Forum
 

Nie chciał być malowanym trenerem

Trener Edward Lorens odszedł sam z Górnika Zabrze, bo nie chciał być kiepsko opłacanym figurantem. Przypomnijmy, że przedwczoraj szkoleniowiec poprowadził jeszcze przedpołudniowy trening, a pod wieczór zdecydował o rozwiązaniu umowy. Trenerem w Zabrzu był zaledwie miesiąc. Ani on, ani prezes klubu Zbigniew Koźmiński nie chcieli powiedzieć, jakie były przyczyny rozstania. Prezes utrzymywał jedak, że to on po powrocie z Warszawy podjął taką właśnie decyzję - jak się wyraził - w efekcie szaleństwa. 

Złego słowa nie powie

Z informacji "Przeglądu Sportowego" wynika, że to Lorens przyszedł do gabinetu prezesa i powiedział mu, że rezygnuje z pracy. - Nie poszło o pieniądze. Po prostu nie chciał być "malowanym" trenerem, a taką rolę pełnił Lorens w Górniku. Był szkoleniowcem, który na nic nie ma wpływu, który nie może sobie sam dobrać współpracowników i piłkarzy - opowiada dobry znajomy trenera.

To tłumaczenie jest bardzo prawdopodobne. Przecież o zatrudnieniu w klubie trenera bramkarzy Adama Matyska Lorens dowiedział się od dziennikarzy. Tylko jeden z testowanych w styczniu zawodników został zaproszony przez szkoleniowca. Wszystkie decyzje podejmował właściciel klubu Marek Koźmiński.

W każdym poprzednim miejscu pracy Lorens chciał mieć w sprawach kadrowych głos decydujący. - Czasy się zmieniają - mówi jednak prezes Górnika.

Lorens kilkakrotnie starł się z szefami klubu, ponieważ upominał się o zaległe pieniądze dla zawodników, a nawet dla masażysty Janusza Łobody. Gdy ten musiał odejść, trener po raz pierwszy pokłócił się z prezesem.

Mimo to Lorens nie powie oficjalnie złego słowa o klubie. - Dla dobra Górnika nie chcę niczego komentować. Poza tym wy, dziennikarze byliście i jesteście blisko klubu, więc sami dobrze wiecie, co się dzieje. A zatem piszcie o mnie w Górniku w czasie przeszłym. Teraz pozostaje mi praca w roli wykładowcy na AWF w Katowicach. Do innego klubu na pewno w najbliższym czasie nie pójdę - przyznał wczoraj. Były trener uważa jednak, że miesiąc jego pracy nie był czasem zmarnowanym. - Uważam, że moja miesięczna przygoda z Górnikiem, mimo wszystko, miała sens - dodał, ale układanie klocków zostawił innym.

Na razie zajęcia z drużyną prowadzi Marek Wleciałowski, ale to tymczasowe rozwiązanie. - Nie mam licencji, nie mógłbym prowadzić drużyny w meczu ligowym. Wkrótce jednak zorientuję się, kiedy mógłbym się zapisać na kurs - wyjaśnia Wleciałowski.

Kto zostanie trenerem?

Mówi się, że następcą Lorensa ma być ktoś z duetu Piotr Kocąb - Pavel Malura. Na obóz do Włoch pojedzie jednak Wleciałowski. - Będę pełnił obowiązki trenera, więcej szczegółów poznam w rozmowie z Markiem Koźmińskim, gdy dojedziemy do Włoch. Teraz nie wiem, czy to mnie przypadnie w udziale układanie zespołu - przyznaje Wleciałowski.

Jedno jest pewne, nowym trenerem zostanie osoba, która zgodzi się, by odpowiadać niemal wyłącznie za szkolenie. Selekcja, poszukiwanie nowych twarzy będzie nadal domeną Marka Koźmińskiego. Lorens nie mógł się z tym pogodzić, ale Malura lub Kocąb byliby w stanie idealnie wpasować się w obowiązujący w Górniku schemat. - Już wczoraj mówiłem, że trenera będziemy szukać dopiero po obozie. Ten duet, o którym pan mówi, to może zatrudnić pańska gazeta - skwitował prezes Górnika.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online