Forum
 

Zakazane narty

Na boisku wyróżnia się nie tylko wzrostem (190 cm), ale także nieustępliwością w grze. W jesiennej rundzie 30-letni Jarosław Popiela, bo o nim mowa, był jednym z wybijających się piłkarzy Górnika Zabrze, co jest o tyle istotne, że cały zespół raczej nie zachwycał.
Do drużyny czternastokrotnego mistrza Polski trafił w lipcu 2003 roku. Posiadacz większościowego pakietu akcji SSA Górnik, Marek Koźmiński dokonał wtedy prawdziwej rewolucji w drużynie. Odeszło kilku doświadczonych piłkarzy, którzy jego zdaniem już się wypalili i doszedł on do wniosku, że dobrze zrobi im zmiana klimatu. Wśród nowych twarzy znalazł się Jarek i jak twierdzi był to dla niego przysłowiowy strzał w dziesiątkę, ale o tym potem.

Unia na początek

Pochodzi z Tarnowa, a wiadomo, że w tym mieście futbolowym potentatem była kiedyś Unia. Większość chłopców uganiających się za piłką po podwórkach marzyło o tym, aby dostać się do tego klubu. Jednym z nich był Jarek. Zapisał się do drużyny trampkarzy, kiedy miał 11 lat. Tak się zaczęła jego sportowa kariera. Szybko robił postępy. Naturalną koleją rzeczy awansował do zespołu juniorów.

Potem przyszedł debiut w drugiej lidze, oczywiście w Unii. Jego grą zaczęły się interesować inne kluby. Pierwszą jego przystanią była Petrochemia Płock. Drużyna mająca bardzo bogatego sponsora, oferowała niezłe warunki. Popiela przyszedł do niej, kiedy występowała w drugiej lidze.

Potem przeniósł się do Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie tworzono zespół z pierwszoligowymi ambicjami. Pobyt w drużynie KSZO wiele mu dał. Jednak kiedy nadarzyła się okazja powrotu do Płocka, chętnie z niej skorzystał. Trafił do drużyny, która w międzyczasie zdołała zmienić nazwę na Orlen. Dla niego było to o tyle ważne, że znowu występował w ekstraklasie.

Kiedy wydawało się, że na dłużej zadomowi się w tym zespole, otrzymał propozycję powrotu do Ostrowca Świętokrzyskiego. Nie przypuszczał, że wkrótce zespół KSZO będzie przeżywać ogromne kłopoty. Wciąż czuł do niego sentyment. Trzeba przyznać, że panował tam zawsze bardzo przyjazny klimat dla futbolu. Ładny, kameralny stadion, całkowicie zadaszony, a ponadto dobra baza treningowa, życzliwość miejscowych kibiców, mecenat dużego zakładu, dawały poczucie stabilizacji.

Idylla trwała do początku 2003 roku. Od tego czasu klub zaczął przeżywać ogromne kłopoty finansowe. Zawodnicy nie mogli się doczekać przynajmniej części zagwarantowanych wypłat. Popiela i kilku innych piłkarzy KSZO zwróciło się z prośbą do PZPN o rozwiązanie kontraktów i zgodnie z przepisami, nasza piłkarska centrala zgodziła się na to.

Jarek mając na ręku swoją zawodniczą kartę, na krótko zakotwiczył w Zagłębiu Lubin, skąd trafił do Zabrza. Trzeba od razu wspomnieć, że nie kosztował on Marka Koźmińskiego ani złotówki, co przy skromnym budżecie Górnika miało istotne znaczenie.

Wreszcie stabilizacja

Popiela jest bardzo zadowolony z przyjścia do Górnika. Nie ukrywa, że tutaj znalazł dla siebie odpowiednie miejsce. Poprzedni trener zabrzańskiej drużyny Waldemar Fornalik ustawił go na lewej pomocy, gdzie radził sobie nawet całkiem nieźle. Kiedy na stadion przy ulicy Roosevelta trafił czeski szkoleniowiec Werner Liczka, przesunął Jarka na lewą obronę. To było dobre pociągnięcie, bo Popiela na tej pozycji też jest bardzo przydatny.

Warto wspomnieć, że Popiela ma za sobą ponad 100 rozegranych meczów w ekstraklasie, a zdobył w niej 15 bramek. Choć na stałe mieszka w Tarnowie, odkąd gra w Zabrzu przebywa tu ze swoją żoną Agnieszką i dwoma synami 9-letnim Ksawierem i 7-letnim Krystianem. Uważa, że w jesiennej rundzie Górnik mógł zdobyć znacznie więcej punktów niż ma na swoim koncie (13).

Przyznaje, że kilka razy „przekręcili” jego drużynę sędziowie. Nie ukrywa też, że w paru przypadkach nie musieli wcale stracić punktów, jak choćby w przegranym u siebie 1:2 meczu z Lechem Poznań.

Angielskie plotki

Z Górnikiem ma podpisany kontrakt do 30 czerwca 2006 roku. Chciałby go wypełnić do końca. Nie jest jednak wykluczone, że może nawet w obecnej przerwie zimowej znaleźć się w innym klubie, nawet zagranicznym. Marek Koźmiński nie ukrywa, że chciałby sprzedać przynajmniej jednego, a nawet dwóch zawodników, aby zdobyć pieniądze na przetrwanie drużyny.

Na pewno znajdą się chętni, którzy go kupią. Ostatnio Jarek został zaskoczony informacjami, które ukazały się w Internecie i prasie o tym, że zainteresowane są jego pozyskaniem drugoligowe i trzecioligowe kluby na Wyspach Brytyjskich.

– Nikt się ze mną na razie w tej sprawie nie kontaktował. Gdyby jednak do czegoś takiego doszło, rozważyłbym taką propozcję, jakbym oczywiście otrzymał zgodę od Marka Koźmińskiego – zapewnił Popiela.

Obecnie wypoczywa w rodzinnym gronie w Tarnowie. W okresie świąteczno-noworocznym zamierza z najbliższymi kilka dni spędzić w górach. Chętnie pojeździłby na nartach, ale w kontrakcie, jaki zawarł z Górnikiem jest zapis, że nie wolno mu korzystać z szusowania na deskach. Chodzi oczywiście o ryzyko odniesienia kontuzji. Zamierza zatem z synami zjeżdżać z górki na sankach i dużo spacerować. Kiedy ma wolny czas lubi pójść do kina na dobry film.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online