Bramka a la Koeman

I jak tu nie mówić, że puchary rządzą się swoimi prawami? Górnik w ekstraklasie gra znakomicie, nie doznał jeszcze porażki i nagle przegrywa z drugoligowcem. Podbeskidzie przeciętnie spisujące się w lidze, mające kłopoty ze strzelaniem bramek, tu strzela gole "stadiony świata". Jak chociażby w 73 min, gdy Kompała wycofał piłkę na 18 metr do Komana, a ten piekielną bombą w samo okienko ustalił wynik meczu. - Grzechem byłoby niewykorzystanie takiego podania. To moja pierwsza bramka w seniorach, ale do Ronalda Koemana, od którego mam przezwisko, jeszcze wiele mi brakuje - cieszył się 19-latek.

Wczorajszy mecz miał więc 28 świetnych aktorów i jednego antybohatera. Marek Mikołajewski nie podyktował ewidentnego karnego dla gospodarzy, nie widział rąk w polu karnym, nadto miał fatalnych liniowych do pomocy, mgliście rozumiejących przepis o spalonym. - Po takim sędzim spodziewaliśmy się czegoś innego, nie tego co zrobił. Dał się nabrać na karnego, nie zauważył bramki ręką Dubickiego. Przegraliśmy, ale nie zasłużyliśmy na porażkę - wyznawał po meczu najlepszy zawodnik Górnika, Piotr Lech. Z opinią zabrzan zgadzali się również bielszczanie. - W 40 min przy stanie 0-0 był ewidentny karny dla nas po faulu na Dubickim. Zamiast tego była żółta kartka dla "Dubika", po której gra powinna zostać wznowiona gwizdkiem. Górnik nie czekał na sygnał i z tej akcji padł pierwszy gol dla gości - przyznawał Adam Kompała.

Schodzących na przerwę arbitrów żegnały ostre słowa i gwizdy kibiców, a gdy Górnik za sprawą znakomitego uderzenia Marcela Liczki zyskał dwubramkową przewagę, wydawało się, że jest po meczu. Nic bardziej mylnego. Podbeskidzie pobudzone debiutanckim golem w Polsce syna trenera Górnika ruszyło do huraganowych ataków. W 49 min Lech sfaulował w polu karnym Patera i Prokop z "wapna" uzyskał kontaktowego gola. Za moment główka Dubickiego wyrównała stan meczu i doszło do przepychanki Lecha z Kompałą. Obaj dżentelmeni grali niedawno w jednej drużynie, ale od tamtego czasu ich znajomość uległa mocnemu schłodzeniu. Na szczęście po ostatniej akcji przybili sobie "blachy". - Kolegami to byliśmy kiedyś, ale rękę podałem, bo trzeba być człowiekiem - mówił bramkarz Górnika, a Kompała ze śmiechem dodawał: - W ferworze walki różne są nasze reakcje, ale po meczu Lech chyba żartował.

źródło: Sport
nadesłał: PiotreKSG



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online