Forum
 

Dzień Górnika

To był wyjątkowo "tłusty" (w wydarzenia) czwartek na Roosevelta. W ciągu kilku godzin miało miejsce kilka wydarzeń mogących mieć wpływ na najbliższą historię Górnika Zabrze.
Klub rozstał się z Edwardem Lorensem, którego póki co zastępował będzie Marek Wleciałowski. Wczoraj też Górnik sprzedał do Łęcznej Jarosława Popielę. Nieoficjalnie mówi się o kwocie 100 tysięcy złotych. Blisko pięć razy więcej (460 tys. złotych) chce od Górnika dostać Gwarek Zabrze. To efekt nierozliczonych transferów sprzed lat Marcina Kuźby i Kamila Kosowskiego. Odnotujmy jeszcze pierwszą od bardzo dawna wizytę w klubie prezydenta miasta, Jerzego Gołubowicza i będziemy mieli obraz swoistego "Dnia Górnika".

Jeszcze w środowe popołudnie Edward Lorens żartował wspólnie z Adamem Matyskiem, jak będą spędzali wieczory podczas zgrupowania Górnika we Włoszech. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Lorens sporządził listę trzydziestu zawodników, którzy wyjadą w niedzielę do Italii. Co więcej, w czwartek poprowadził przedpołudniowy trening. Kilkanaście minut po jego zakończeniu Edward Lorens przestał być trenerem Górnika Zabrze. - Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Umówiliśmy się, że niczego nie będziemy publicznie komentować - stwierdził prezes Górnika, Zbigniew Koźmiński. - O 12.00 przyjechałem z Warszawy, decyzja została podjęta dwie godziny później.

Teraz Wleciałowski

To jeden z najkrótszych epizodów trenerskich w najnowszej historii ligi. Swego czasu zdarzyło się, że Marian Dziurowicz zwolnił Piotra Piekarczyka po słabych wynikach sparingów. Zbigniew Koźmiński też ma na tym polu pewne doświadczenie, bowiem po sparingu pożegnał kilka lat temu Marka Kustę w Wiśle Kraków.

W tym wypadku przygoda - trzecia w historii - Lorensa z Zabrzem trwała niespełna dwa miesiące, a w tym czasie zespół rozegrał praktycznie jeden sparing. Co więc zadecydowało? - Nie pieniądze. I nic więcej powiedzieć nie mogę - dodaje Koźmiński. Nieoficjalnie mówi się, że istniała spora różnica charakterów między trenerem, a Markiem Koźmińskim. Układ, który od początku wydawał się miną (w końcu obecny pracodawca Lorensa jeszcze kilka lat temu był jego podopiecznym w reprezentacji Polski) bardzo szybko nie wytrzymał próby czasu. Lorens oficjalnie wypowiadał się w sposób bardzo stonowany, jednak prywatnie nie krył zdziwienia - łagodne określenie - polityką prowadzoną na Roosevelta.

Obowiązki trenera będzie w najbliższym czasie pełnił asystent Lorensa, Marek Wleciałowski. - Co mogę powiedzieć? Poprowadziliśmy trening i po kilkudziesięciu minutach trener Lorens przyszedł się ze mną pożegnać. Byłem zaskoczony, jak pewnie wszyscy. Jestem pracownikiem klubu i wypełniam swoje obowiązki. To pewnie rozwiązanie tymczasowe - twierdzi Wleciałowski, który kilka dni temu skończył 35 lat. W "prezencie" został pierwszym trenerem Górnika Zabrze. - Jestem pełniącym obowiązki. Nazwiska trzydziestu ludzi, którzy polecą do Włoch zostały ustalone już wcześniej. Pod tym względem nic się nie zmienia. Nie wiem co dalej - dodaje Wleciałowski.

Zbigniew Koźmiński twierdzi, że dziś nie wie kto może przejąć obowiązki Lorensa. Dwa miesiące temu na "giełdzie" pojawiały się nazwiska Ryszarda Wieczorka i Jacka Zielińskiego. Dziś jednak obaj mają pracę. - Raczej nikt nie dojedzie do Włoch na obóz drużyny, ale szukamy - uważa prezes Górnika.

Popiela do Łęcznej

Z Markiem Koźmińskim na temat sytuacji w klubie rozmawialiśmy przed południem, kiedy nie zapadły jeszcze żadne oficjalne decyzje. Tymczasem to nie koniec burzliwego czwartku na Roosevelta. W końcu wyjaśniła się przyszłość Jarosława Popieli, który wiosną będzie piłkarzem Górnika Łęczna. Rozmowy między klubami trwały kilka dni. Wczoraj strony doszły do porozumienia. Nieoficjalnie mówi się, że Górnik dostanie za swojego kapitana 100 tysięcy złotych. To więcej niż w przypadku transferu Popieli za granicę. Wówczas Górnik zarobiłby 20 tysięcy euro. Ten transfer był dla zabrzan potrzebą chwili. Klubowa kasa jest pusta, piłkarze mieli dostać zaległe pieniądze w połowie lutego z transzy Canal+, jednak teraz jest szansa, że we Włoszech będą trenować mając świadomość, że na kontach jest tylko trochę zaległych pieniędzy. Doświadczenie uczy, że to lepsza motywacja do pracy niż "bat" trenera.

Dwa lata temu budżet ratował transfer Andrzeja Niedzielana, rok temu Adriana Sikory, teraz odchodzi Popiela. - Widać, że na treningach myślami jest daleko od Zabrza. Bardzo chce odejść i jeżeli Górnik go nie sprzeda to raczej wiele pożytku z piłkarza nie będzie - mówił nam jeszcze dwa dni temu jeden z klubowych trenerów. Wygląda więc na to, że wilk syty i owca cała. Popiela odszedł, a już na obóz do Włoch pojedzie jego następca. Jest nim sprowadzony z Wisły Płock, a grający wcześniej w Zagłębiu Lubin, 24-letni obrońca Krzysztof Kazimierczak.

460 tysięcy dla Gwarka

Lorens, Popiela... Okazuje się, że był to naprawę "tłusty" czwartek w historii Górnika. Kiedy prowadziliśmy rozmowy na temat sytuacji na linii miasto-klub, do klubu przyjechał prezydent Zabrza, Jerzy Gołubowicz. - Widzieliśmy się na turnieju juniorów i wstępnie umówiliśmy się na ten tydzień - twierdzi Zbigniew Koźmiński. - Cały czas apelowałem o częstsze kontakty. Źle się działo, że prezydent dowiadywał się o wszystkim poprzez osoby trzecie. Jesteśmy umówieni na czwartek, 10 lutego. Wtedy dokładnie określimy, czego oczekujemy od pana prezydenta.

Spotkanie trwało ponad godzinę, a listę spraw niezałatwionych otwierają relacje na linii Górnik - Gwarek. Co prawda dzięki dobrej woli Gwarka zabrzanie z Roosevelta mogą korzystać z jego boiska, jednak niczym "miecz Demoklesa" wisi nad Górnikiem sprawa sprzed lat, a dotycząca transferów Marcina Kuźby i Kamila Kosowskiego. Gwarek zgodził się na obniżenie tej sumy i rozłożenie jej na raty, jednak Górnik twierdzi, że nie jest w stanie spłacić miliona złotych. I tą sprawą ma przede wszystkim zająć się prezydent Zabrza. A jest nagląca. Na Roosevelta jest już pismo wysłane przez Gwarek, w którym klub chce do 25 lutego dostać należne mu 460 tysięcy złotych. - Wiem, że Gwarek powinien dostać te pieniądze. Wiem też, że dla nas byłby to wyrok i koniec Górnika. Można wylać dziecko razem z kąpielą. Chcemy się dogadać. Oferujemy na dziewięć lat reklamy na stadionie. My zagwarantujemy jedną, drugą znalazłoby miasto. Czego jeszcze oczekujemy od gminy? Stworzenia klimatu wokół klubu. Nasze możliwości już się wyczerpują. Marek twierdzi, że nie da już swojej złotówki i mówi prawdę. W ciągu roku włożył swój milion. On nie ma fabryki jak Drzymała, która funkcjonuje na innych zasadach. Wyciąga ze swojej kieszeni, która kiedyś będzie pusta, bo nie prowadzi żadnej działalności. Wyprowadził klub na prostą, jest perspektywiczna kadra i teraz chcemy, by ktoś się do tego włączył. Jestem po tym spotkaniu optymistą. W końcu rozmawialiśmy szczerze i otwarcie. I mam nadzieję, że będą z tych rozmów konkrety - kończy Koźmiński senior.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online