Forum
 

Czyje akcje zabrzańskiego Górnika? Oto jest pytanie...

Akcje Sportowej Spółki Akcyjnej Górnik Zabrze wkrótce zostaną wystawione na sprzedaż, a piłkarze i kibice z utęsknieniem czekają na hojnego inwestora, który przywróciłby blask 14-krotnemu mistrzowi Polski. Tymczasem sprzedaż klubu może się przeciągnąć, bo wokół udziałów w nim panuje prawny galimatias, a z szafy wychodzą kolejne trupy... 

W tym momencie na scenie pojawia się jednak były właściciel klubu, Stanisław Płoskoń, który cztery lata temu korzystał z sopockiej firmy jako pośrednika w sprzedaży akcji Polindowi. Gdy pośrednik nie wywiązał się z umowy (a jakże!), Płoskoń sam dogadał się z Polindem.

– Umowa z firmą z Sopotu została notarialnie unieważniona. Ci ludzie obracali moimi pieniędzmi przez bank szwajcarski, a potem nagle się ulotnili. Zaskarżyłem ich do prokuratury, ale otrzymałem pismo, że sprawa zostaje zawieszona, bo nie można ustalić adresu tej firmy – mówi nam Płoskoń.
Sądowi może się nie udało, ale my odnaleźliśmy przedstawicieli sopockiej firmy.

– Mamy akt notarialny dotyczący sprzedaży nam akcji Górnika przez pana Płoskonia, który wciąż jest ważny – twierdzi Krzysztof Grąglewski z Consulting And Corporate Law Ltd. – Wysłaliśmy pismo do sądu, w którym domagamy się wyłączenia udziałów Górnika z postępowania upadłościowego Polindu, bo akcje zawierają wadę prawną. Poinformowaliśmy też o tym fakcie władze Zabrza.

Płoskoń się złości: – Ja też mogę wygadywać różne głupstwa, ale trzeba mieć dokumenty, żeby tytułować się właścicielem klubu. To tak, jak z Markiem Koźmińskim, który nigdy nim nie był. Wystarczy sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym – oburza się. I dodaje, że... sam zaskarżył postępowanie komornika, który nie zabezpieczył akcji Górnika i dzięki temu syndyk mógł je włączyć do masy upadłościowej Polindu. – Mam wyrok sądu, który mówi, że to ja jestem faktycznym właścicielem akcji Górnika, bo Polind nie zapłacił mi za nie całej kwoty – zarzeka się Płoskoń.

Z naszych informacji wynika jednak, że był to wyrok nieprawomocny, a Płoskoń w wymaganym terminie nie zabezpieczył swoich roszczeń. Wszystko to jednak powoduje, że zamieszanie wokół akcji Górnika może przedłużyć przejęcie go przez nowego właściciela. Tym bardziej, że na razie rozmowy pomiędzy zainteresowanym kupnem klubu brytyjskim konsorcjum Stewart International Marketing, a gminą (w grę wchodzą bowiem atrakcyjne tereny tzw. łąk hippicznych) posuwają się bardzo wolno. Zniecierpliwienia tym faktem nie ukrywa też mieszkający w Szwajcarii były piłkarz Górnika, Ryszard Komornicki, który przyciągnął angielskiego inwestora i chciałby w Zabrzu zostać trenerem.

Opinia Ryszarda Komornickiego:
- Widzę, że problem z akcjami Górnika jest złożony. To może przeciągnąć sprawę i odstraszyć potencjalnego inwestora. Ale sama wartość akcji nie powinna być dla niego wielkim problemem. Są kwestie ważniejsze, np. co gmina może dać w zamian, jakie stworzyć możliwości robienia biznesu? A komunikacja w tym zakresie jest bardzo słaba. Nic mi nie wiadomo, aby miasto nawiązało bliższy kontakt z Brytyjczykami. To wszystko trwa zbyt długo. Ci ludzie nie będą czekać w nieskończoność. Ja pośredniczyłem w nawiązaniu kontaktu, ale moja rola właściwie się zakończyła. Jeżeli w ciągu dwóch tygodni sprawa się nie rozstrzygnie, to też nie będę czekał, muszę swoją przyszłość układać inaczej.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online