Górnik w Kielcach bez Romana Prochazki ()

Spore osłabienie zabrzan przed sobotnim meczem z Koroną Kielce. Z powodu kontuzji nie może grać Roman Prochazka, który na debiut w barwach 14-krotnych mistrzów Polski będzie musiał jeszcze poczekać.
Doświadczony środkowy pomocnik ze Słowacji jest jednym z tych zawodników, wokół którego ma się kręcić gra górniczej jedenastki. Wszyscy w Zabrzu liczą na to, że 30-letni zawodnik będzie wiosną kimś takim, jak Walerian Gwilia rok temu.
Roman Prochazka jest innym typem piłkarza niż Gruzin, gra bardziej defensywnie, ale potrafi strzelać gole, co pokazał choćby w Lewskim Sofa, gdzie w latach 2015-17 zdobywał w sezonie po siedem bramek dla czołowego zespołu w Bułgarii. Kilka goli strzelił też jesienią dla wicelidera czeskiej Fortuna Liga, Viktorii Pilzno.
W ostatnią sobotę Słowak zadebiutował w drużynie Górnika. Zagrał połówkę w przegranym 0:3 meczu z Red Bull w Salzburgu. Na więcej nie pozwolił uraz mięśnia nogi.
– Niestety, mam kłopoty zdrowotne i z Koroną nie zagram. Nie jest to nic poważnego, wolę jednak nie ryzykować i lepiej dla mnie odpuścić najbliższy mecz – tak, żeby nie było gorzej i aby być gotowym na kolejne spotkanie. Już przed meczem w Austrii miałem kłopoty zdrowotne. Wolę, by to się nie pogłębiło. Dlatego z Red Bull grałem tylko jedną połowę. Żałuję, że nie będę mógł się pokazać na boisku w tym pierwszym ligowym spotkaniu, bo zależało mi na tym – zaznacza Prochazka.
– Po meczu z Salzburgiem wydawało się, że uraz Romana nie jest ciężki i szybko będzie mógł przystąpić do treningów. Nasz sztab medyczny patrzy jednak w szerszym kontekście i z uwagi na dobro piłkarza – a także nasze – lepiej , aby w tym najbliższym meczu w Kielcach nie grał – dodaje z kolei Marcin Brosz, szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny.
Absencja zawodnika, wokół którego ma być budowany zespół z myślą o wiośnie i kolejnym sezonie – Prochazka podpisał kontrakt z Górnikiem na 1,5 roku, z opcją przedłużenia – mocno komplikuje trenerom zestawienie jedenastki na sobotnie starcie z Koroną.
Słowacki zawodnik ma być jednym z tych, którzy mają nadawać ton grze górniczego zespołu. Choć dołączył do drużyny późno, już po obozie na Cyprze, to jednak jest to tej klasy zawodnik, który nie potrzebuje czasu na wdrożenie się w nowy zespół. To przecież futbolista, który z niejednego pieca jadł chleb.
Przez kilka lat występował w Lewskim Sofia, a przez ostatnie 1,5 roku w czołowym czeskim zespole Viktoria Pilzno, z którym w poprzednim sezonie rywalizował w fazie grupowej Champions League – z takimi ekipami, jak Real Madryt, AS Roma i CSKA Moskwa. Swojej nowej drużynie, w ważnym meczu z sąsiadem w tabeli w sobotę po południu, nie pomoże jednak...
W tej sytuacji sztab szkoleniowy Górnika musi główkować nad tym, jak zestawić linię pomocy, a konkretnie jej środek. – Ostatni ligowy mecz z Jagiellonią przed świętami pokazał, że mamy swoje możliwości w tej formacji. W piłce często jest tak, że nieszczęście jednego zawodnika jest szczęściem drugiego.
Trwa walka o miejsce w wyjściowym składzie. Przed nami jeszcze kolejne jednostki treningowe i po niech zdecydujemy, kto zagra. Mogę powiedzieć, że mamy dwa plany na to, jak postąpić. Ostateczna decyzja kto zagra w środku pola jeszcze nie zapadła. Rywalizacja trwa – tłumaczy trener Brosz.
W meczu z Red Bull Salzburg Prochazkę zamienił reprezentant Gambii Alasana Manneh. W odwodzie jest też młodzieżowy reprezentant Polski Daniel Ściślak, i to któregoś z tych dwóch piłkarzy powinniśmy zobaczyć w sobotnie popołudnie na stadionie w Kielcach w podstawowym składzie „górników”.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online