Forum
 

Swoi najlepsi

Górnik w ostatnim półroczu sprowadził dwunastu piłkarzy – po sześciu w końcówce letniego i w zimowym „okienku” transferowym. Tymczasem w ostatnich tygodniach największymi „wygranymi” Górnika – o ile takie określenie jest na miejscu w wypadku klubu zamykającego tabelę i bardzo poważnie zagrożonego degradacją – byli zawodnicy, którzy z Zabrzem są związani od lat.
Bartosza Kopacza i Grzegorza Kasprzika katowicki "Sport" wybrał do „11” minionej kolejki. Pierwszego z nich Canal+ wybrał na najlepszego zawodnika meczu z Podbeskidziem. Tym trzecim jest Mariusz Przybylski, w Górniku prawdziwy weteran. 34-letni pomocnik pojawił się w klubie w styczniu 2009 roku, a więc siedem lat temu. Ostatnio gra regularnie, nie zawodzi i jest na boisku niezastąpiony.

Nawałki nie przekonał
- W sytuacji Górnika nie można dzielić piłkarzy na tych, którzy są „stąd” i sprowadzonych z innych klubów. Każdy może być potrzebny w walce o utrzymanie. Faktem jednak jest, że ta trójka powinna dać władzom klubu do myślenia. Przecież oni wszyscy w Zabrzu byli na wyciągnięcie ręki, tymczasem Mariusza w zasadzie skreślono. To oczywiste, że trzeba szukać wzmocnień, rozglądać się za następcami Przybylskiego, bo ma już swoje lata, czy alternatywą dla Kopacza w obronie, ale problem pojawia się wtedy, kiedy klub sprowadza piłkarzy, którzy nie są od nich lepsi – mówi dziś Mieczysław Agafon, były pomocnik Górnika.
Kopacz był w Zabrzu za kadencji Adama Nawałki i Roberta Warzychy. Obaj dawali mu szansę, obaj ostatecznie uznali, że piłkarz nie spełnia wymogów ekstraklasy, więc pochodzącego z Jastrzębia piłkarza wypożyczano. Do Radzionkowa, Zawiszy, Termaliki... Po jednym z sezonów obecny selekcjoner dokonał wyliczenia, po czyich błędach Górnik stracił najwięcej goli. Padło na Kopacza, któremu nie pomogło wtedy strzelenie gola w derbach z Ruchem. Warzycha był podobnego zdania, jednak latem ubiegłego roku zdecydował, że Kopacz ma wrócić z wypożyczenia do Niecieczy.

Oślizło go chwali
Obrońca zaczął obecny sezon na boisku, ale nie zachwycał. Kiedy drużynę przejął Leszek Ojrzyński, zdjął 23-latka w przerwie meczu granego w... Niecieczy. I choć Kopacz w październiku wrócił do składu, to jednym z zimowych priorytetów klubu było sprowadzenie do Zabrza środkowego obrońcy. Górnik podpisał kontrakt z reprezentantem Łotwy, Marcisem Ossem, Kopacz w dwóch pierwszych meczach 2016 roku na boisku nie wyszedł, ale od meczu ze Śląskiem gra od pierwszej do ostatniej minuty. Jego gol strzelony Lechii uratował Górnikowi punkt – podobnie było w jesiennym meczu z Wisłą – a legendarny obrońca, Stanisław Oślizło po kolejnym meczu w Bielsku-Białej powiedział: - Bartek Kopacz grał rewelacyjnie, bardzo mi się podobał. Zasłużenie dostał „Plusa” w telewizji Canal+. Był najlepszy na boisku. Dobrze, że dostał szansę. Kiedy go widzę z tymi szwami pod okiem, to wiem, że nie odpuści – taka opinia ma swoją wartość. - Myślę, że wielu piłkarzy zeszłoby z boiska po tym, jak Bartka szyli w trakcie meczu. To nie jest artysta, ma duże braki techniczne, ale musisz mieć w zespole 4-5 takich zawodników, jeżeli chcesz utrzymać się w lidze. Jedenastu „artystów” - moim zdaniem – Górnika w obecnej sytuacji nie uratuje. Inna rzecz, że Kopacz nabrał pewności, każdy mecz w jego wykonaniu to krok do przodu. - Może miałby problem z szybkimi i niskimi napastnikami, ale przeciwko Demjanowi czy Szczepaniakowi zagrał świetnie – dodaje Jacek Wiśniewski, były obrońca Górnika.

Jak wygląda koń
Grzegorz Kasprzik to nieco inny przypadek. 33-letni wychowanek klubu, wychodząc na boisko, zawsze ma na szyi klubowy szalik, który przed meczem całuje i wiesza w bramce. Od kiedy po latach wrócił do klubu, cały czas musi udowadniać, że zasługuje na miano numeru jeden. Był zmiennikiem Pavelsa Steinborsa, a w tym sezonie Sebastiana Przyrowskiego, w końcu Radosława Janukiewicza. Ojrzyński stawiał na Kasprzika od 7. do 14. kolejki. Wtedy z niego zrezygnował, a wstawił do bramki ostatniego z wymienionej trójki. W ubiegłym roku wydawało się nawet, że czas Kasprzika w klubie minął bezpowrotnie. Rękę podał mu wówczas nieżyjący Krzysztof Maj, dyrektor sportowy Górnika. Ostatnie mecze pokazały, że było warto, a bramkarz spłaca dług. Kolejną szansę na boisku dał wychowankowi klubu Jan Żurek i nie jest wielkim błędem twierdzenie, że dwa ostatnie remisy Górnik zawdzięcza właśnie Kasprzikowi. - Nie jest bezbłędny, nie gra najlepiej na przedpolu, ale on daje gwarancję, że odda 200 procent, by Górnika utrzymać w lidze – to Grzegorz Mielcarski, były napastnik klubu z Roosevelta. Pytany o Przybylskiego dodaje: - Zawsze potrafił grać w piłkę. On na boisku myśli i daje jakość. Jest najlepszym przykładem tego, że zimą pewne proporcje zostały w Zabrzu zachwiane.
Przybylski był już w zasadzie skreślony z kadry pierwszego zespołu. Klub chciał się go pozbyć, szczytem możliwości były treningi z rezerwami. Tymczasem ostatnie trzy mecze zagrał od pierwszej do ostatniej minuty, jako jedyny środkowy pomocnik Górnika! Mieczysław Agafon: - Jak widzę ten przypadek, czyli 34-letniego piłkarza, który motorycznie, a już na pewno piłkarsko, jest wśród najlepszych w drużynie, choć nie był z nią na zgrupowaniu, to powiem, że też chętnie prowadziłbym... stadninę koni w Janowie, bo wiem jak wygląda koń. I tyle na ten temat...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online