Oleksandr Szeweluchin: Jest progres ()

Po wysokiej wygranej z Wisłą Puławy, zabrzanie awansowali na 6 miejsce w tabeli. - To tylko trzy punkty, ale i my, i nasi kibice potrzebowaliśmy takiej wygranej. Pokazała, że możemy grać ładnie i bardzo skutecznie - mówi Oleksandr Szeweluchin, środkowy obrońca klubu z Roosevelta. Do drużyn będących na miejscach gwarantujących awans do ekstraklasy on i jego koledzy wciąż jednak mają sporą stratę. 

Przyzna pan, że dawno nie było tak „łatwo i przyjemnie” jak w niedzielnym meczu z Wisłą...
Oleksandr Szeweluchin: - Łatwo i przyjemnie było może od stanu 3:0, ale wcześniej musieliśmy wykonać trochę solidnej pracy, by do takiej sytuacji doprowadzić. Druga połowa faktycznie toczyła się pod nasze dyktando i rywal w zasadzie nam nie zagroził. Początki są jednak zawsze podobne: przeciwnicy mają siły i nic do stracenia. Wtedy nie gra się łatwo. Tym razem do strzelenia gola na 1:0 mieliśmy jednak już 4-5 świetnych i wypracowanych okazji.

Co takiego wydarzyło się w niedzielę, czego nie było w wielu wcześniejszych meczach?
- W końcu szybko po golu na 1:0 podwyższyliśmy na 2:0. To się w zasadzie nie zdarzało, choć mogę długo wymieniać mecze, w których taka szansa była. Z drugiej strony - też popełniliśmy błąd, bo kiedy rywal miał jedyną „setkę”? Ano kilka minut po naszym pierwszym trafieniu. Dekoncentracja, nic więcej. Na szczęście tym razem nie wpadło, w czym spora zasługa Rafał Kosznika. Zachował się w tej sytuacji wybornie.

Górnik, który nie traci goli, to nowość!
- Kilka takich meczów było, ale na pewno za mało. Ja ostatni raz zagrałem w meczu bez straconego gola chyba z Koroną, jeszcze w ekstraklasie. Kielczanie też nam wtedy nie zagrozili, tylko problem był pod ich bramką. Gdybyśmy wtedy wygrali, to Górnik nie spadłby z ligi.

Za wygraną czterema golami dają tylko trzy punkty. Wasza strata wciąż jest duża.
- Nie ma sensu o tym myśleć, bo niczego to nie przyniesie. Strata jest duża, ale 5-6 kolejek może wywrócić tabelę, co pokazuje Chojniczanka. Nie grała źle, ale nie była na jej czele. Dziś jest mistrzem półmetka. A pamiętam, jak blisko byliśmy wygrania w Chojnicach. To był jeden z tych meczów, o których mówiłem. 1:0 dla nas, przewaga, kolejne okazje i... gol na 1:1 dla przeciwnika.

Macie do lidera bardzo dużą stratę dziesięciu punktów. Da się odrobić?
- Dużo, ale w siedemnastu meczach można odrobić nawet więcej. Pytanie jest inne - jak będziemy grać? Dziś jestem zbudowany, bo dawno nie graliśmy tak konsekwentnie. Była też jakość, na boisku wiele razy wychodziło to, nad czym pracujemy na treningach, co wcześniej nie zawsze się zdarzało. Widać duży progres, ten mecz był zbliżony do tego, czego wymaga od nas trener. Blisko rywala, konsekwentnie, szybko, fajnie wychodziliśmy z atakiem po przejęciu piłki. Teraz chodzi o to, by podobnie zagrać jeszcze dwa tegoroczne mecze. Ma pan rację, to tylko trzy punkty, ale i my, i nasi kibice potrzebowaliśmy takiej wygranej. Pokazała, że Górnik może grać ładnie i bardzo skutecznie.

Więcej w "Sporcie".

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online