Forum
 

Próba generalna przed ligą na plus

Zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego dobrze wypadli na ostatniej próbie przed startem rundy wiosennej - wypunktowali zaskakująco niepewnych w obronie zawodników Wisły.
Na pierwszy rzut oka porażka z GKS-em Katowice na ledwie osiem dni przed ligowym spotkaniem z Cracovią powinna kibiców zmartwić. W starciu z ekipą Jerzego Brzęczka zabrzanie pokazali jednak głównie tych, którzy w rywalizacji z "Pasami" nie wystąpią. Najmocniejszy skład zagrał dopiero późnym popołudniem - w Myślenicach z Wisłą Kraków.

Problemy ze sparingpartnerami na obozie w Hiszpanii sprawiły, że dla Górnika Zabrze sparing z Wisłą urósł do rangi jedynej tak poważnej próby przed ligą, w czasie której trener Leszek Ojrzyński mógł zobaczyć przez pełne 90 minut walki z ligowym rywalem swoich najlepszych zawodników. Ostatni sprawdzian wypadł nad wyraz poprawnie. Szczególnie udana w wykonaniu gości była pierwsza połowa, w której zabrzanie wyprowadzali niebezpieczne kontry i bezlitośnie punktowali zaskakująco bezradną w obronie Wisłę. Szczególnie często mylił się Richard Guzmics, którego trener Tadeusz Pawłowski usprawiedliwiał... złym oświetleniem. - Rysiek przyznał mi się w przerwie, że w wielu momentach nie mógł dostrzec piłki. Chcieliśmy grać przy świetle dziennym, ale na prośbę Górnika mecz odbył się później, żeby zabrzanie zdążyli zagrać sparing z GKS-em Katowice - tłumaczył szkoleniowiec Wisły.

Przed przerwą zabrzanie dwa razy zdołali ukłuć zawodników z Krakowa. Najpierw ładnym lobem trafił do siatki Aleksander Kwiek, który wykorzystał zagranie najlepszego na boisku Sebastiana Stebleckiego, a później błąd wiślackiej obrony i bramkarza Michała Buchalika ukarał Łukasz Madej. Steblecki przez całe spotkanie był aktywny i pokazał, że jest poważnym kandydatem do pierwszego składu na najbliższy mecz z Cracovią. - Bardzo chciałbym przekonać trenera, bo to będzie dla mnie szczególne spotkanie - przyznał pomocnik.

Po przerwie krakowianie wypadli zdecydowanie lepiej. Długimi fragmentami spychali zabrzan do głębokiej defensywy. Wystarczyło to jednak tylko do zdobycia jednego gola. Do siatki po ostrym wstrzeleniu piłki Witalija Bałaszowa trafił Krzysztof Drzazga. Wiślacy mogli nawet doprowadzić do wyrównania, ale z fantastycznej strony pokazał się Radosław Janukiewicz, który aż czterokrotnie popisywał się świetnymi interwencjami i pokazał, że trener Ojrzyński o obsadę bramki obawiać się nie musi.

źródło: Sport / GW



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online