Lubi, ale chce zasmucić

Franciszek Smuda, trener Widzewa, cieszy się z przyjazdu Górnika Zabrze, bo bardzo lubi szefów tego klubu: panów Koźmińskich. Deklaruje jednak, że mimo wielkiej sympatii, jego drużyna zasmuci obu panów.
Na stadionie Widzewa, dokładnie tydzień po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, spotkają się zespoły, w których najwięcej jest piłkarzy... spoza UE. W zespole gospodarzy występuje bowiem czterech Brazylijczyków, zaś w barwach Górnika pojawić się może nawet pięciu piłkarzy, którzy wciąż muszą poddawać się kontrolom paszportowym w krajach Unii! - Nasi obcokrajowcy muszą zagrać tak, jakby urodzili się w Łodzi - mówi trener, Franciszek Smuda. - Wszyscy mają pokazać, że mają widzewskie serca.

Sentymentalny Smuda

Zdaniem "Franza", to właśnie widzewskie serce jest powodem, dla którego prowadzi on obecnie klub z Łodzi, a nie z... Zabrza: Ń Zbigniew i Marek Koźmińscy to moi dobrzy przyjaciele. Ze Zbyszkiem znam się dobrze z czasów Wisły Kraków, a z Markiem bardzo się lubimy. Kiedyś powiedział nawet, że jeszcze będziemy razem pracować. Czy mogło do tego dojść już w tym sezonie? Mogło, ale Marek stwierdził, że nie stać go na moje usługi.

Widzewa też pewnie nie byłoby stać na usługi Smudy, tyle tylko że trener do łódzkiego klubu ma sentyment. Z pewnością większy niż do obu panów Koźmińskich: - To świetni goście, ale postaram się ich zasmucić. My nie mamy wyjścia, musimy zwyciężyć - deklaruje. - Ostatnio ze sobą nie rozmawialiśmy, ale tak jest lepiej. Przynajmniej nie będzie żadnych komentarzy i pytań o podteksty.

Niżnik liczy na Liczkę

Z piłkarzy Górnika na mecz z Widzewem najbardziej czeka Rafał Niżnik. Pomocnik jest coraz bardziej przygnębiony siedzeniem na ławce rezerwowych. Liczy na to, że w Łodzi, gdzie odnosił tyle sukcesów z drużyną ŁKS, trener Werner Liczka da mu szansę. - Jak nie zagram w Łodzi, to gdzie? - pyta piłkarz, którzy w czerwcu może zostać "odstrzelony" z kadry. - Moja sytuacja jest kiepska i naprawdę wszystko jest możliwe. Także to, że klub rozwiąże ze mną w czerwcu kontrakt - mówi Niżnik, który wobec dobrej dyspozycji Krzysztofa Bukalskiego i Łukasza Juszkiewicza ma niewielkie szanse na grę od pierwszych minut. Z drugiej jednak strony wszystko jest możliwe, w końcu trener Liczka wiosną eksperymentuje w najlepsze. Ma przy tym pełne poparcie właściciela klubu Marka Koźmińskiego. - To nie eksperymenty, a raczej praca długofalowa. Szukam na boisku nowych rozwiązań i wiem, że Jarosław Popiela może być dobrym lewym obrońcą i wcale nie musi grać wyłącznie w pomocy. Prezes i właściciel klubu mają w kwestii wykonywanych przeze mnie ruchów personalnych identyczne zdanie - wyjaśnia Liczka.

- Czyli może pan eksperymentować bez obaw o utratę posady?

- Wszystkim nam chodzi o wprowadzenie trwałych zmian, a nie o to, aby Górnik wiosną raz grał lepiej, a raz gorzej. Nie chcę jednak rozszerzać tego wątku, bo z Markiem ostro dyskutujemy, ale zawsze w cztery oczy.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]