Forum
 

Ojciec, prezes, dyktator

Zbigniew KoźmińskiZbigniew Koźmiński, prezes Górnika Zabrze i Piłkarskiej Ligi Polskiej, zawsze miał ambicje większe niż tylko bycie opiekuńczym ojcem Marka Koźmińskiego. Jest jednym z głównych rozgrywających w polskim futbolu.
Zbigniew Koźmiński to barwna postać. Z jednej strony doświadczony działacz z głową pełną pomysłów, otwarty i pracujący z pasją. Z drugiej - człowiek, o którym mówi się, że do wysokiej pozycji w polskim futbolu, jaką ma obecnie, doszedł dzięki układom, znajomościom i rozpoznawalnemu nazwisku. To jednak tylko przypuszczenia. Pewne jest natomiast to, że szef zabrzańskiego Górnika oraz Piłkarskiej Ligi Polskiej ma równie wielu entuzjastów jak i zajadłych krytyków.

Równa się do Bońka
Ale lubią go media. – Ten człowiek potrafi w zasadzie tylko jedno: ładnie opowiadać‚ zainteresować swoją osobą dziennikarzy. To wszystko. W futbolu znalazł się przez przypadek. Wszystko osiągnął dzięki znajomościom i układom‚ a na piłce się nie zna – surowo ocenia Olgierd Moskalewicz. Piłkarz nazwał kiedyś Koźmińskiego dyletantem‚ a ponieważ grał w Wiśle Kraków‚ gdzie wówczas pracował Koźmiński‚ jego kariera musiała się szybko skończyć.
Działacza ceni natomiast trener Werner Liczka‚ który zanim objął Wisłę Kraków pracował w Zabrzu. – Koźmiński to człowiek odpowiedzialny i poukładany. Dobrze prowadzi klub w tych ciężkich czasach – twierdzi Liczka i dodaje‚ że wielką zaletą Koźmińskiego jest to‚ że potrafi być szczery. Można powiedzieć‚ że szczery do bólu‚ a niektórzy tę zaletę mają za wadę. – Jest różnica między zwyczajną szczerością a tą‚ która wynika z nieumiejętności powstrzymania nerwów na wodzy – twierdzi jeden z działaczy.
– To kwestia charakteru‚ a także imienia – mówi o sobie w żartobliwym tonie Koźmiński. – Znam jednego Zbyszka‚ którego ode mnie różni tylko kolor włosów. Boniek też głośno mówi to‚ co myśli. A zresztą‚ nie mogę być cały czas letni‚ czasem muszę być ciepły.

W Wiśle się dusił
Kariera Koźmińskiego rozpoczęła się‚ gdy w Hutniku Kraków poznał Janusza Wójcika. – Nigdy się na nim nie zawiodłem. To‚ co ustaliliśmy‚ było święte. Moje dobre zdanie o Zbyszku sprawiło‚ że zaprosiłem go do budowania wielkiej Pogoni i tam również było miło – ocenia Wójcik‚ któremu przypisuje się rolę motoru napędowego kariery Koźmińskiego.
– Zbyszek nie potrzebował pomocy Wójcika‚ zawsze był wystarczająco zaradny – nie zgadza się były działacz Hutnika Marian Sikora. On z dawnych lat zapamiętał obrazek Koźmińskiego seniora zachęcającego syna do wielkiej pracy. – Często z Markiem trenował indywidualnie‚ mówił mu że nie warto być przeciętnym piłkarzem‚ bo tacy nie zarabiają pieniędzy – wspomina działacz i dodaje: – Nawet kiedy był trenerem... żeńskiej drużyny basketu‚ wolał piłkę.
– Jako trener koszykówki był transseksualny, bo prowadził kobiety i mężczyzn – mówi prezes OZPN w Krakowie Ryszard Niemiec. – Kiedyś kłóciłem się z nim‚ że nie stawia na młodych. Miałem rację i on to zrozumiał‚ Górnik gra młodymi.
Jan Tomaszewski‚ dla odmiany‚ ocenia Koźmińskiego surowo. – Zbyszek to wspaniały człowiek‚ ale w profesjonalnym futbolu nie ma dla niego miejsca. Mógłby być co najwyżej kierownikiem drużyny‚ albo wiceprezesem do spraw młodzieży. To potrafi‚ proszę zobaczyć na jak wspaniałego piłkarza wychował Marka. Pomagał‚ doradzał i wiele z tego wyszło.
Koźmiński zawsze miał swoje zdanie. Działając w Hutniku nie wypełniał ślepo poleceń przełożonych. – Nie potakiwał głową‚ nie zgadzał się na firmowanie złych pomysłów – podkreśla Sikora.
Dlatego w Wiśle Kraków Koźmiński jako piłkarski działacz się dusił. Nie miał realnego wpływu na władzę‚ a lubi ją mieć. Sam mówi‚ że w piłce liczy się ten‚ kto rozdaje karty. W Wiśle musiał się podporządkować planowej polityce informacyjnej‚ musiał pogodzić się z życiem bez improwizacji i odrobiny szaleństwa. W mediach nie mógł się sprzedać‚ był człowiekiem z drugiego szeregu. Zyskał jednak sympatyków.
– Głośno mówi‚ co go boli i właśnie dlatego ludzie go nie lubią. Bo jak w Polsce ktoś ma coś do zaoferowania i jeszcze osiągnie sukces‚ to lepiej dla niego‚ jak od razu położy się do trumny i umrze – twierdzi trener Franciszek Smuda. Wydaje się jednak‚ że czasem Koźmiński mówi za dużo. Ponoszą go nerwy i zapomina o dyplomacji. Zraził sobie ludzi z G-4‚ władze miasta Zabrza też nie widzą w nim partnera do rozmów. – Od początku nim nie byłem‚ ale mój sposób bycia nie ma tu nic do rzeczy. Natomiast atakami zza węgła nigdy nie zawracałem sobie głowy. Wiem‚ że mówią o mnie gorol z Krakowa‚ ale co mi to szkodzi – mówi Koźmiński bez odrobiny żalu i z refleksją: – Zawsze znajdą się małe pieski‚ które będą gryźć po kostkach. Dla mnie najważniejsze‚ że udało się zmniejszyć sześciomilionowy dług Górnika i wynosi on teraz dwa miliony.

Górnik wzbudza emocje
Poprawa wyniku finansowego odbywa się jednak kosztem polskich zawodników‚ którzy ustąpili miejsca tańszym młodzikom z Ameryki Południowej. – To droga donikąd – mówi były zawodnik Górnika Hubert Kostka.
Trener Gwarka Zabrza Jan Kowalski wtóruje. – W Zabrzu mamy równie dobrych chłopaków‚ jak ci z Brazylii.
Paweł Pęczak‚ były gracz Górnika‚ mówi że Polacy są w Zabrzu dyskryminowani. – Prezes wolał słabego Brazylijczyka niż mnie.
Kadrowe pretensje nie do końca są jednak zasadne‚ piłkarzy sprowadza młodszy z Koźmińskich. – Tata obrywa za mnie‚ nie wiem dlaczego – zastanawia się junior‚ który w mediach pojawia się rzadziej niż ojciec i pewnie dlatego nie jest z Górnikiem kojarzony tak mocno jak ojciec. I pewnie długo nie będzie‚ bo ojciec bardziej lubi opowiadać, ile dobrego dla Górnika zrobił. Niektórzy uważają‚ że chwali się przesadnie‚ przez co drażni. – Uwielbia roztaczać wokół siebie aurę człowieka‚ który wiele potrafi zdziałać. Najczęściej są to jednak tylko puste słowa‚ nikt nie jest cudotwórcą – mówi pracownik klubu.
Marek Olszar‚ były działacz Górnika‚ który wszedł w spór z prezesem‚ gdy z Zabrza odchodził jego syn Sebastian, stwierdził‚ że Koźmiński lepiej by zrobił‚ gdyby przestał wybielać swój wizerunek. – Udaje świętego‚ a taki nie jest. Możliwości ma jednak wielkie. Chyba tylko on sam wie‚ jak to się stało‚ że PZPN oddalił pozew Beskidu Skoczów. Mały klub domagał się procentowego udziału z transferu Sebastiana do Admiry Wiedeń i choć Górnik dostał pieniądze od Austriaków‚ Beskid nie otrzymał ani grosza.

Urodzony zwycięzca
Na Roosevelta cieszą się jednak z operatywności swojego prezesa. – Jeśli może pomóc, to zrobi to na pewno. Przy tym jest twardy‚ ma doświadczenie‚ nigdy nie należał do betonowych działaczy – dodaje legenda Górnika Stanisław Oślizło‚ a Smuda dorzuca: – Dla mnie to urodzony zwycięzca.
Pewnie tak samo jak „Franz” myślał nieżyjący już Andrzej Daszek‚ gdy trzy lata temu zaangażował Zbigniewa Koźmińskiego na stanowisko prezesa. Pytanie tylko‚ czy lubiący działać z rozmachem Koźmiński‚ ma wsobie jeszcze dość siły‚ by kierować Górnikiem? Ma przecież alternatywę‚ bo stolica go kusi. Ale jeśli odejdzie‚ na Śląsku płakać będą za nim chyba tylko dziennikarze‚ którzy z prezesem Koźmińskim nigdy się nie nudzili. – W Górniku nie muszę trwać za wszelką cenę. Zawsze mogę założyć czapkę iwyjść z klubu.
Tylko co dalej? Prezes twierdzi‚ że jakiejś oszałamiającej kariery‚ na przykład w Warszawie‚ robić już nie chce. – W tym wieku jest już na to zdecydowanie za późno.


ROZMOWA - ZBIGNIEW KOŹMIŃSKI O SWOJEJ ROLI W FUTBOLU
"Piłka nie lubi demokracji"
Jestem normalny i tak o mnie piszcie – rozpoczął Zbigniew Koźmiński‚ gdy usłyszał‚ że zamierzamy poświęcić mu więcej miejsca w gazecie.

» Czy zgadza się pan‚ że nie byłoby działacza Zbigniewa Koźmińskiego bez znajomości‚ układów i dobrego piłkarza o tym samym nazwisku?
- Byłem szefem wyszkolenia w Hutniku Kraków‚ gdy Marek grał w trampkarzach. Zacząłem więc wcześniej niż syn. Wraz z rozwojem kariery Marka zacząłem jeszcze bardziej interesować się futbolem‚ ale to chyba normalne?

» Według Jana Tomaszewskiego nie zna się pan na profesjonalnej piłce.
- Wszystko można pod takie sformułowanie podciągnąć. Proszę o konkretne zarzuty.

» Nie potrafi pan zorganizować pracy w dorosłej piłce‚ Górnik jest nisko w tabeli i ma kłopoty.
- Mam udział w dwóch tytułach mistrzowskich Wisły Kraków‚ a z Pogoni zrobiłem drużynę na miarę wicemistrza. Gdy przychodziłem do Górniku prąd był wyłączony‚ telefony głuche i wielki dług. Teraz może hossy nie ma‚ ale prąd płynie‚ telefon działa‚ a dług jest mniejszy.

» Jako prezes Piłkarskiej Ligi Polskiej negocjował pan z najbogatszymi klubami kształt spółki. G-4 skarży się‚ że w rozmowach o podziale pieniędzy, nie miał pan argumentów.
- Rozmawiałem rzeczowo i ostro‚ bo nikogo się nie boję. Może mam tembr głosu‚ który nie znosi sprzeciwu‚ ale wiem‚ że krzykiem niczego nie zwojuję. Z drugiej strony siedzieli ludzie‚ którzy za bardzo są przyzwyczajeni do posłuszeństwa. A w futbolu nie ma miejsca na demokrację.

» Jest pan za dyktaturą?
- Taka jest specyfika pracy w piłce. Zawsze musi ktoś stać na czele, kto zna się na robocie i kto za nią odpowiada.


SYLWETKA ZBIGNIEWA KOŹMIŃSKIEGO
W sierpniu skończy 59 lat. Kiedyś był koszykarzem AZS Kraków i Hutnika Kraków. Później został trenerem basketu wyłącznie w krakowskich klubach – Hutniku‚ Koronie i Wiśle. Miał nadzieje, że spełni się na tym polu, ponieważ jako koszykarz nie odniósł większych sukcesów. Szybko jednak zrozumiał, że powinien zmienić dyscyplinę. W połowie lat 80-tych rozpoczął karierę piłkarskiego działacza od funkcji szefa wyszkolenia w Hutniku. W latach 90-tych był działaczem Wisły. Zaczynał jako członek zarządu‚ potem był szefem sekcji koszykówki‚ wreszcie wiceprezesem piłkarskiej SSA Wisła. Za jego kadencji zespół dwukrotnie zdobył tytuł mistrza i raz tytuł wicemistrza Polski. W 2001 roku Koźmiński spróbował pracy poza Krakowem. Został działaczem Pogoni Szczecin i jako dyrektor sportowy tego klubu cieszył się z wicemistrzostwa Polski. Po tym osiągnięciu wrócił
do Wisły, jednak nie na długo. Od początku 2002 roku jest prezesem Górnika Zabrze, a od roku szefem Piłkarskiej Ligi Polskiej. Na ostatnim zjeździe PZPN został też członkiem zarządu piłkarskiej centrali i uchodzi za kandydata na wiceprezesa związku do spraw klubowych.


CYTATY KOŹMIŃSKIEGO
– Edek jest skryty i nieufny‚ ale stawiam na niego w myśl hasła „Teraz Polska” (po nominacji trenera Edwarda Lorensa).

– Gabinet prezesa Admiry Wiedeń jest niewiele większy niż nasza ubikacja.

– Jeszcze jeden Król do nas przyjdzie i będziemy mieć‚ jak w Biblii‚ święto Trzech Króli (po dołączeniu do kadry Kamila Króla)

– Wróciłem z Warszawy i w chwili szaleństwa zwolniłem trenera (o trenerze Lorensie).

– Proszę się nie dziwić‚ że Brazylijczycy nie zakręcali kurka z wodą. Ci chłopcy mieli ograniczony kontakt z cywilizacją (po zalaniu mieszkania przez grających w Górniku Felipe i Gaudinio).


LICZBA GÓRNIKA
1000 - tyle w złotówkach wynosi miesięczna pensja prezesa Koźmińskiego.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online