Forum
 

Rozmowa z Piotrem Brożkiem, piłkarzem Górnika

» Remisem z Wisłą Płock sprawiliście niespodziankę, a mogliście nawet wygrać. Pan sam miał okazję do zdobycia bramek...
Piotr Brożek: - No tak, po podaniu Michała Chałbińskiego zabrakło mi pięciu centymetrów, by sięgnąć piłki i skierować ją do pustej siatki. Ale widać, że w tej drużynie drzemie potencjał. Już sparingi ze Slavią Praga i Sigmą Ołomuniec wskazywały, że będzie nieźle, mogliśmy strzelić sporo bramek. W Płocku zabrakło nam tylko wykończenia, tej „kropki nad i”. 

» Jak pan znajduje się w zespole Górnika?

- Trener Liczka stara się wykorzystać to, że lubię operować z głębi pola, wrócić po piłkę, spróbować ją rozegrać. Nie trenowałem od początku z zespołem, ale coraz lepiej zgrywam się z partnerami, powoli łapię o co chodzi. Mam nadzieję, że w następnych meczach będzie z tego coraz lepszy efekt.

» Czy przed sezonem w klubie założyliście sobie cele, o jakie będziecie walczyć?

- Myślę, że cele określą wyniki w rundzie jesiennej. Na razie gramy na luzie, bez presji. To dobre, bo wtedy jest łatwiej. To fakt, Wisła jest stale pod presją, a gra dobrze. No, ale tam są tacy piłkarze, że sobie z tym obciążeniem radzą. W Zabrzu drużyna jest młoda, ale jednocześnie jest w niej kilku piłkarzy doświadczonych, którzy potrafią poukładać grę na boisku.

» Pan chyba nie czuje się w tym towarzystwie obco?

- No tak, z Wisły przyszli też teraz Kamil Kuzera i Marcin Szałęga. Wchodziłem do kadry Wisły, gdy grali w niej Krzysztof Bukalski i Kazimierz Moskal. Na pewno jest raźniej. Z Kaziem dojeżdżam do Zabrza z Krakowa, a czasem nocuję w Zabrzu u Kamila. Wkrótce mam jednak dostać z klubu auto na dojazdy.

» Czy zajęcia u trenera Wernera Liczki różnią się czymś od tych u Henryka Kasperczaka?

- Są bardzo podobne. Obaj trenerzy dokładnie demonstrują, co mamy wykonać. Treningi może nie są ciężkie, ale dłuższe. Nieraz do znudzenia ćwiczymy niektóre zagrywki, taktykę. Jest jedna różnica. U trenera Liczki obowiązkowo wszyscy musimy się ponaciągać pół godziny przed właściwym treningiem pod okiem Paolo Terziottiego. W Wiśle robi to tylko ten, kto chce. (Mówiąc to piłkarz dostał kartkę ze szczegółowymi rysunkami, jak ma ćwiczyć po południu na siłowni – przyp. red.).

» Chciał pan zagrać w jednej drużynie razem z bratem, Pawłem. Znowu się nie uda, bo on gra w Katowicach...

- Nasza prawdziwa siła jest we dwóch, razem moglibyśmy na boisku stworzyć coś ciekawego. No cóż, szkoda. Wszystko wskazuje na to, że 20 listopada podczas meczu Górnik – GKS zagramy po raz pierwszy przeciwko sobie. Przeciw Wiśle nie możemy grać – taką klauzulę zawiera bowiem wypożyczenie wszystkich piłkarzy „Białej gwiazdy”.

» Pana przejście do Górnika trochę się jednak przeciągało. Dlaczego?

- Były dla mnie lepsze oferty z innych klubów, ale działacze Wisły powiedzieli mi, że w grę wchodzi tylko Górnik.

» Czy w Zabrzu odwiedził już pan stare kąty?

- Jeszcze nie miałem okazji. W zabrzańskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego uczyłem się tylko przez pół roku. Trenowałem pod okiem Alojzego Łyski, mieszkałem w internacie w Sośnicy. Pamiętam, że rok wyżej uczył się Błażej Radler. Po pierwszym semestrze przeszedłem do Wisły.

Rozmawiał: Tomasz Mucha / Trybuna Śląska

źródło: Trybuna Śląska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online