Górnik kontra Piast

Do tej pory współpraca na linii Piast Gliwice - Górnik Zabrze wydawała się wręcz modelowa. Zmieniali kluby piłkarze, głównie przechodząc z Roosevelta na Okrzei (Kocyba, Chyła, Kocur), działacze byli widywani na sąsiadujących ze sobą stadionach. Ostatnio jednak rodzinna atmosfera została mocno zachwiana. - Czujemy do nich wielki żal. W kilku sytuacjach zachowali się nie tak, jak wymagają tego zasady dobrosąsiedzkiej współpracy. Kiedyś taka była i Piast chyba na niej dobrze wyszedł. Na początku nam pomogli, potem my im. Czy tak jest teraz? Mam wątpliwości - uważa nie kryjąc rozczarowania prezes Górnika, Zbigniew Koźmiński. Przedmiotem sporu jest umowa, którą podpisały oba kluby przed rozpoczęciem rundy jesiennej, dotycząca przejścia z Górnika do Piasta Marcina Kocura. Ten utalentowany napastnik nie znalazł uznania w oczach kolejnych trenerów Górnika i po rocznym wypożyczeniu do Walki Makoszowy, przeniósł się do Piasta. Zdrowy grał i strzelał bramki, obecnie leczy kontuzje. - Inne były ustalenia jakie zawarliśmy przy stole, a inne zapisy znalazły się w umowie - dodaje Z. Koźmiński. - Nie chodzi o poważne kwoty, ale o zasadę. Tak się nie robi. Mają Kocura, dostali za półdarmo Chyłę, wcześniej przeszedł do nich Kocyba. W innej sprawie (w zasadzie prywatnej), którą można załatwić jednym telefonem, osoba związana z Piastem wysyła do nas komornika. Trudno po takich "gestach" klepać się po plecach. Gdyby moi ludzie zachowali się jak działacze Piasta, to szybko straciliby pracę. Trzeba się szanować - kończy Koźmiński.

W Gliwicach dyrektor Piasta, Józef Drabicki, był zaskoczony tak jednoznaczną opinią Z. Koźmińskiego. - Były pewne administracyjne poprawki i nastąpiły kosmetyczne zmiany, ale w punktach, które absolutnie nie wpływają na merytoryczną stronę umowy - twierdzi Drabicki. - Tak czasami się dzieje, kiedy dopuszcza się inną niż wzorcową formułę podpisywania umowy. Gdyby obie strony siedziały przy jednym stole i razem składały podpisy pod umową, wówczas nie doszłoby do żadnych nieporozumień.

Czy te nieporozumienia nie przeszkodzą w przyszłości? Piast był i nadal jest zainteresowany sprowadzeniem w grudniu - ewentualnie po zakończeniu tego sezonu - Mateusza Bukowca, wielkiej nadziei zabrzańskiej piłki. - Potrzebujemy ofensywnych piłkarzy, którzy wzmocniliby naszą siłę rażenia. Bukowiec jest takim zawodnikiem - zapewnia trener Józef Dankowski.

Bukowiec w sobotę zagrał w meczu rezerw Górnika z Myszkowem. Pierwszy raz po kontuzji i pierwszy raz w tym sezonie. Piłkarz nie ma jeszcze ukończonych osiemnastu lat (skończy w lutym przyszłego roku) i właśnie osiągając pełnoletność, będzie wybierał klub, z którym chciałby się związać w przyszłości. - My na pewno zaproponujemy Mateuszowi nowy kontrakt - dodaje Z. Koźmiński. - Na razie najważniejsze, że po operacji, którą przeszedł w Niemczech, dochodzi do zdrowia. Porozmawiamy z chłopakiem i jego rodzicami. Zobaczymy co się z tego urodzi. Jeżeli nie będzie jednak zainteresowany, czego nie można wykluczyć, to na siłę go nie zatrzymamy. Trzeba za niego jednak płacić ekwiwalent, czyli roczne zarobki pomnożone przez dziewięć i jeszcze 25 procent za grę w reprezentacji Polski juniorów. Czy zapłaci Piast? Nie wiem. Przede wszystkim mam nadzieję, że gliwiczanie wyjaśnią nam swoje zachowania i wrócimy do sytuacji, kiedy kluby na Śląsku sobie pomagały, a nie robiły pod górkę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online