Forum
 

Piotr Przeniosło: W Górniku nie będzie "klubu kokosa!"

- Byli oczywiście zawodnicy, których chcieliśmy, ale nie było nas na nich stać. Zdenek Ondraszek, Grzegorz Goncerz… Nie będziemy robić kominów płacowych - mówi specjalista ds. sportowych Górnika Zabrze.
Piotr Przeniosło do niedawna znany był w środowisku z pracy w klubach z niższych lig. W Zabrzu jest od 1 grudnia, przejmując część obowiązków po nagle zmarłym dyrektorze wykonawczym Krzysztofie Maju. Teraz – po niespełna dwóch miesiącach spędzonych przy Roosevelta – 28-letni Przeniosło może powoli pokusić się o pierwsze podsumowanie zimowego okienka transferowego.

Trener Leszek Ojrzyński oznajmił, że kadra Górnika została zamknięta. Satysfakcja czy pełna satysfakcja?

Piotr Przeniosło: - Duża satysfakcja. Po pierwsze dlatego, że w niektórych względach wyprzedziliśmy konkurencję, na przykład przy transferze Kena Kallastego. Gdy runda jeszcze trwała, zaczęliśmy ostro pracować. Wiedzieliśmy, na jakie pozycje potrzebujemy wzmocnień, a na jakie – zawodników mogących być konkurencją dla tych, których w kadrze już mamy. Sześć transferów jest pewnych, siódmy – Sebastian Leszczak – przebywa u nas na testach. Na tym poprzestajemy.

Już pracujecie nad okienkiem letnim?

- W czwartek mieliśmy pierwsze resume i przygotowanie się do pracy w dalszej części roku. Okienko letnie, a docelowo – nawet kolejne zimowe. Wiemy, kogo na jakie pozycje szukamy i chcemy ten zespół dalej przebudowywać. W nowym zestawie osób, z rozszerzonym sztabem skautingowym, do którego dołączyć mają jeszcze kolejne dwie osoby, i przy dużym zaangażowaniu sztabu szkoleniowego, trenerów Ojrzyńskiego, Cyraka i Opalińskiego. Rozwijamy siatkę skautingową, bo to dla nas ważne, by pracować zarówno na rynkach rodzimych, jak i zachodnich.

W zasadzie nie ściągnęliście zawodnika z Polski. Przypadek?

- Poza Szymonem Matuszkiem z Dolcanu Ząbki. Wiedzieliśmy o tym, że gdyby nie chwilowe zachwianie sytuacji Dolcanu, nie udałoby nam się go wytransferować. To zawodnik z regionu, bardzo chciał tu przyjść, wygraliśmy o niego wyścig z Podbeskidziem. A wracając do pytania… Przypadek? Myślę, że nie. Nie jest tak, że zamknęliśmy się na rynek krajowy. Problem polega niestety na tum, że bardzo często zawodnicy nawet z I ligi, którym chce dać się szansę, uważają, że na wejściu należą im się pieniądze równe typ, jakie zarabiają kapitan czy kluczowi zawodnicy. To niezdrowe. Aby zapracować sobie na pozycję w danym klubie i móc odcinać kupony, trzeba włożyć trochę serca, pracy, czasu i zaangażowania. Marcis Oss był wybierany najlepszym obrońcą ligi łotewskiej i poczuł się wyróżniony, że sięgnął po niego tak utytułowany klub. Dla niego to szansa, podobnie jak dla Kena, reprezentanta Estonii z bardzo dużymi umiejętnościami i obrońcy grającemu bardzo nowocześnie. Trzeba iść w kierunku racjonalizacji wydatków i patrzeć, po jakim budżecie się stąpa.

Który z tych transferów był najtrudniejszy?

- Chyba Josego Kantego. Od trzech miesięcy pracowaliśmy nad przekonaniem zawodnika, aby przeniósł się z ciepłych krajów – jak Hiszpania, Cypr, gdzie jest inny klimat i inna specyfika ligi – do Górnika. Kante był mi znany, bo obserwowałem Larnakę, Nikozję czy ligi zagraniczne. Wiedziałem, że to wartościowy napastnik, którego jak najbardziej można przeanalizować. Cieszę się, że to dopięliśmy, a były trudności. Początkowo nie chciał przylecieć do Polski, potem doszła jeszcze kwestia konieczności rozwiązania jego kontraktu z Larnaką. To udało się zrealizować i przyszedł do nas jako wolny zawodnik.

Jose Kante nie był napastnikiem trzeciego wyboru?

- Nie są prawdą takie głosy. Nie było tak, że ktoś nam wysłał płytę i na tej podstawie się na niego zdecydowaliśmy. Proszę mi wierzyć, że był to zawodnik bardzo dokładnie analizowany, jak zresztą każdy z tych, których pozyskaliśmy. Mieliśmy mnóstwo propozycji, ofert. Byli też oczywiście gracze, których chcieliśmy, ale nie było nas na nich stać. Zdenek Ondraszek, Grzegorz Goncerz… Nie będziemy robić kominów płacowych. Mamy fajny, zgrany zespół i takie sytuacje do niczego dobrego by nie prowadziły. Jesteśmy zwolennikami wynagrodzeń na przyzwoitym, niewygórowanym poziomie. Dawidowi Szymonowiczowi ze Stomilu Olsztyn większe pieniądze niż Górnik dawała Jagiellonia. Nie możemy pozwolić na to, by klub kolejny raz był zadłużany kosztem zawodników zespołu. Trzeba płacić, a nie obiecywać.

Przy tak szerokiej kadrze pewne ruchy były niezbędne?

- Wiemy, że kadra Górnika była mało przebudowywana od lat. Oczywiście, miało to też swoje plusy i ja tego nie neguję. Stabilizacja pozwalała na zgranie. Trzeba jednak też dostrzec moment, kiedy – tak jak u każdego zawodnika – przychodzi czas progu maksymalnego, po którym jest zniżka. I wtedy poruszać się tak, by zespół nie ucierpiał, a jakość była na tyle wysoka, by pozwalała na realizację celów.

Sytuacja w tabeli przebudowy nie ułatwia?

- Ale też jest i sprzymierzeńcem. Przychodzą do nas zawodnicy z ambicjami, którzy nie boją się wyzwania i zdają sobie sprawę, że dzięki ciężkiej pracy preferowanej przez trenera Ojrzyńskiego można poczynić znaczne postępy. 4 punkty, które dzielą nas od pierwszej ósemki, to nie jest jakaś przepaść. Nawet pierwszy sparing, z Kluczborkiem, mimo remisu utwierdził mnie w tym, że kroki, których dokonujemy, są słuszne.

Górnik dużo zaoszczędzi na płacach?

- Wszystko się waży. Kontrakt skończył się Robertowi Jeżowi, odszedł Kamil Cupriak, praktycznie schodzi z naszych obciążeń Maciek Mańka. Już tych trzech zawodników pozwala nam na poczynienie pierwszych oszczędności. Bracia Wolsztyńscy są w Legionovii, Adam Wolniewicz – w Siarce Tarnobrzeg. Jest duże zainteresowanie zawodnikami z listy transferowej. Bardzo zależy nam, by szczególnie ci młodzi wiosną grali.

Na liście transferowej znalazło się aż 12 nazwisk. Nie ma ryzyka powstania „klubu kokosa”?

- Nic takiego nie będzie potrzebne. Każdy z tych zawodników jest człowiekiem ambitnym, więc nie jest dla nich szczęściem grać w naszych rezerwach. Mateusz Słodowy jeszcze miesiąc temu rywalizował w ekstraklasie, więc trudno, by spadał aż tak nisko. Większość tych chłopaków ma predyspozycje, by grać na poziomie centralnym.

Nie ma dla nich tej zimy opcji powrotu do pierwszego zespołu?

- Żadnej. Rafał Kurzawa wyjechał na obóz do Grodziska z powodu niegroźnego urazu Erika Grendela, ale ma trzy propozycje z I ligi. Wierzę, że on, Konrad Nowak czy Marcin Urynowicz po wypożyczeniach wrócą do nas dużo mocniejsi i gotowi, by dawać jakość w ekstraklasie.

Mariusz Przybylski?

- W tym tygodniu czekają nas rozmowy. To jasne, że po tylu latach spędzonych w Górniku chciałby dalej w nim być. Ostatnie pół roku nie było jednak dla Mariusza wymarzone. Problemy zdrowotne powodowały, że trener często nie mógł na niego liczyć. Dlatego też opcja wypożyczenia, złapania rytmu na poziomie I ligi, powinna mu znacząco pomóc. Nie jest wykluczone, że jeszcze Górnikowi się nie przyda, jeśli udowodni, że zdrowie pozwala mu na to, by z powodzeniem walczyć tu o miejsce. Temat jest otwarty, ale dziś kadra zespołu jest zamknięta i raczej nie ma w niej dla niego miejsca.

Konstruując kadrę, zabezpieczaliście się na ewentualność spadku?

- Każdy wierzy w koncepcję pozytywną. Tak jak powiedział Radek Janukiewicz, stać nas na ósemkę. Zwróćmy też uwagę, że poza Pawłem Golańskim, któremu nie ma sensu patrzeć w metrykę, ściągaliśmy do zespołu dużo młodszych zawodników. 23-, 24-, 25-, 26-letnich. Oni dają perspektywę budowy długofalowej ciekawego zespołu. Na tym nam zależy.

Co w przypadku straty Romana Gergela, który ma w kontrakcie kwotę odstępnego?

- Wiemy, jak wówczas postąpić. Ryzyko zawsze występuje. Może być tak, ze pojawi się bogaty klub z zagranicy i w ostatnim dniu okienka dokona płatności, dogadując się też z zawodnikiem. Wiem jednak, że Roman – podobnie jak Erik - czuje się w zespole bardzo dobrze i nie planuje ruszać się z Zabrza. Trudno więc ocenić, na ile to odejście jest realne. Jesteśmy w stałym kontakcie z jego menedżerem. Jak tylko dostaniemy konkretny sygnał, to będziemy rozmawiać.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online