Forum
 

Michał Karwan miał leżeć

Pierwsza porażka w sezonie piłkarzy Górnika Zabrze stała się faktem. Zespół Waldemara Fornalika w piątkowy wieczór przegrał w Krakowie z Wisłą 0:2. Przez ponad godzinę blok obronny zabrzan stawiał mistrzowi Polski zacięty opór - w środku dobrze uzupełniali się Kazimierz Moskal i młody Michał Karwan, na lewej strome spokojem imponował Grzegorz Jakosz. Aż do 66 minuty... Jeszcze długo po meczu w obozie Górnika analizowano tę sytuację. W tym momencie bowiem za linią boczną opatrywany był Karwan, który chwilę wcześniej zszedł z boiska z rozbitym nosem po starciu z Jackiem Paszulewiczem.
- Paszulewicz nie był zainteresowany piłką tylko uderzył mnie ręką w nos. Przykro mi, że w tym momencie akurat został podyktowany rzut karny. Nie wiadomo jakby potoczyły się losy meczu, gdyby nie ta bramka - smucił się kuzyn trochę bardziej słynnego Bartosza.
- Michał, powiedz mi, czemu nie położyłeś się na boisku!? - pytał Karwana trener Fornalik. - Musiałby podbiec lekarz, znieśliby cię, Wisła musiałaby nam oddać piłkę...
- Trenerze, początkowo nic mnie nie bolało, dopiero po jakimś czasie poczułem krew - odpowiadał podopieczny. Potem już spokojnie dodał: - Dla mnie to była kolejna lekcja, z której trzeba wyciągnąć wnioski.
Dodajmy: lekcja boiskowego cwaniactwa...
Taktyka zabrzańskiego zespołu na mecz z Wisłą polegała na zagęszczeniu środka boiska, gdzie mieli rządzić Krzysztof Bukalski, Rafała Niżnik i Marcin Szulik. Niestety, wymieniona trójka nie potrafiła dłużej przytrzymać piłki i rozegrać skutecznej akcji.
- Czy Krzysiek zawiódł w meczu z klasowym rywalem? Zagrał słabiej, podobnie jak Rafał Niżnik, ale nie wyciągałbym z tego zbyt pochopnych wniosków - uspokajał Fornalik.
Kwestią do dyskusji pewnie jest też taktyka gry z jednym napastnikiem. Osamotniony Adrian Sikora stracił sporo sił na główkowe pojedynki z rosłymi obrońcami Wisły. W Krakowie w kilku sytuacjach zabrakło mu też zdecydowania. W drugiej połowie zadebiutował Bułgar Dmitar Makriew, który pokazał się z lepszej strony niż bezradny Paweł Buśkiewicz. Na ławce pozostali Piotr Gierczak (zamieszanie z transferem do GKS) i Bośniak Vladimir Sladojević, który tydzień wcześniej przesądził o zwycięstwie z Polkowicami...
- To był inny mecz, w którym Vlado niewiele by zdziałał. On się jeszcze przyda, gdy będziemy skazani na atak pozycyjny - argumentował trener Górnika.
Przypomnijmy, że wiosną zabrzanie przegrali na Reymonta 0:4. Biorąc pod uwagę rozmiary piątkowej porażki z przekąsem można powiedzieć, że postęp jest zauważalny. Być może jednak wiosną 2004 w Zabrzu Wisła straci wreszcie punkty.

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Blachol



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online