Forum
 

Jeszcze o sporze Gwarka z Górnikiem

Kamil Kosowski i Marcin Kuźba dziś grają w Wiśle Kraków. Wcześniej byli piłkarzami Górnika Zabrze, ale kopać piłkę nauczyli się w malutkim Gwarku. Działacze tego ostatniego upomnieli się o odstępne.
Niewielki Szkolny Klub Sportowy Gwarek Zabrze może zrobić krzywdę wielkiemu Górnikowi? Wiele wskazuje na to, że tak właśnie może się stać. Działacze Gwarka domagają się bowiem od swojego sąsiada prawie miliona złotych. 
Za co? Za transfery swoich wychowanków: Marcina Kuźby i Kamila Kosowskiego. Gdy piłkarze kończyli wiek juniora Gwarek odsprzedał ich do Górnika, ale że obaj byli utalentowani, zastrzegł sobie jednocześnie 20 procent od sumy, jaką klub ekstraklasy uzyska z ich ewentualnej sprzedaży. No i latem 1998 roku Kuźba został sprzedany do francuskiego Auxerre, a zimą 1999/2000 Kosowskiego kupiła Wisła Kraków.

Dziś obaj piłkarze to reprezentanci Polski warci grube miliony, starają się o nich kluby włoskie i niemieckie. Gwarek jednak wciąż czeka na pieniądze...

Forma nacisku
Sprawa dotarła do Polskiego Związku Piłki Nożnej. Do siedziby futbolowej centrali trafiło pismo podpisane przez prezesa Gwarka Mariana Ryndaka, w którym domaga się on zajęcia przez PZPN środków należnych Górnikowi z tytułu umowy z Canal+.

Rok temu, gdy zmieniali się akcjonariusze w SSA Górnik i udziały od Stanisława Płoskonia kupowała firma Polind, Gwarek upomniał się o pieniądze po raz pierwszy. Na mocy zawartego wtedy porozumienia kwotę zadłużenia ustalono na 1 milion złotych. Górnik miał spłacać dług w ratach przez kilka lat. Prezes Ryndak twierdzi jednak, że już pierwsza z nich spłynęła z opóźnieniem. Teraz zaś minęły dwie kolejne, a pieniędzy jak nie było tak nie ma.

- Rozmowy nie przynosiły rezultatu, więc zdecydowaliśmy się na inną formę nacisku i wysłaliśmy pismo do PZPN - wyjaśnia prezes SKS Gwarek.

Odrzucona oferta
Według Marcina Stefańskiego, dyrektora departamentu rozgrywek PZPN, roszczenia Gwarka są słuszne i mogą być jednocześnie podstawą do nieuprawnienia nowych piłkarzy w Górniku (czyli zakazu transferów). A to już może oznaczać spore problemy dla zespołu, z którego chce odejść połowa drużyny...

Wczoraj Zbigniew Koźmiński i przewodniczący Rady Nadzorczej SSA Górnik Andrzej Daszek udali się na negocjacje do siedziby Gwarka. Zaproponowali wpłatę 100 tysięcy złotych i kolejne raty w tej samej wysokości co roku. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, bo Gwarek nie zaakceptował tej oferty.

- To była luźna propozycja, bez konkretnych terminów. Takich już się nasłuchaliśmy, tylko potem nie było pieniędzy - wyjaśnia Ryndak.

Marmury jak w kurii
Koźmiński twierdzi, że Gwarek chciał 200 - 300 tysięcy zł. Prezes Górnika nie ukrywał zniecierpliwienia: - Nas w tej chwili nie stać na to, nie ma takiej możliwości. Płoskoń przez tyle lat opłacał ludzi pracujących w Gwarku, pomagał im, a oni teraz chcą nie wiadomo czego! I jeszcze mają usta pełne miłości do Górnika!

Prezes Ryndak stara się łagodzić nieporozumienia: - Mamy duże potrzeby, budujemy nowy budynek klubowy. Rozumiemy też sytuację Górnika i nie chcemy, żeby przez nas miał problemy. Chcemy jednak konkretów. Podobną sprawę mieliśmy też z Ruchem Chorzów o Marka Sukera i się dogadaliśmy.

- Byłem w Gwarku, widziałem te marmurowe schody, posadzki. Jak w kurii biskupiej! I na to potrzebne im są te pieniądze? - piekli się sternik Górnika.

Dziś Andrzej Daszek ma przedstawić nową ofertę Gwarkowi.

CO GROZI GÓRNIKOWI?
* Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z Gwarkiem, PZPN może podjąć decyzję o nieuprawnieniu do gry piłkarzy, których Górnik pozyska w przerwie letniej z myślą o nowym sezonie. To zaś może oznaczać, że w rundzie jesiennej trener Waldemar Fornalik będzie zmuszony wystawiać juniorów.
* W skrajnym przypadku brak porozumienia co do terminu spłaty zadłużenia wobec Gwarka może sprawić, że PZPN nie przyzna licencji Górnikowi na przyszły sezon. To zaś oznaczać będzie, że 14-krotnego mistrza Polski zabraknie w ekstraklasie...
* To kolejny problem, który nie sprzyja zainwestowaniu w Górnika przez Marka Koźmińskiego. Były reprezentant kraju i syn prezesa klubu już jest zniecierpliwiony wolnym tempem podejmowania decyzji przez władze miasta (gmina ma przejąć 30 procent akcji SSA Górnik).

OPINIA
Marcin Stefański, dyrektor departamentu rozgrywek PZPN W tej chwili czekamy na oficjalną odpowiedź ze strony Górnika. Do czasu przydzielania licencji pozostało jeszcze trochę czasu i mam nadzieję, że oba kluby dojdą do porozumienia bez naszej ingerencji. To przecież lokalna sprawa. Generalnie racja jest po stronie Gwarka. Bo jeżeli upadną kluby, które szkolą takie talenty jak Kosowskiego czy Kuźby, to tylko sobie w łeb strzelić.

źródło: Trybuna Śląska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online