Forum
 

Hubert Kostka, były trener Górnika: Boli mnie polityka panów Koźmińskich

» Dlaczego tak rzadko pojawia się Pan na stadionie przy ulicy Roosevelta?
Hubert Kostka: - To prawda, kiedyś bywałem o wiele częściej na stadionie Górnika. Obecnie nie mam praktycznie żadnego kontaktu ze sportem. Jestem mieszkańcem Zabrza i Raciborza, nastąpił u mnie przesyt piłki. Kiedyś oglądałem minimum cztery do pięciu meczów. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Po prostu to samo przyszło. Jeżdżę po świecie, najczęściej do Niemiec i Szwajcarii. Z docentem Zygfrydem Wawrzynkiem jesteśmy takimi polskim Szwajcarami. Pod koniec ubiegłego roku odwiedziłem znów znajomych w Niemczech, w klubach piłkarskich. Byłem z wizytą w Schalke 04 Gelsenkirchen. Nie są to wizyty oficjalne raczej pojawiam się incognito (śmiech). Ale nie tylko w Schalke mam przyjaciół, chociaż wymienić kogoś po imieniu byłoby nietaktem. Prawie we wszystkich klubach Bundesligi mam znajomych. Latem spotkałem w Zagłębiu Ruhry Zygfryda Szołtysika, który mieszka w Haan. Rokrocznie spotykamy się towarzysko, gramy w piłkę, m.in. z dr Józkiem Kurzeją. O czym mogą rozmawiać sportowcy przy takiej okazji? Oczywiście o futbolu, wspominamy przy piwie stare, dobre czasy w Górniku.

» Skoro nie bywa pan na obiektach ukochanego klubu, to znaczy że nie ma Pan w ogóle kontaktu z Górnikiem?
- Trafił pan w sedno. Od mojego odejścia z klubu nie utrzymuję kontaktów z Górnikiem. Oczywiście, śledzę wyniki drużyny, ale tak między Bogiem a prawdą to co tutaj śledzić? Ubolewam, że do takiej sytuacji doszło. Jest to zespół bezbarwny, walczy w dolnych rejonach tabeli, a my byliśmy przyzwyczajeni do czegoś innego. Jesienią byłem na meczu Górnika z Wisłą Kraków, aczkolwiek bardziej z ciekawości i obejrzenia klasowej drużyny jaką jest Wisła. Szkoda, że na arenie międzynarodowej wiślacy niewiele znaczą.

» Truizmem byłoby przypominać, jak wiele zrobił Pan jako piłkarz i trener dla Górnika Zabrze. To co dzieje się w tym klubie zapewne przyjmuje Pan z bólem serca?
- Zmiany trenerów do niczego nie prowadzą. Tylko zgodna praca trenera, zawodników i zarządu może przynieść korzystne efekty. A nie co pół roku przychodzi nowy szkoleniowiec. Z własnego doświadczenia wiem, że jak pracowałem pięć lub sześć lat to coś osiągałem, zostawiałem jakieś piętno. Trener, który pracuje w klubie parę miesięcy tego nie uczyni, bo trzeba sporo czasu, aby drużyna miała swój styl. Fornalik, Liczka, Lorens, którego już nie ma w Górniku. Zwłaszcza zatrudnienie Czecha uważam za nieporozumienie. Został prezesem trenerów w swoim kraju? To może w Polsce też go wybiorą. Proszę mi wierzyć, nie przemawia przeze mnie złośliwość, nie jestem już przecież w branży. Ale boli mnie polityka panów Koźmińskich, którzy sprowadzają przeciętnych graczy z Brazylii i Argentyny, to polityka donikąd. W naszym kraju jest dużo talentów, chociażby w Gwarku Zabrze. I na tym klubie, gdzie prowadzona jest dobra polityka przez Janka Kowalskiego, Mariana Ryndaka i Józka Gawrona, opieram swój optymizm.

źródło: Sportowy Śląsk



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online