Forum
 

Prezes Górnika: Nie będziemy podejmować nerwowych ruchów ()

- Mogę zapewnić, że nie będziemy podejmować nerwowych ruchów, w takich chwilach potrzebne jest wsparcie dla drużyny i trenera Marcina Brosza - mówi prezes Górnika Zabrze Bartosz Sarnowski. 

» W tym sezonie zabrzanie osiągają słabe wyniki i spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Czy w klubie rozważana jest zmiana trenera?

Bartosz Sarnowski (prezes Górnika): - Mogę zapewnić, że nie będziemy podejmować nerwowych ruchów, w takich chwilach potrzebne jest wsparcie dla drużyny i trenera Marcina Brosza. Tym bardziej że pamiętamy, co działo się w klubie w ostatnich kilkanastu miesiącach. Mówimy o szkoleniowcu, który po roku, przeprowadzając rewolucję w składzie, awansował do ekstraklasy i zajął w niej czwarte miejsce. Pokazał, że w trudnych momentach potrafi sobie radzić.

» Jakie są przyczyny tego, że Górnik wygrał w tym sezonie tylko jeden mecz?

- Latem odeszło dwóch reprezentantów Polski, być może najlepszych skrzydłowych ekstraklasy (Rafał Kurzawa i Damian Kądzior – przyp. red.). Leczył się Łukasz Wolsztyński, czyli z czterech graczy odpowiedzialnych za naszą ofensywę straciliśmy trzech, którym zawdzięczaliśmy ponad 30 asyst i kilkanaście goli. Nie jesteśmy pierwszym zespołem, który miał problem z pogodzeniem występów w pucharach i lidze, co wynikało ze słabego startu. On zawsze pozytywnie nakręca, czego w tym roku zabrakło. Kontuzje leczyli i leczą: Wolniewicz, Gryszkiewicz, Koj, Hajda, bracia Wolsztyńscy, miesiąc nie grał Żurkowski, a nowi piłkarze potrzebują czasu. Ale w ostatnich trzech meczach, przed poniedziałkowym występem w Krakowie każdy widział postęp. I to znaczący. Niestety, żadnego z tych spotkań nie wygraliśmy. Teraz rozmawiamy po meczu z Cracovią (0:2), które wszystkich rozczarowało i sprawiło, że spadliśmy na ostatnie miejsce. To zabolało, bo wydawało się, że będzie już tylko lepiej, a trochę wróciliśmy do punktu wyjścia. Pamiętam jednak, że od kiedy jestem w Górniku, takie chwile już były. Wychodziliśmy z nich, wierzę, że wyjdziemy teraz.

» Czy dalsze odmładzanie zespołu nie było błędem?

- Nie było żadnego odgórnego nakazu odmładzania kadry. Polityka klubu, którą przyjęliśmy jeszcze w pierwszej lidze, jest taka, że chcemy wprowadzać młodych zawodników, wychowanków. Wszyscy nas chwalili, klepali po plecach, podawali jako wzór, także w szeroko pojętym interesie polskiej piłki. Czy tylko dlatego, że były wyniki? W Górniku nikt się nie łudził, że będzie łatwo. Sama młodość potrafi być nieprzewidywalna, a jeszcze doszły elementy, z którymi nasza młodzież spotkała się po raz pierwszy: presja i seria niepowodzeń oraz rozczarowań. Przydałoby się więcej doświadczenia i mamy tego świadomość, ale też nie będzie tak, że nagle zmienimy o 180 stopni filozofię budowy klubu.

» Jak pan ocenia letnie transfery?

- Dziś wszyscy jesteśmy mądrzejsi, ale żadnego piłkarza nie braliśmy w ciemno, co często zdarza się w polskiej lidze. Zawodnicy byli obserwowani, Jimenez także w Hiszpanii. Wszyscy z osób decyzyjnych i fachowców pytanych o opinię byli „za”. Zapolnik wyróżniał się w Tychach, o potencjale Ryczkowskiego wiemy od lat. Oczywiście trener akceptował każdego z nich, bo nie będziemy sprowadzać piłkarzy, których nie widzi w swojej koncepcji. Weźmy pod uwagę, że oni grali odpowiednio: w Hiszpanii na trzecim szczeblu rozgrywkowym, a w Polsce na drugim, czyli wymagamy od nich wejścia na wyższy poziom. Angulo nie od razu strzelał gole, w Zabrzu wiele razy słyszałem, że na eksplozję talentu Arka Milika Górnik i trener Nawałka czekali rok. Było warto. Pamiętajmy też, że łatwiej wejść do drużyny, która jest rozpędzona. Tak jak Damian Kądzior przed rokiem, ale i on musiał się nauczyć wymagającego stylu Górnika. Nie każdy z marszu potrafi się dostosować. Co oczywiście nie zmienia opinii, że od zawodników musimy wymagać więcej.

» Dlaczego latem nie udało się bardziej wzmocnić zespołu?

- Znowu patrzymy z perspektywy połowy października oraz ostatniego miejsca i w momencie, w którym każdy się zastanawia, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby sprowadzenie tego, czy innego piłkarza. Fajnie byłoby zastąpić Kurzawę jeden do jednego. Tylko że w Polsce takiego gracza nie ma, ewentualnie trzeba by płacić miliony za obcokrajowca. Wrócił Bochniewicz, który zabezpieczył środek obrony, a Zapolnik i Ryczkowski mieli wzmocnić ofensywę. Górnik nie jest klubem, który w jednym oknie sprowadzi 9, 10 piłkarzy, bo to nie ma sensu. Pamiętaliśmy też, że po kontuzjach będą wracać bracia Wolsztyńscy, Nowak, a w kolejce czekają Hajda i Kiklaisz, czyli pięciu piłkarzy, którzy mieszczą się w naszej filozofii. Trener od miesięcy przygotowywał kilku młodych graczy. Dziś nie jest moment, by „gdybać”. Mamy dobrego trenera i określoną kadrę. Wspieramy ich, bo przed nimi osiem kolejek ligowych do końca roku i można zdobyć sporo punktów.

» Jakie macie pomysły na wyjście z marazmu?

- Pracować, korygować błędy, szukać nowych rozwiązań, ale też być jednością, wspierać się, a nie szukać winnych i w połowie października rozliczać, bo gdybyśmy tak zrobili wiosną 2017 roku, to pewnie dziś Górnik wciąż grałby w pierwszej lidze. Co też nie znaczy, że będziemy się poklepywać i udawać, że jest dobrze. Mnie jednak doświadczenie uczy, że każdy, kto chce w trudnym momencie wszystko zmienić i przeprowadzić rewolucję, najczęściej źle kończy.

» Czy jeszcze w tym roku drużyna zostanie wzmocniona piłkarzami z kartą na ręku?

- Niewykluczone. Mogę zapewnić, że myślimy już o tym, co wydarzy się w zimowym okienku transferowym. Przede wszystkim jednak wierzymy, że Górnik odpali i nie będziemy już rozmawiać w tak trudnej dla klubu sytuacji.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online