Forum
 

Górnik z Kopenhagi

- Pół roku temu, przechodząc z Broendby do Fremu Kopenhaga, mówił pan, że jeśli wywalczycie awans do ekstraklasy, to zostanie pan w tym klubie na dłużej. Frem awansował, a Rafał Niżnik jest w Górniku Zabrze. Dlaczego?
- Po prostu zmieniłem zdanie w sprawie przyszłości - mówi Rafał Niżnik. - Doszedłem do wniosku, że jeśli mam grać jeszcze w Danii, to tylko w FC Kopenahaga albo w Broendby. Dalsze występy w klubie klasy Fremu oznaczałyby już sportową emeryturę. A na nią jeszcze za wcześnie, bo mam dopiero 28 lat. W rundzie wiosennej drugiej ligi zagrałem w 15 meczach, strzeliłem pięć goli i zaliczyłem osiem asyst. Cegiełkę do awansu do Superligi z pewnością dołożyłem. Szefowie Fremu oczywiście złożyli mi nową ofertę, ale nie skorzystałem.

- Nie było szans na powrót do Broendby?

- Nie. Półtora roku temu działacze duńskiego potentata zaproponowali mi przedłużenie kontraktu, ale nie zgodziłem się na zaproponowane pieniądze. Wtedy trener Michael Laudrup przestał mnie dostrzegać, a wkrótce wypożyczył do Fremu. Potem nikt w Broendby nie podejmował już tematu.

- Jak ocenia pan swój pięcioletni pobyt w Danii?

- Był udany. Wprawdzie przez pierwsze dwa lata siedziałem w Broendby na ławce rezerwowych, a potem zostałem wypożyczony, ale gdy wróciłem, miałem znakomity sezon. Jako pierwszy Polak zdobyłem mistrzostwo Danii.

- Kiedy pojawiła się oferta z Górnika?

- Kilka miesięcy temu. Mój menedżer od dawna szukał klubu w Polsce. Górnik zgłosił się i spokojnie czekał na rozwój wydarzeń. Potem pojawiły się jeszcze dwie inne oferty, ale ta z Zabrza była najpoważniejsza. Pozostałe traktowałem jako wariant rezerwowy.

- Zimą był pan na obozie z Wisłą Kraków. Teraz prezes Basałaj nie ponowił propozycji gry w zespole mistrza Polski?

- Nie i wcale się nie dziwię, bo pojechałem na tamten obóz bez formy i nie zaprezentowałem się korzystnie. Trener Kasperczak myślał wtedy wyłącznie o Lazio, a ja na te mecze nie mogłem się przydać, więc oczywiście ze mnie zrezygnował.
- Jak się panu podoba w Górniku?

- Bazy nie będę w ogóle porównywał z Broendby, bo to nie ma sensu. Koledzy i trener są fajni, powinno być dobrze.

- Ostatnio dobrze nie było. Nie obawia się pan niesolidności polskich klubów?

- Trochę się obawiam, zwłaszcza, że piłkarze, którzy są tu dłużej, różnie się o Górniku wypowiadają. Jednak prezes Zbigniew Koźmiński zapewnia, że wszystko będzie dobrze. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa.

- Marek Koźmiński też brał udział w rozmowach z panem?

- Nie. Słyszałem, że szykuje się do przejęcia rządów w klubie, ale na razie trenuje a nami jak normalny zawodnik.

- Z Górnika odeszło kilku czołowych piłkarzy, w tym środkowy pomocnik Rafał Kaczmarczyk i ofensywny - Adam Kompała. Na którą pozycję jest pan szykowany?

- W Danii cały czas byłem rozgrywającym i sądzę, że w Górniku też zagram w środku. Zadecyduje jednak trener.

- Stracił pan finansowo na powrocie do kraju?

- Niewiele. Ostatnio grałem w Polsce w 1998 roku, w ŁKS. Miałem tam śmiesznie niski kontrakt i wyjazd do Danii to było złapanie Pana Boga za nogi. W Górniku jest jednak OK, tyle że nadal nie wiem nic o premiach. Sądzę, że gra w Zabrzu opłaci mi się od strony finansowej jak i sportowej.

- Na co pan liczy pod tym względem?

- W najbliższym sezonie Górnik o mistrzostwo raczej nie powalczy. Ale jeśli wszystko pójdzie tak, jak chcą szefowie klubu, to może za rok? A ja podpisałem kontrakt na dwa lata. Mam nadzieję, że odniosę sukces w Górniku i wyjadę za granicę, choć już nie do Danii.

- W tym kraju urodziła się panu córka.

- Tak, ma dziś dwa lata i trzy miesiące. Daliśmy jej imię Suzanna, przez S, ale w Polsce i tak mówią na nią Zuzia.

- Polubił pan Danię? Przejął pan jakieś obyczaje stamtąd?

- W Danii podobało mi się wszystko, poza językiem, który jest niezwykle trudny. A najbardziej to, że ludzie żyją o wiele spokojniej, wolniej niż w Polsce, na większym luzie. Usiłuję naśladować ten styl. Wspomnę też, że nauczyliśmy się tam jeść obiad o 18:00, a nie koło południa, jak w Polsce.

- A gdzie się osiedliliście w rodzinnym kraju?

- Mamy mieszkanie w Łodzi. Na razie ulokowałem tam swoje panie, a sam szukam jakiegoś lokalu dla nas na Śląsku. Mam coś na oku w Gliwicach.

- Czym pan jeździ?

- Nie kupiłem jeszcze samochodu. Pożyczam auto od brata, a często podwozi mnie Marcin Szulik, który podczas tego wywiadu prowadził i podpowiadał mi, co mam panu mówić.

źródło: Piłka Nożna
nadesłał: PiotreKSG



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online