Forum
 

Michał Probierz na dobre i złe związał się z Górnikiem

Dawno minęły już czasy, kiedy piłkarze przywiązywali się do jednego klubu. Wyjątkiem w tym względzie jest 31-letni Michał Probierz. Przyszedł do Górnika Zabrze w 1997 roku. Z zespołu, z którym zaczynał grać, pozostał tylko on. Można go bez cienia przesady nazwać ostatnim Mohikaninem czternastokrotnego mistrza Polski. 
Pomogły łzy
Do dziś mieszka w dzielnicy Bytomia Łagiewniki. W tamtejszym klubie ŁTS zaczął swoją piłkarską karierę. Miał dziewięć lat, kiedy po raz pierwszy zjawił się na miejscowym stadionie. Mały, drobny chłopak nie wzbudził większego zainteresowania trenerów.
- Wziąłem ich na litość. Zacząłem płakać, że bardzo chcę grać w piłkę. Pomogło. Moim pierwszym trenerem był Marian Twardoch - mówi Michał.
W ten sposób dostał się do drużyny trampkarzy ŁTS. Dwa lata później przeniósł się do Rozbarku Bytom. Tam dostał się do drużyny prowadzonej przez trenera Janusza Dramskiego.
- Po pewnym czasie trener Dramski powiedział mi, że mam wszelkie dane ku temu, aby kiedyś grać w pierwszej lidze i on wierzy, że tak się stanie. Do dziś jestem mu wdzięczny za to, że wlał we mnie nadzieję, bo to skłoniło mnie do wytężonej pracy - wspomina Probierz.

Do Gwarka marsz
Mając 15 lat pomyślnie przeszedł testy w Gwarku Zabrze i rozpoczął nowy etap piłkarskiej edukacji. Wstawał o godzinie 4.30, aby na 7.30 zdążyć z Łagiewnik do Zabrza na pierwszy trening. Potem udawał się z kolegami do szkoły. Po południu był drugi trening. Do domu wracał po 19. Wytrzymał rok. Kiedy został uczniem drugiej klasy technikum przeniósł się do słynnego internatu Gwarka przy ulicy Opolskiej w Zabrzu.
Tam dostał się pod opiekuńcze skrzydła niezapomnianego Jana "Bolka" Niesyty. Ten wspaniały wychowawca, współtwórca Gwarka, wywarł ogromny wpływ nie tylko na Michała, ale na wszystkich zawodników tego klubu. - Pan "Bolek" robił nam tak zwane "nakrętki". Były to spotkania, podczas których uczył nas po prostu, jak godnie żyć. Teraz z perspektywy czasu wiem, jakie to było ważne, przedtem nie zawsze zdawałem sobie sprawę, aż przekonałem się na własnej skórze - zapewnia Michał. W Gwarku trenował pod kierunkiem Zbigniewa Mazurkiewicza i Jana Kowalskiego. Jego kolegami z drużyny byli między innymi Krzysztof Sadzawicki, Jacek Pieniążek, Robert Piekarski. W tym okresie miał też przygodę, do której niechętnie wraca. Otóż za namową jednego z menedżerów pojechał do Belgii, a konkretnie do Tielen, gdzie miał grać i szlifować swój talent. Wsiadł więc do pociągu i udał się do Kassel w Niemczech. Na dworcu zatrzymała go policja. Jeden dzień spędził w areszcie, bo w kraju naszych sąsiadów przebywał nielegalnie. Na szczęście wszystko szybko się wyjaśniło. Wrócił skruszony do Gwarka. Tam pomocną dłoń wyciągnęli do niego Jan Kowalski i obecny prezes klubu Marian Ryndak.

Chwilowa emigracja
W maju 1990 roku przeszedł do Ruchu Chorzów. Tam grał do 1993 roku. Trenerami "Niebieskich" byli wówczas Albin Wira i Jerzy Wyrobek. W tym zasłużonym klubie, spisywał się zupełnie nieźle. Zwrócił więc na siebie uwagę menedżerów. W 1993 roku po raz drugi, tym razem już zupełnie legalnie pojechał do Niemiec do drugoligowego klubu Bayer 05 Uerdingen. Po pół roku grał w tej drużynie w drugiej lidze. Potem kiedy zespół ten awansował do Bundesligi zaliczył w niej trzy mecze. W 1995 roku z Uerdingen przeniósł się do drugoligowej drużyny Wattenscheid 09. Tam przez dwa lata występował w podstawowym składzie. Rozegrał w niej 60 spotkań.

Wzloty albo upadki
W 1997 roku Stanisław Oślizło dowiedział się, że Probierz wyraził chęć gry w Górniku. Powiedział o tym ówczesnemu trenerowi zabrzan Janowi Kowalskiemu. Obaj pojechali do Niemiec i dobili targu z Michałem. Pomógł im w tym też działacz Górnika Herbert Górecko. W tym roku minie więc siedem lat, jak Probierz związał się z klubem czternastokrotnego mistrza Polski. Przez długi czas był kapitanem drużyny. Michał słynie z tego, że nie lubi niczego owijać w bawełnę. Mówi, że w Górniku przeżył wzloty i upadki, ale chce do końca kariery grać w tym klubie. Na razie podpisał kontrakt na dwa i pół roku. Wspomina, że najtrudniej w Górniku było w sezonie 2000/2001. Wtedy odszedł z niego Stanisław Płoskoń. Nie było pieniędzy, ani sponsorów. Drużynie groził spadek do drugiej ligi, a klubowi nawet rozwiązanie. Wtedy piłkarze i ówczesny prezes Jacek Jasiewicz oraz dyrektor Jerzy Frenkiel wspólnymi siłami uratowali klub. Michał na pamiątkę schował też święty obrazek od kapelana Górnika księdza Bogdana Rydygera, który podtrzymywał drużynę na duchu i starał się być z nią w trudnych chwilach.
Pisząc o piłkarskiej karierze Probierza, trzeba wspomnieć o tym, że wystąpił w 100 meczach reprezentacji Polski juniorów różnych kategorii wiekowych, a także w młodzieżowej drużynie Polski.

Trenerskie przymiarki
Z tego okresu mile wspomina trenerów Jana Pieszkę i Janusza Stasiaka. Grał nawet jeden raz w zespole olimpijskim prowadzonym przez trenera Janusza Wójcika, a było to w meczu z Walią. Do pełni szczęścia zabrakło mu gry w narodowej drużynie seniorów. - Może to, że występowałem przez pewien czas w Niemczech, spowodowało, że zniknąłem z orbity selekcjonerów. Potem jakoś nikt mnie nie zauważał. Nie miałem o to pretensji. Znałem swoje miejsce w szyku. Dzisiaj już o tym nie myślę - przekonuje Michał.
Swoje bogate doświadczenie zawodnicze, chce spożytkować w pracy trenerskiej. Grając w Niemczech zdobył licencję B. Po powrocie do Polski zapisał się do szkoły trenerskiej w Warszawie. Po jej ukończeniu został szkoleniowcem drugiej klasy. W przyszłym roku zamierza zdobyć uprawnienia trenera I klasy. Z powodzeniem prowadzi w Górniku drużyny trampkarzy. One stanowią dla niego swoisty poligon doświadczalny.
W minionym sezonie wchodził w skład sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny. Teraz ta współpraca jest trochę luźniejsza. Michał według trenera Waldemara Fornalika powinien teraz przede wszystkim skupić się na grze, choć może pomagać także w pracy szkoleniowej. Prowadzi teraz zajęcia z grupą obcokrajowców. Piłka pochłania Probierzowi wiele czasu.
W wolnych chwilach lubi pójść do kina, albo do teatru. Jest fanem irlandzkiej muzyki. Jeździ samochodem audi 100.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online