Forum
 

Marcin Brosz: Mecz pucharowy wszystko przyćmił ()

Trener Górnika, Marcin Brosz o sytuacji drużyny po pięciu meczach rozegranych w dwa tygodnie.
» Patrzy pan na tabelę i straty do konkurencji?
- Nie. Oczywiście orientuję się w sytuacji, ale na wyniki innych klubów nie mam wpływu, więc skupiam się na nas. Tym bardziej, że pracy do wykonania wciąż jest mnóstwo. Ważne, że od pewnego czasu straty nie rosną, powoli nawet coś odrabiamy. Choć każdy chciałby więcej i szybciej. 

» Zagraliście pięć meczów w ciągu dwóch tygodni. Jaką ocenę wystawiłby pan zespołowi za ten okres?
- Gdyby spojrzeć tylko na ligę, to powiedzmy, że zagraliśmy na czwórkę. Dwie wygrane, dwa remisy, nie przegraliśmy meczu... To nie jest zły bilans, a przy odrobinie szczęścia byłby jeszcze lepszy. W meczach z Bytovią i Wigrami w ostatnich sekundach mieliśmy wyborne okazje do strzelenia gola na 1:0. Najpierw Grendel, a w Suwałkach - Kopacz. Zdaję sobie jednak sprawę, że ocena znacząco spada ze względu na wynik spotkania rozegranego w Pucharze Polski, czyli bardzo bolesną porażkę z Wigrami. Ten mecz wszystko przyćmił. Po słabym początku sezonu powoli odbudowywaliśmy zaufanie kibiców i nagle wróciliśmy do punktu wyjścia.

» Jak wytłumaczyć pucharową niemoc?
- Choćby z tego względu, że kilka dni później ponownie zagraliśmy z Wigrami i jednak osiągnęliśmy lepszy wynik, w dodatku na wyjeździe, najchętniej zamknąłbym ten temat, ale wiem, że w wielu ludziach wciąż on „siedzi”. Byliśmy mało kreatywni w przodzie. Żadnej drużynie nie gra się łatwo, kiedy wypada ze składu czterech ofensywnych piłkarzy, a my nie mieliśmy Konrada Nowaka, Igora Angulo, Davida Ledeckiego, a straciliśmy jeszcze Dawida Plizgę. Kiedy brakuje jakości piłkarskiej, nikomu nie jest łatwo grać atakiem pozycyjnym z zespołem, który mądrze się broni, prowadzi i jest bardzo dobrze ułożony. Przecież Wigry mają więcej punktów od nas, a z pucharu wyrzuciły Bruk-Bet, dziś trzeci zespół ekstraklasy. Nie szukam usprawiedliwienia, bo sam traktuję tę porażkę jako najboleśniejsze doświadczenie od chwili pojawienia się w Zabrzu. Zagraliśmy najsilniejszym składem, wiedzieliśmy, jak wygląda nasza strona „drabinki”. Szansa była niepowtarzalna. Dzięki nam, bo wyrzuciliśmy z Pucharu Legię. I sami tej szansy nie wykorzystaliśmy. Drugi gol w ostatniej minucie dopełnił obraz naszej niemocy.

» Zagraliście najsilniejszym składem, jednak nie wyszedł na boisko Angulo.
- Nie przepracował okresu przygotowawczego, już w przerwie meczu z Bytovią miał dość. Musiał odpocząć, najchętniej wcale nie wpuściłbym go tego dnia na boisko. Dla niego gra co 3-4 dni, na tym etapie pracy z zespołem, była nie do przejścia. Teraz tego problemu nie powinno już być.

» Kibice po meczu pucharowym zapowiedzieli bojkot, nie będzie dopingu... Jak do tego podchodzicie?
- Co mogę powiedzieć? Chcielibyśmy wygrywać i chcielibyśmy, żeby był doping, bo cały czas uważam, że Górnik ma wyjątkowych kibiców. Ja odpowiadam jednak tylko za zespół i wierzę, że w niedzielę damy fanom jeszcze więcej radości.

» Przestaliście strzelać bramki. To jest problem.
- Był w tym nieszczęsnym meczu w Pucharze Polski, bo tam nie było nawet sytuacji i celnych strzałów. W pozostałych meczach kreowaliśmy sytuacje, tylko piłka nie wpadała do siatki. Chciałbym też zwrócić uwagę na jeden szczegół. Wiem, że dla wielu kibiców mecz Górnika z Bytovią to starcie 14-krotnego mistrza Polski z drużyną z małego miasta, bez jakichkolwiek sukcesów. Ale dziś jest to mecz drużyny zdegradowanej z ligi, z której odeszło blisko 15 mniej i bardziej ważnych piłkarzy, z solidnym I-ligowcem, budowanym od 2-3 lat, który grając w Zabrzu nie ma ciśnienia i niczego do stracenia, za to w kadrze kilku bardzo ciekawych piłkarzy z przeszłością w ekstraklasie. Kilka dni później ta sama Bytovia rozbiła grający w ekstraklasie Śląsk 3:0, będąc piłkarsko o klasę lepszym zespołem.

» Nie szuka pan usprawiedliwienia?
- Oczywiście, że nie szukam, tylko oceniam realia. Górnik nie spadł przypadkiem z ligi, a latem przeszedł prawdziwą rewolucję. Już daliśmy szansę 5-6 chłopakom, którzy wcześniej nie „powąchali” ligowej, a czasami nawet seniorskiej piłki. Bardzo bym chciał, byśmy na treningach mogli się zajmować różnymi schematami gry, ale z taką liczbą młodzieży pewnych rzeczy trzeba uczyć i pokazywać je od podstaw. Słyszę, że rzucamy i łapiemy piłeczki. Nie my to wymyśliliśmy, ale mądrzejsi od nas. I jest to oczywiście tylko jeden z elementów naszego treningu. To metoda, która pomaga w reagowaniu po odbiorze piłki. Ten odbiór musi być początkiem kreacji, a nie końcem zadania, które piłkarz ma do wykonania. Wiele razy powtarzałem, że drogi na skróty nie ma, ale proszę mi wierzyć - dziś jestem większym optymistą niż dwa miesiące temu.

» Pięciu piłkarzy zagrało po pięć meczów w ciągu czternastu dni. To był problem?
- Moim zdaniem - nie. Brakowało czasami jakości piłkarskiej, wykończenia akcji, spokoju, ale siły mieliśmy. Grali pięć razy po 90 minut Grzesiek Kasprzik, trzech obrońców i Szymon Matuszek, a więc trzon zespołu. Na tych pozycjach nie trzeba tyle biegać, za to ważne jest doświadczenie, zgranie, asekuracja, ustawienie. Nie chciałem tego ruszać, co chyba było dobrą decyzją. Przecież w tych pięciu meczach, nie licząc kuriozalnego drugiego gola straconego w ostatniej minucie meczu z Wigrami, tylko Olimpia Grudziądz strzeliła nam bramkę z akcji.

» W niedzielę nie zagra Szymon Matuszek. Ma pan ból głowy?
- Wolałbym go mieć na boisku, bo jest skuteczny w rozbijaniu ataków rywali, ale kartki i kontuzje w piłce były, są i będą. Mamy kilku dobrych defensywnych pomocników, którzy powinni sobie poradzić. Grendel, Przybylski, a w Suwałkach jako defensywny pomocnik wyszedł Ambrosiewicz. Wypadł dobrze. Mam też nadzieję, że dojdzie do zdrowia Plizga, bo akurat on jest wartością dodaną Górnika.

» Kolejny raz pojawił się temat zatrudnienia dyrektora sportowego. Najczęściej wymienia się nazwisko Artura Płatka. Górnik potrzebuje takiej osoby?
- Myślę, że tak, a Artur to bardzo dobry kandydat. Przecież już teraz trzeba zacząć myśleć i działać w sprawie zimowych transferów. Zabieranie się za to w styczniu jest zwykle spóźnione o co najmniej dwa miesiące. Dyrektor sportowy odciążyłby mnie w wielu obowiązkach, spojrzałby szerzej na funkcjonowanie klubu. Ja mógłbym się skupić na pierwszym zespole. Tego typu decyzje należą jednak do zarządu...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online