Forum
 

Z klubem na giełdę

Rozmowa z Ireneuszem Królem, przewodniczącym Rady Nadzorczej Górnika Zabrze SSA.
» Jak trafił pan do Górnika?
- Za namową panów Koźmińskich. A przede wszystkim Marka, którego znałem jeszcze z czasów, kiedy występował w reprezentacji. Marek i Zbigniew Koźmińscy szukali osoby, która potrafiłaby się poruszać na niwie sportowej. Pytali wielu ludzi, kto mógłby się u nich sprawdzić w tej roli. I przyznam, że byłem zdziwiony tym, jakie osoby - znające mnie jeszcze z czasów mojej prezesury w GKS-ie Katowice - wypowiadały się na mój temat. Marek Koźmiński namawiał mnie na objęcie funkcji szefa Rady Nadzorczej Górnika przez dłuższy czas. No i zgodziłem się.

» Zatem kto polecił pana Koźmińskim?
- Nie chciałbym tu wymieniać nazwisk, to nie ma znaczenia.

» Długo się pan zastanawiał nad tym, czy warto się angażować w Górnika?
- Te negocjacje trwały z pięć miesięcy. Najpierw chciałem się zapoznać z sytuacją klubu.

» I co?
- I została mi ona szczegółowo przedstawiona. Przyznam, że byłem mile zaskoczony. Warto tu podkreślić działania Marka Koźmińskiego, który zainwestował w Górnika własne, duże pieniądze.

» Swego czasu był pan związany z GKS-em Katowice. Jak ocenia pan działalność prezesa Piotra Dziurowicza?
- Myślę, że nie potrafi on integrować środowiska. Przecież obecnie nie ma w Katowicach wielkiej przyjaźni między stowarzyszeniem i sportową spółką akcyjną. Piotr Dziurowicz nie jest osobą potrafiącą prowadzić rozmowy i zjednywać sobie ludzi. Pamiętam, że ś.p. Marian Dziurowicz potrafił prowadzić dialog z ludźmi. A jak go wyrzucali drzwiami, to wchodził oknem.

» Co pan sądzi o decyzjach podejmowanych przez Piotra Dziurowicza?
- Wydaje mi się, że w GKS-ie jest zbyt duża karuzela kadrowa. Mam tu na myśli zmiany szkoleniowców. GKS ponadto nigdy nie miał jakichś wybitnych zawodników. Z graczy, którzy występowali nie tak znowu dawno, należałoby wymienić Wojciechowskiego, Ledwonia i Węgrzyna. Jednak GKS to zawsze była stabilna drużyna, grająca skuteczny futbol, walcząca. I to się ludziom podobało. Zwrócę uwagę na coś innego. Na Śląsku mamy do czynienia z problemem, który można by określić mianem "wyczerpania sponsoringu", a o sponsoring zabiegają wszyscy. To nie był mój czas w futbolu, ale pamiętam, że w jakiejkolwiek firmie się pojawiło, to właśnie wyjeżdżali działacze Ruchu, a przyjeżdżali Górnika, i tak dalej.

» Rozumiem, że ściągnięto pana do Górnika także po to, by przyciągnął pan sponsorów.
- Cały czas toczą się rozmowy. Dziś stabilizacja finansowa to podstawowa sprawa.

» Które firmy są zainteresowane wejściem w Górnika?
- No, wie pan - jak wejdą, to będą. Szukamy wszędzie, jak wszyscy.

» A z którą firmą prowadzone są najbardziej zaawansowane negocjacje?
- Dziś nikt nie chce, żeby o nim mówić. Są i tacy, którzy deklarują: damy kasę, ale nie chcemy się nawet znaleźć na banerach reklamowych!

» A co pan sądzi o wynikach klubu?
- Obserwowałem styl prowadzenia drużyny przez trenera Liczkę. Potrafi dotrzeć do zawodników. Marek Koźmiński też często jest w szatni, ma posłuch u zawodników, potrafi zaszczepić im wolę walki.

» Nie za wielu obcokrajowców występuje w tym zespole?
- Nie. Ci młodzi Brazylijczycy grają z polotem, nie brak im chęci do walki. A grają za takie pieniądze, za które polski zawodnik nie kopnąłby piłki. Polscy piłkarze są zepsuci zbyt wysokimi kontraktami. Przy jakichkolwiek próbach renegocjacji kontraktów drużyny strajkują. To jest chore.

» Czy trener Liczka odejdzie do Wisły?
- Myślę, że tak.

» Kto po nim obejmie Górnika?
- Zarząd rozpatruje kilka kandydatur. Rozmowy trwają. Dla Liczki przejście do Wisły oznaczałoby możliwość dalszego kontynuowania kariery.

» A co pan chciałby osiągnąć w futbolu?
- Moim marzeniem jest wprowadzić któryś klub na giełdę.

» Mówi pan o Górniku?
- Powiedziałem "któryś". Jakiś klub na pewno uda mi się kiedyś na giełdę wprowadzić. A który konkretnie? Czas pokaże. Ja zawsze powtarzam, że najważniejszy jest dobry klimat. Przecież prezydenci miast mogliby porozmawiać z szefami firm działających na ich terenie. I poprosić o wsparcie rozwoju sportu. Nie chodzi o wielkie kwoty. Niech każdy by dał po 10 tysięcy złotych i już byłoby lepiej. A przecież w miastach powstają różne nowe obiekty, choćby centra handlowe. Ale sprzyjającego klimatu dla sportu nie ma. Ponadto, gdyby można było przekazywać określone kwoty na sport i odliczać je od podstawy opodatkowania, to dałoby to istotny impuls dla rozwoju tego sportu. Obecnie głównym problemem jest u nas brak pieniędzy. Zarówno w gospodarce, jak i w sporcie.

Rozmawiał: Jerzy Dudała / Trybuna Śląska

źródło: Trybuna Śląska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online