Teorię przekuć w praktykę

Górnika, który inauguruje dziś w Warszawie 14. kolejkę Orange Ekstraklasy, teoretycznie czeka zadanie niewykonalne: urwać punkty po pięciu z rzędu porażkach w meczu z drużyną, która wygrała cztery ostatnie mecze, nie tracąc w nich gola. Trener zabrzan Marek Motyka przekonuje jednak, że wie, jak ugryźć Legię. Pytanie tylko, czy piłkarze zrealizują to na boisku.
Górnik, co oczywiste, zagra defensywnie, z wysuniętym na szpicy jedynym napastnikiem, Arkadiuszem Aleksandrem. Ale nie ma być to obrona rozpaczliwa. 

– Mamy się bronić mądrze, bo wielkich atutów i szybkiego odrzutowca w ataku nie mamy. Ale jak nadarzy się okazja do kontry, to musi w niej wziąć udział kilku zawodników. Postaramy się nie powtórzyć błędów Kolportera w Warszawie i sami zmusić Legię do błędów. Wierzę, że potrafimy zagrać konsekwentnie, o czym przekonała się już Wisła. Najważniejsze jednak, żeby piłkarze nie przestraszyli się Legii. To nie jest mecz na śmierć i życie. To rywal jest faworytem. Porażka ujmy nam nie przyniesie, ale zwycięstwo może zapewnić chwałę – uważa szkoleniowiec Górnika.

Do stolicy nie pojechał ostatecznie Marcel Liczka, któremu odnowiła się kontuzja mięśnia dwugłowego nogi. – Nie ma sensu brać go na 20 minut, skoro wkrótce czekają nas jeszcze ważne mecze u siebie z Łęczną i Bełchatowem – dodaje Motyka.

Legia też ma swoje kłopoty, bowiem kontuzjowany jest rozgrywający Łukasz Surma. Wysoką formę zasygnalizował jednak Piotr Włodarczyk, który Hetmanowi Zamość w rozgrywkach Pucharu Polski zaaplikował cztery gole. – Na pewno nie można go spuścić z oka – podkreśla trener zabrzan.
Prezes Górnika Zbigniew Koźmiński, który obiecał piłkarzom wysokie premie za punkty w ostatnich jesiennych meczach, też nie sądzi, że jedenastka z Roosevelta jest skazana na pożarcie.
– Swoją wiarę opieram na tym, że sport jest nieprzewidywalny i każdy wynik jest możliwy. Premie pomogą zmotywować piłkarzy, choć akurat nie miałem do nich pretensji o brak ambicji. Ale na pewno nie zaszkodzą, a nowy potencjalny właściciel nie będzie miał mi tego za złe – podkreśla sternik zabrzańskiego klubu, który wczoraj po 13. razem z zespołem wsiadł do autokaru i pojechał do stolicy.

Przypuszczalny skład: Lech – Radler, Prokop, Wiśniewski, Magiera – Filipe, Juszkiewicz, Stoimenow, Bukalski, Dudziński – Aleksander.
Nieobecni: Andraszak, Liczka, Prasnal, Rambo, Wójcik (kontuzje).

W poprzednim sezonie: Jesienią w Warszawie Legia wygrała 2:1. Zabrzanie przespali pierwszą połowę, w której stracili dwa gole (Jóźwiak i Kiełbowicz). W 50 min kontaktową bramkę zdobył Chałbiński, ale do wyrównania zabrakło obiektywizmu sędziego Antoniego Fijarczyka, który odgwizdał wydumanego spalonego przy trafieniu Piotra Brożka. Pół roku później arbiter ów został aresztowany za łapówkarstwo... Wiosną na Roosevelta padł szczęśliwy dla Legii bezbramkowy remis.

Typ "DZ": Niby w sporcie wszystko jest możliwe, ale urwanie punktu Legii byłoby supersensacją.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online