Forum
 

Koźmiński: Nigdy nie chciałem zostawić klubu!

Rozmowa ze Zbigniewem Koźmińskim, prezesem Górnika Zabrze.
» Inauguracja nowego sezonu wypadła dla Górnika pomyślnie, za taki bez wątpienia należy uznać remis zabrzan w wyjazdowym meczu z Wisłą Płock. Nie obawiał się pan o rezultat tej konfrontacji?
- Wisła Kraków może się nie obawiać każdego meczu. Piłkarze Górnika do każdego spotkania muszą podchodzić bardzo poważnie, co nie oznacza, że krakowianie nie musza tego robić. Przed meczem w Płocku byłbym zadowolony z bezbramkowego remisu, natomiast po jego zakończeniu zdecydowanie nie. Uważam, że można było ten pojedynek z faworyzowanymi płocczanami wygrać. W Canal + pokazali więcej sytuacji Płocka, co moim zdaniem nie odzwierciedlało przebiegu gry. To my byliśmy lepsi, stworzyliśmy więcej sytuacji 100-procentowych. Proszę pamiętać, że to są młodzi zawodnicy. Trzeba z nimi dużo pracować nie po polsku, lecz po czesku. Pyta pan o Michała Probierza? Michał najprawdopodobniej by w tym meczu nie zagrał.

» No właśnie, co było powodem odejścia takiego doświadczonego piłkarza z klubu?
- To pytanie raczej do Michała. Decyzja zapadła w 30 sekund. U nas wszystko jest proste. Rozwiązaliśmy kontrakt i do widzenia.

» Wróćmy jeszcze raz na moment do meczu z Płockiem. Trener Werner Liczka miał do dyspozycji wszystkich najlepszych zawodników?
- To nie był optymalny skład. W Górniku jest dwudziestu równorzędnych piłkarzy, ale wiele rzeczy jest jeszcze do poprawienia. Brakuje Kamila Kuzery, jest kontuzjowany. Sprowadzenie do Zabrza Kamila to był wspólny pomysł z działaczami krakowskimi. Znamy się, nasza współpraca jest ze wszech miar pozytywna.

» A jeśli młody i niepokorny, aczkolwiek bardzo utalentowany Kuzera wykręci znów jakiś numer?
- Nie widzę powodu, żeby się o Kamila obawiać.

» Dlaczego Paweł Brożek w przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka Piotra, wybrał GKS Katowice, a nie pana klub? Byłby to zapewne wyśmienity atak.
- Paweł Brożek chciał grać u nas, ale to myśmy dokonali wyboru. Nie wiem jak wyglądałaby ich gra, nie sprawdzimy już tego.

» W magazynie Liga Plus medialnego sponsora piłkarskiej ekstraklasy sugeruje się z uporem maniaka, że jednym z kandydatów do spadku jest właśnie drużyna Górnika. Nie bulwersują pana takie pobieżne opinie dziennikarzy?
- Nie, ponieważ jestem znieczulony na przedstawicieli mediów. Dziennikarzy jest za dużo, sporo przypadkowych młodych ludzi, chcących się za wszelką cenę wybić. Jak najszybciej zaistnieć na rynku. Przekazują nierzetelne informacje. Powstają więc konflikty. Ale powtarzam, nie mam w stosunku do dziennikarzy uczuć ani w jedną, ani w drugą stronę.

» Zabrzańscy kibice również nie pałają zbytnią miłością do pana i syna Marka, właściciela klubu. Czy te antagonizmy w dalszym ciągu mają miejsce?
- Kibice? Spotykają się z nami w siedzibie klubu, mają parę pomysłów, ale z ich realizacją jest jednak gorzej. Była rozważana propozycja rozprowadzania pamiątek, niestety ta koncepcja upadła. Nie wiem dlaczego, należy ich o to zapytać.

» Przyzna pan jednak, że sytuacja na trybunach w końcówce rozgrywek ub. sezonu była żenująca. Nie takiego podziękowania panowie się spodziewali ze strony sympatyków Górnika.
- Nie doznałem takiego uczucia ani w Krakowie, ani w Szczecinie. Nie chcę wracać do tego przykrego tematu.

- Otwarty konflikt z kibicami spowodował odwołanie zaplanowanego na zabrzańskim stadionie pożegnalnego meczu syna Marka, wielokrotnego reprezentanta Polski. Może zabrakło obu stronom kompromisu.
- Miał być benefis Marka, ale nic z tego nie wyszło. Proszę mi wierzyć, nie można było tego zmienić. Można coś zrobić dla kogoś, kto na to zasługuje. Serce nie zabiło mi mocniej w Szczecinie, to był mecz reprezentacji. Jedno od drugiego jest niezależne.

» Enuncjacje prasowe wskazywały na rychło odejście pana z klubu, ile w tym jest prawdy?
- Nie było takiego momentu, że chciałem z synem zostawić Górnika!

» Nawet wtedy gdy zabrakło wspólnego języka z włodarzami miasta?
- Oczywiście. Jestem w Górniku trzy lata, zespół nie walczy o spadek. Dostaliśmy licencję przy całkowicie biernej postawie miasta, a przecież oni maja udziały w spółce. Górnik powinien się liczyć jako spółka na terenie Zabrza. Jest mi przykro, że mimo znaczących sukcesów traktuje się nas jak intruzów. To prawda, że w ciągu tych trzech lat mojej działalności w Zabrzu widziałem się z prezydentem Gołubowiczem półtora raza! To zdecydowanie za mało. Niechęć? Nie wiem, proszę zapytać o to panów z Ratusza. Pyta pan, czy dzwonię na komórkę do prezydenta? W żadnym wypadku! Komórka jest rzeczą prywatną. Telefonuję do sekretariatu, a tam przeważnie informują mnie, że prezydenta w tej chwili nie ma, że on oddzwoni do mnie. Ostatni raz widziałem się z prezydentem Gołubowiczem półtora roku temu, w magistracie. I co? I nic! Rozmowa w sprawie Gwarka utknęła w miejscu. Miasto miało sporządzić stosowny dokument, ale do tej pory nic w tej kwestii nie uczyniono.

» Nie jest pan jednak do końca osamotniony, mając wsparcie w pośle Józefie Kubicy.
- To prawda. Poseł Kubica służy ogromną pomocą, on to po prostu czuje. W przeciwieństwie do innych nie uaktywnia się jak są potrzebne "złote" karty VIP-ów. Powinni otrzymywać je ci, którzy pomagają klubowi.

» Po odejściu na emeryturę komendanta miejskiej policji, Wawrzyńca Chrapusty, oddanego całym sercem Górnikowi, ochłodziły się także stosunki, z miejscowymi stróżami prawa. Dobitnym przykładem jest zakaz rozgrywania ligowych meczów na stadionie przy ul. Roosevelta.
- Z komendantem Chrapustą współpracowało mi się znakomicie. Myślę, że z jego następcą komendantem Wloką będzie podobnie. To nie on zakwestionował porządek na stadionie, lecz młodzi ludzie z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Nie popisali się. Ja ich się nie boję. Na obiekcie był remont, leżał gruz, który już został uprzątnięty. Co będzie, jeśli spotka mnie z czyjejś strony złośliwość? Nie wiem, co będzie.

» Trochę pan posiwiał od tych wszystkich problemów.
- Pewnie tak, ale mam już 60 lat na karku, w tej branży nie ma sentymentów, trzeba być twardym i konsekwentnym. Z Wisłą Kraków wywalczyłem dwukrotnie mistrzostwo kraju, z Pogonią wicemistrzostwo kraju. Daj Boże zdrowie, aby inni mieli takie osiągnięcia. Pospłacaliśmy długi, zawodników, w klubie działają telefony, media. Drużyna nie wlecze się w ogonie, ma przed sobą wysoko postawioną poprzeczkę. To coś jednak znaczy. Oczywiście, że ubolewamy nad brakiem strategicznego sponsora. Są kłopoty na rynku reklamowym, który jest w przysłowiowej hibernacji. Powinna ruszyć ekspansja z Unii Europejskiej, no ale to nie jest zabawka. Ktoś może wreszcie się obudzi, że Górnik to szyld dla miasta!

» I jeszcze jedno panie prezesie. W tym roku zmarł przewodniczący rady nadzorczej Górnika, pan Andrzej Daszek. Nie ulega wątpliwości, iż jest to niepowetowana strata nie tylko dla zabrzańskiego klubu.
- To był wspaniały człowiek, to on przekonał mnie do roli prezesa. Będziemy pamiętać o panu Daszku.

Rozmawiał: Marek Wiktor Lewczuk / Sportowy Śląsk

źródło: Sportowy Śląsk
nadesłał: Adam_R-Śl.



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online