Forum
 

Oślizło: Chciałem grać w Górniku

"Bardzo chciałem grać w Górniku Zabrze, choć w 1959 r. sprawa nie była jeszcze przesądzona. Kusił mnie prestiż klubu, dwukrotnego Mistrza Polski z 1958 r. i z 1959 r. oraz doborowe towarzystwo kilku reprezentantów kraju. Kiedy udało się załatwić przejście z Radlina do Zabrza, nie miałem żadnych kłopotów z adaptacją. To był cudowny czas, liczyła się drużyna, a nie indywidualne ambicje graczy. Nie zazdrościliśmy sobie umiejętności, ale budowaliśmy zgraną całość" - mówi o występach w Górniku Zabrze Stanisław Oślizło, sława polskiego futbolu. Stanisław Oślizło o kunszcie zabrzańskiej drużyny mógł przekonać się na boisku, będąc obrońcą Radlina. Obydwa kluby grały w esktraklasie. Spotkały się czterokrotnie, raz bohaterem meczu został Stanisław Oślizło. "Gazety pisały, że zatrzymałem Górnika. To był wielki komplement. Zabrzański zespół cieszył się dużą renomą w kraju. Jednak najsłynniejszy mecz, który wiąże się nie tylko z karierą Stanisława Oślizło, ale i historią polskiej piłki nożnej, obrońca rozegrał w barwach Górnika Zabrze. W Pucharach Europejskich, w 1970 r., pokonaliśmy Olimpiakos Pireus, Glasgow Rangers i Lewski Sofia. Najbardziej zacięta rywalizacja rozegrała się z AS Romą. Najpierw zremisowaliśmy w Rzymie. Drugi remis na Stadionie Śląskim w Chorzowie nie wyłonił finalisty i graliśmy trzeci mecz w Starsbourgu. Kiedy baraż znów zakończył się remisem, o awansie zdecydowało losowanie. Sędzia miał dwukolorowy żeton. Wybrałem zielony, bo kojarzył mi się z nadzieją."
Los uśmiechnął się do zabrzan, a Jan Ciszewski, komentujący mecz, krzyczał: - Polska! Górnik! Sprawiedliwości stało się zadość! odnosząc się do spotkania w Rzymie, gdzie brak sędziowskiego obiektywizmu zaprzepaścił szansę na zwycięstwo zabrzańskiej drużyny. W finale Pucharu Europy, w Wiedniu, Górnicy przegrali z Manchester City. Lata, które Stanisław Oślizło spędził w Górniku, 1960 1972, wciąż pozostają najlepszym okresem zabrzańskiego klubu. "Ernest Pohl to czołowy polski piłkarz. Przed Bozią ustawił się dwa razy w kolejce po talent, choć do treningów nie przykładał się. Trener Antoni Brzeżańczyk był tytanem pracy. Na treningi przychodziliśmy trzy razy dziennie. Nie zwolnił nawet Huberta Kostki, który ze złamaną ręką musiał łapać piłkę lekarską. Wtedy jedyny raz zbuntowaliśmy się. Jego przeciwieństwem był Władysław Giergiel. Przez większość czasu opowiadał dowcipy, a najchętniej słuchał ich Ernest Pohl. Obydwaj się zaśmiewali, a my w tym czasie organizowaliśmy sobie ćwiczenia, np. kawalerowie grali przeciwko żonatym. Po godzinie Giergiel przypominał sobie o nas tylko po to, by zakończyć trening. Pomimo tak luźnego podejścia do szkolenia, mieliśmy pierwsze miejsce w tabeli i 10 punktową przewagę nad drugą drużyną."
Stanisław Oślizło rozstał się z futbolem w 1972 r., choć był w doskonałej piłkarskiej formie, nie nękany kontuzjami. "Osiągnąłem wiek, który prowokował dziennikarzy do częstego zaglądania mi do metryki. Rozstanie z piłką nożną nie było definitywne. Regularnie gram towarzysko, jestem rzecznikiem prasowym Górnika Zabrze". Kilkanaście dni temu, 58 krotny reprezentant Polski i 23 krotny kapitan drużyny narodowej dostąpił niespodziewanego zaszczytu. 15 sierpnia, w czasie święta Wojska Polskiego z szeregowca stałem się plutonowym. To najszybszy żołnierski awans, godny piłkarskiej gwiazdy.

źródło: Nowiny Zabrzańskie



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online