Forum
 

Nierówny wyścig

Czy z faktu, że Górnik Zabrze (czytaj: Wemer Liczka) gładko przegrał z Wisłą Kraków (czytaj: Henryk Kasperczak) można wyciągnąć wniosek, że pierwszy trener jest słabszy od drugiego (czytaj: nie powinien zastępować go w Wiśle)? Zdecydowanie nie jest to miejsce na takie uproszczenia i takie czytanie między wierszami. 

Maluchy i mercedesy
Jan Tomaszewski mawiał kiedyś, że mając takich piłkarzy jak Wisła, to nawet ich babcia mogłaby zasiadać na ławce trenerskiej i zdobywać mistrzostwo Polski. I - wbrew zawartej w tych słowach nucie złośliwości - jest w tym sporo racji. Przegrana w wyścigu o tytuł najlepszego zespołu w kraju, mając budżet o jakim 95 procent ligi może tylko śnić, byłaby klęską bez precedensu. I tu właśnie zaczynają się schody: Kasperczak tytuły zdobywa od niechcenia, ale im dalej w las, tym więcej drzew. Dwie przymiarki do startu w Lidze Mistrzów zakończyły się klapą, a ostatni udział w Pucharze UEfA nawet kompromitacją. A czy równie charyzmatyczny, ale bardziej elokwentny Liczka przegrałby z Dynamem Tbilisi? Na to pytanie nigdy nie poznamy odpowiedzi. Dla Czecha praca w Górniku to okazja, by stworzyć coś z niczego. A to zadanie znacznie trudniejsze niż utrzymywanie status quo jak w Krakowie, i wymaga znacznie więcej czasu. Dlatego mecz Górnika z Wisłą musiał przypominać wyścig maluchów z mercedesami i trudno wyciągać z niego daleko idące wnioski w kontekście trenerskiego warsztatu.

Poprzeczka Polonii
Wemer Liczka zaistniał w polskiej piłce jako trener warszawskiej Polonii w sezonie 2001/02. Czech zajął wówczas z "Czarnymi koszulami" czwarte miejsce, a co najważniejsze przekonał do siebie piłkarzy, którzy protestowali przeciwko jego zwolnieniu. W czternastu jesiennych meczach zespół Liczki zdobył wówczas 25 punktów, w Zabrzu już wiadomo, że wynik będzie znacznie słabszy - na koncie Górnika jest 10 "oczek", a do zdobycia jeszcze tylko sześć. Najbliższy mecz będzie miał jednak dla Liczki dodatkowy smaczek: przyjdzie mu się bowiem zmierzyć na Konwiktorskiej właśnie z Polonią.

Sól w oku
O tym, czy Liczka zajmie miejsce Kasperczaka zadecyduje właściciel mistrzów Polski, Bogusław Cupiał. Tylko oni dwaj wiedzą, czy porozumienie rzeczywiście zostało osiągnięte, jak sugerowały to niektóre media. W każdym razie akcje Liczki idą w górę proporcjonalnie do... przedłużającej się serii porażek Górnika. Samo zainteresowanie ze strony Wisły rozbudziło żywą dyskusję wokół Czecha i wsypało sól w oczy jego polskich kolegów po fachu. Najgłośniej podważają jego kompetencje Janusz Wójcik i Franz Smuda, których gwiazdy dawno już zaszły do chóru krytyków dyskretnie włączają się przedstawiciele dawnej szkoły trenerskiej, wciąż wierzący, wbrew oczywistości, w wyższość polskiej myśli trenerskiej nad obcą. I kto wie, czy właśnie ten ferment nie wyjdzie na dobre polskiej piłce, czy nie zmusi jednak polskich trenerów do rozwoju, dzięki któremu mogliby otrzymywać równie atrakcyjne propozycje. Na przykład od mistrzów Czech. Bo na razie "polski Liczka" wciąż jest poszukiwany.

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Bruno



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online