po ostatnim meczu w Zabrzu z GKS Bełchatów, przegranym przez Górnika 0:1, trener gości Orest Lenczyk znany z niekonwencjonalnych wypowiedzi, nie omieszkał wspomnieć, że to co zobaczył na legendarnym stadionie przeraziło go.
– Cieszę się z tego, że siedzę obok Stanisław Oślizły, legendarnego piłkarza Górnika (prowadził konferencję prasową – przyp. aa), który był moim piłkarskim idolem. W mojej prawie 45-letniej trenerskiej karierze, nigdy nie było mi dane pracować w tym klubie, choć raz padła taka propozycja. Wiele razy byłem na tym stadionie z różnymi drużynami. Szczególnie w pamięci utkwiła mi jedna wizyta. Czterdzieści lat temu przyjechałem tutaj na sparing ze Ślęzą Wrocław. Przebieraliśmy się wtedy w szatni, która do dzisiaj pozostała taka sama, nic się nie zmieniła. To przykre, że tak zasłużony dla polskiego piłkarstwa klub, boryka się z tak olbrzymimi kłopotami. Nie potrafię zrozumieć, jak to się dzieje, że w Zabrzu nie może się znaleźć ktoś, kto pomoże temu klubowi – zastanawiał się Lenczyk.
Coś było na rzeczy w wypowiedzi tego doświadczonego szkoleniowca. Sporo po zakończeniu meczu kilku dziennikarzy luźno rozmawiało ze Stanisławem Oślizło – Może trzeba założyć jakiś komitet ocalenia Górnika i szukać ratunku dla klubu – mówił rozgoryczony pan Stanisław.
Warto wspomnieć o tym, że w 1991 roku, kiedy Górnik po raz pierwszy stanął na krawędzi przepaści, ówczesny prezes Zygfryd Warzynek, rzecznik prasowy śp. Jan „Bolek” Niesyto, Jan Kowalski i Stanisław Oślizło dosłownie chodzili po prośbie od zakładu do zakładu, byli gdzie się tylko dało i wtedy uratowali Górnika. Co go czeka teraz? Pierwszy przetarg na zakup większościowego pakietu akcji nie przyniósł żadnego skutku. W przyszłym tygodniu ma być ogłoszony drugi. Co z niego wyniknie, trudno przewidzieć. Najgorsze jest to, że wydaje się, iż jest coraz mniej ludzi zainteresowanych losem Górnika, a to może już wkrótce okazać się dla niego zgubne.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online