Komornicki zrezygnował

Ryszard Komornicki nie jest już zainteresowany przejęciem pakietu większościowego akcji Górnika Zabrze. Była gwiazda tego klubu dziś mieszka w Szwajcarii. Komornicki kilka razy rozmawiał w Zabrzu o przyszłości Górnika, jednak do konkretnych ustaleń nie doszło. I zdaniem piłkarza, a dziś trenera - nie dojdzie. 

Od miesiąca słychać o pańskim zainteresowaniu przejęciem Górnika?

Ryszard Komornicki: - To nie tak. Nigdy nie chciałem przejąć Górnika. Nie stać mnie na to i nie znam się na biznesie. Na pewno chciałem być trenerem drużyny, zająć się szkoleniem, przygotować strukturę pracy z młodzieżą, opracować zupełnie nowy model funkcjonowania klubu. Czyli robić to, na czym się znam. Nie chcę się wymądrzać, będąc daleko od kraju, ale nie jestem ślepy. Do Zurychu przyjeżdża Legia i na meczu będzie 3000 ludzi. W prasie nie ma o nich zdania, bo niby o czym mają pisać? Widzę obiekt Górnika i jest taki jak 25 lat temu, tylko bardziej zdewastowany. Coś jest więc w polskiej piłce nie tak. Pieniądze mieli inwestować inni, ale sprawa jest w tej chwili nieaktualna. Zraziłem się do tego pomysłu po kilku rozmowach.

Dlaczego?

- Wydaje mi się, że potrafię jeszcze mówić po polsku, choć wyjechałem z kraju ponad piętnaście lat temu. Nie potrafimy się jednak dogadać, jakbyśmy mówili dwoma różnymi językami. Na świecie jest mnóstwo pieniędzy, tylko trzeba cokolwiek zrobić, by je do siebie przyciągnąć. Na Śląsku o tym nie wiedzą. Odniosłem wrażenie, że wszyscy czekają na człowieka, który w walizce przywiezie 10 milionów euro i powie, "proszę je sobie wydać". Takich niestety nie ma.

Co chcieli w zamian ludzie, których chciał pan zachęcić do inwestycji w Zabrzu?

- O konkretach nie ma sensu mówić, skoro temat nie jest aktualny. Najgorsze, że wszyscy czekali, co my damy. Nikt nie zrobił gestu w drugą stronę, nie próbował zachęcić ludzi z pieniędzmi, by chcieli siąść do rozmów. Głucha cisza, a o inwestorów trzeba walczyć. Traktować ich poważnie, być partnerem... Z moich wizyt i rozmów nie wyniknęło nic. Nie usłyszałem żadnej propozycji, która posunęłaby sprawy do przodu. Dlatego powiedziałem, że wystarczy.

Sprawa rozbiła się o teren wokół stadionu, które chciał przejąć inwestor ze Szwajcarii?

- To było również ludzie z Polski. Powiem w ten sposób - nie można przejmować takiego klubu i wiązać z nim poważnej przyszłości, nie współpracując z gminą. To podstawa sukcesu, a mnie nie interesowało włożenie małej kwoty i wyciągnięcie za rok pięć razy większej. Podobnie jak nie brałem pod uwagę płacenia piłkarzom po 200 dolarów, bo to jest niepoważne i prowadzi do nikąd. Do porozumienia z gmina jednak nie doszło. Jeżeli ktoś chce rozmawiać, to czekam. Szkoda tylko, że nie widać w tym pomysłu i pasji, bo szansa jest niepowtarzalna.

To znaczy?

- Bywam w Polsce i losami Górnika interesują się ludzie mieszkający nawet sto kilometrów od Zabrza. To ogromny kapitał, wypracowany również przez moje pokolenie, który ma niewiele klubów w Polsce. Górnik to dziś jedyny ligowy klub w aglomeracji śląskiej, który może skupić wokół siebie cały region i być jego wizytówką. Bo to nigdy nie był i nie będzie klub Płoskonia, Koźmińskiego czy Komornickiego. Tylko, że impuls musi wyjść z gminy. Póki nikt tego nie zrozumie, będzie tak jak jest.

Rozmawiał: Dariusz Czernik / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online