Forum
 

Czekając na Banika...

Czeska szkoła jest absolutnie inna od polskiej. Oparta jest na dobrym przygotowaniu fizycznym, wydolności. Dlatego na osiem gier kontrolnych cztery zagramy z czeskimi drużynami - zdradzał niektóre elementy mozaiki przygotowań Górnika trener Werner Liczka. Prezes zabrzan Zbigniew Koźmiński już w trakcie meczu komplementował zespół. - To pierwszy sparing, a proszę zobaczyć, jak chłopcy walczą, jaki pressing stosują, jak wysoko wychodzą pod rywala. We krwi już mają determinację, do tego dochodzi dobra organizacja gry. Z każdym miesiącem idziemy do przodu. 

Optymizmu nigdy za wiele, niemniej choć rywal nie był najsilniejszy - II liga czeska - to występ Górnika, szczególnie w I połowie, mógł przypaść do gustu. Podobnie zresztą jak bramka Brazylijczyka Joao Paulo, strzelona z ponad 20 metrów w samo okienko. Górnicy żwawo poruszali się po boisku, grając pewnie w obronie i pomysłowo w ataku. Piotr Lech był praktycznie bezrobotny w bramce. - To musi być nawyk. Przygotowujemy się do pierwszego meczu z Wisłą Płock, ale chłopcy muszą zrozumieć, że każdy mecz jest najważniejszy, nie tylko ten z Płockiem. Nie może być odpuszczania nawet w sparingach, musimy chcieć więcej i więcej - dodawał Liczka rozpoznawany w leżącym nieopodal Ostrawy Petrvaldzie nawet przez dzieci. - Ty jesteś... Liczka? Poznałyśmy cię! - krzyczały nastolatki w kierunku ławki rezerwowych, a w klubowej kawiarni sympatyczni gospodarze ściągnęli ze ściany proporczyk ze zdjęciami mistrzowskiego Banika Ostrawa z sezonu 1979/80. - Pierwszy z lewej to nasz Werner, weźcie do Polski ten suvenir - objaśniono z dumą.

Tymczasem na boisku nie było już konwenansów, a po przerwie skończył się też "przatelsky zapas". Po bramce z wolnego Radlera witkowiczanie z pasją zaatakowali, kosząc równo z trawą. Na szczęście lepiej wyszkoleni technicznie zabrzanie uniknęli urazów, a rywalom miast honorowej bramki musiały na osłodę wystarczyć dwie poprzeczki i słupek. - Czesi dwa tygodnie wcześniej zaczęli treningi. To było widoczne szczególnie w końcówce meczu - komentował Werner Liczka. - Jesteśmy w trzynastym dniu przygotowań, gdy obciążenia są największe. W środę gramy sparing z Banikiem w Ostrawie, więc teraz chłopcom trochę poluzuję. Wszak to dla mnie bardzo prestiżowe spotkanie.

Górnik nie zagrał w najsilniejszym składzie, z różnych przyczyn nieobecni byli: Chałbiński, Gaudinho, Bukalski, Maciejewski, Okieńczyc, Wierzbicki, Kolasiński, Hernani, Białkowski, Andraszak. Personalnie - 29 zawodników w kadrze - Górnik wydaje się być potęgą. Jeśli ta ilość przerodzi się w jakość, na Roosevelta znów mogą grać o najwyższe stawki. - Jakościowo też będziemy dobrzy - zapewniał właściciel Górnika Marek Koźmiński. - Wyglądało to optymistycznie, mimo że widać było różnicę w pułapie przygotowań do sezonu. Paru zawodników zaprezentowało się z ciekawej strony, m.in. Marek Sedlarz. Ciekawy chłopak, który do nas przyszedł z Hutnika Kraków. A w ogóle to... Czesi mieli szczęście, że nie jesteśmy jeszcze w najwyższej formie - zażartował na koniec Marek Koźmiński.

źródło: Sport
nadesłał: kristar



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online