Forum
 

Lech: Nie jestem brutalem

Dla Piotra Lecha rok skończył się w Grodzisku, na trzy kolejki przed końcem ligi, po słynnej już scysji z sędzią Tomaszem Cwaliną. Po tym konflikcie zrobiono z bramkarza zabrzańskiego Górnika brutala, którym - jak sam zapewnia - na pewno nie jest. - Pewnie, że popełniłem błędy, ale trudno nie zauważyć, że tak naprawdę winny dziś jest tylko Piotr Lech. Pan Cwalina niebawem wróci na stadiony, a ja zostałem odsunięty od czterech spotkań, dostałem karę w klubie i dowiedziałem się, że mój czas już minął. To jest do przeżycia, szkoda tylko, że moje dzieci nasłuchały się takich rzeczy o ojcu.

Co zabolało najbardziej?

- Kara czterech spotkań jest za wysoka. Podobnie jak kwota, którą mam wpłacić do klubowej kasy, czyli, kasa, którą odciągną z mojej pensji. A krytyka pod moim adresem ze strony klubu? Myślałem, że gramy w jednym zespole. Nie zarabiam tyle co Żurawski, żeby się mnie pozbywać, bo obciążam budżet. Raz słyszę, że mój czas minął, potem, że beze mnie klub stracił kilka punktów. Czasami nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Kara jest za wysoka i do tematu wrócimy w styczniu. Klubowy regulamin wszyscy podpisaliśmy i chciałbym być zgodnie z nim traktowany. A na razie myślę o świętach. Trzeba żonę zabrać na dobrą, sylwestrową zabawę.

Lech niepotrzebny, Białkowski chwalony...

- Białkowski, naprawdę zdolny chłopak, usłyszał po trzech meczach więcej pochwał niż ja za cały sezon. Mam jednak ten komfort, że niczego nie muszę już robić na siłę. Nie gram z przymusu, ale dlatego, że bardzo to lubię. A z formą najgorzej chyba nie było.

Rozmawiał pan o swojej przyszłości z Markiem Koźmińskim?

- Powiedział, że cały czas gramy w jednej drużynie. Czeka nas ciężka praca, ale lubię wyzwania. Chcę grać i mam jedną, potrzebną Górnikowi zaletę. Nigdy nie spadłem z ligi... i nie spadnę. Jestem urodzony pod szczęśliwą gwiazdą.

Odejście trenera Liczki pana zaskoczyło?

- Bardziej pozbycie się przez Wisłę Kasperczaka. Mnie kiedyś w podobny sposób żegnano na Bukowej.

Liczka ma zbawić Wisłę?

- Wiedziałem, że prędzej czy później odejdzie, ale nie przypuszczałem, że tak szybko. W Zabrzu przegraliśmy sześć spotkań i było spokojnie. Wisła wygra 3-0 i będą pytali, dlaczego tak nisko.

Co pan powie piłkarzom Wisły, kiedy zapytają o Liczkę?

- Ludzki człowiek. Potrafi porozmawiać, wysłuchać, widać, że grał w piłkę i wie, że piłkarz to nie maszyna, która przez 365 dni musi być na najwyższych obrotach. Ma porządny "warsztat". Dobrze się z nim pracowało. Możliwości trenera jednak na pewnym etapie się kończą. Potem jest materiał ludzki, którym dysponuje. Normalne, że najlepsi grają w klubach najbogatszych, ale też nie zawsze wygrywają. W piłce nie da się zaplanować, że z Realem odpadniemy, ale Dynamo przejdziemy. To jest sport, a nie księgowość.

Trener Lorens sprowadził pana do Zabrza. To był nieco inny Górnik?

- Zdecydowanie i muszę przyznać, że piłkarsko była to drużyna lepsza od obecnej.

Zna pan od podszewki GKS, Ruch, Górnika... Na Śląsku będzie kiedyś klub, który trafi do G... ileś tam?

- Gdyby był tutaj tylko jeden klub z tradycjami, to skupiłby cały biznes, ale tak nigdy nie będzie. W sumie dobrze, bo tej historii i tych kibiców nikt ludziom nie zabierze. W Ruchu kiedyś pozbyto się ludzi oddanych klubowi. Do tego doszła wyprzedaż piłkarzy i jest jak jest. W Katowicach wszystko w klubie zależało od jednego człowieka, a taki układ prędzej czy później musi się wyczerpać. W Górniku... zrobimy wszystko, by się spokojnie utrzymać. Jeżeli mamy się martwić to co mają mówić na Bukowej?

Rozmawiał: Dariusz Czernik / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online