Forum
 

Damian Kądzior: Muszę spłacić kredyt zaufania, którym obdarzyli mnie trener i klub ()

Wydawać by się mogło, że niedzielny mecz z Jagiellonią dla jednego z „górników” będzie miał szczególny wymiar. Damian Kądzior, chłopak rodem z Białegostoku, swoją piłkarską karierę rozpoczynał przy ulicy Słonecznej. W takich momentach serce piłkarza powinno bić mocniej. 
Ale... nie w jego przypadku. Prócz miejsca zamieszkania i piłkarskiej przeszłości, 25-latka z Białymstokiem już niewiele łączy. - Owszem, jestem wychowankiem Jagiellonii, debiutowałem na tym stadionie w ekstraklasie, ale... dziś już podchodzę do tego bez emocji: mecz jak każdy inny! No, może z wyjątkiem tego, że na trybunach będzie więcej znajomych niż zwykle - mówi. Wielkiego sentymentu do „Jagi” raczej nie odczuwa; w pierwszym zespole zaliczył ledwie trzy występy ekstraklasowe.
- W Białymstoku nie widzieli mnie w składzie, nie chcieli dać mi szansy. Byłem wypożyczany do różnych klubów - wzdycha 25-letni pomocnik, który przed tym sezonem do ekstraklasy wszedł jako gwiazda I ligi. Był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu Wigier Suwałki - w 33 meczach aż czternastokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a przecież mówimy o skrzydłowym. Do swojego imponującego dorobku dołożył 15 asyst.
- Jakoś ta piłka mnie szuka w polu karnym - śmieje się Kądzior, który w Wigrach grał zarówno na lewym, jak i prawym skrzydle, a także na środku pomocy. - W tamtym sezonie praktycznie wszystko mi wychodziło. Jak na pomocnika strzeliłem bardzo dużo goli. Cieszę się, że pokazałem swój potencjał - dodaje piłkarz. Nie byłoby jednak tego wszystkiego, gdyby nie wsparcie zespołu. - Na każdym kroku czułem zaufanie ze strony trenera Nowaka i całej drużyny. Bycie liderem tej drużyny bardzo mi pomagało - przyznaje lewonożny pomocnik.
- Już w zimie czułem, że jestem gotowy na ekstraklasę. Kwestią było tylko to, by trafić do takiego zespołu, który ci zaufa, i da możliwość rozwoju. Taką szansę dostałem w Górniku - cieszy się piłkarz.
Kariera Damian Kądziora w ostatnich latach przypominała sinusoidę. Kiedy wydawało się, że pewne sprawy przybierają korzystny obrót, nagle następowało zderzenie z brutalną piłkarską rzeczywistością. Często wypożyczany, długo pracujący na występy w upragnionej ekstraklasie, w Górniku dostał wielką szansę. Czy ją wykorzysta? - Muszę spłacić kredyt zaufania, którym obdarzyli mnie trener i klub. Czekałem na to długo, ale myślę, że dzięki swojemu doświadczeniu, jakie nabyłem w I lidze myślę, że sobie poradzę - twierdzi z uśmiechem. Bo przecież... grunt to optymizm!

Dwa podejścia
Damian Kądzior i jego menedżer dwukrotnie tego lata przyjeżdżali do Zabrza podpisywać kontrakt z Górnikiem. Po pierwszej wizycie sprawa „rozbiła się” o... wysokość apanaży zawodnika. Był nawet moment, w którym wydawało się, że kwestia przeprowadzki upadnie - tym bardziej, że ofertę piłkarzowi złożyło wówczas Zagłębie Lubin. Kilkadziesiąt godzin później strony wróciły jednak do negocjacji, a zawodnik - według nieoficjalnych informacji - przystał na propozycję władz, niższą o 20 procent od jego pierwotnych oczekiwań.

Więcej w "Sporcie".

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online