Forum
 

Defensywa Górnika przeszła od lipca prawdziwą rewolucję

Tylko Adam Danch może zachować miejsce w obronie w porównaniu z początkiem sezonu.
Miesiąc przed wznowieniem rozgrywek wszystko wskazuje na to, że najwięcej zmian zajdzie w obronie drużyny z Roosevelta.
Sebastian Przyrowski w bramce, a w defensywie Mateusz Słodowy, Adam Danch, Bartosz Kopacz i Mariusz Magiera. Tak wyglądał blok defensywny Górnika w pierwszym meczu trwającego sezonu, kiedy zabrzanie pojechali do Krakowa na starcie z Wisłą. Dziś, niespełna miesiąc przed inauguracją rozgrywek, wiele wskazuje na to, że z tego grona tylko jeden piłkarz wyjdzie na boisko w pierwszym meczu granym przez zabrzan w... Krakowie. Tym razem z Cracovią.
To oczywiście Danch. Pozycja kapitana Górnika - jesienią nie opuścił nawet minuty w ekstraklasie - jest niepodważalna. Z gry w defensywie mogą go wyeliminować tylko kontuzje, kartki (ma na koncie trzy i jeżeli ujrzy czwartą w meczu z „Pasami”, to nie zagra na otwarcie stadionu w derbach z Ruchem!), ewentualnie przesunięcie przez Leszka Ojrzyńskiego na pozycję defensywnego pomocnika, co jesienią się zdarzyło.

Golański bez konkurencji?
Pozostali? Przyrowski miejsce w składzie stracił już kilka tygodni po debiucie. Górnik przegrywał, bramkarz drużynie nie pomagał, więc szybko siadł na ławkę, a po przyjściu Radosława Janukiewicza na trybuny. Zimą był pomysł, by wypożyczyć tego doświadczonego piłkarza do innego klubu, ale ostatecznie Przyrowski w Zabrzu został. „Jedynką” powinien być jednak Janukiewicz. Trener Ojrzyński stawiał na niego w udanych meczach grudniowych, co raczej się nie zmieni.
Już dziś można zaryzykować twierdzenie, że pewniakiem na prawej obronie będzie Paweł Golański. Nie po to Ojrzyński sprowadził tego doświadczonego obrońcę i byłego reprezentanta Polski, by posadzić go na ławce. Nie dość, że Golański jesienią bardzo dobrze grał w lidze rumuńskiej – odszedł z powodu problemów finansowych klubu – to jeszcze konkurencji zbyt dużej nie ma. Mateusz Słodowy kończył na boisku rok 2015 i nie wypadł źle, ale został wystawiony na listę transferową. Podobnie jak Maciej Mańka, który po zerwaniu więzadeł wrócił do treningu, ale ma odejść, prawdopodobnie do Tychów. W sierpniu Ojrzyński ściągnął co prawda Pawła Widanowa, ale Bułgar ma problemy ze zdrowiem. Jest jeszcze Dominik Sadzawicki, ale czy ma szansę na wygranie rywalizacji z Golańskim? - Niewielkie. Transfer Golańskiego oceniam pozytywnie. Ten piłkarz powinien dać Górnikowi spokój. Ma 33 lata, ale to nie jest problem. W kadrze było sporo prawych obrońców, ale żaden mnie do końca nie przekonywał. Od czasu Pawła Olkowskiego nie było na tej pozycji dużej jakości. Golański powinien ją dać - mówi Zygmunt Anczok, były boczny obrońca Górnika i reprezentacji.

Jest ich dwóch
Na lewej obronie aż takiej rywalizacji nie ma, ale tam też sporą szansę, by zostać „numerem jeden” ma zawodnik sprowadzony zimą. To Ken Kallaste, 27-letni Estończyk, reprezentant swojego kraju. Górnik podpisał z nim kontrakt jeszcze w 2015 roku i nawet od osób związanych z innymi śląskimi klubami, ale znającymi potencjał tego piłkarza, usłyszeliśmy, że zabrzanie zrobili bardzo dobry interes. Nominalnych lewych defensorów jest dziś w kadrze Górnika tylko dwóch Estończyk i Mariusz Magiera. Ten „trzeci”, czyli Rafał Kosznik leczy zerwane więzadło i wiosnę ma z głowy. - Na tej stronie jest mniej kandydatów do gry, za to większa i ciekawsza jest konkurencja. Magiera to klasowy i doświadczony zawodnik. Dobrze jednak, że ma z kim rywalizować. Konkurencja nikomu jeszcze nie zaszkodziła, poza tym dla Mariusza, po jego potężnych problemach zdrowotnych, Górnik musi mieć alternatywę – to jeszcze raz Zygmunt Anczok. Magiera z powodu bardzo poważnej kontuzji stracił blisko dwa lata. Jesienią grał i leczył uraz, ale raczej nie był „faworytem” trenera Ojrzyńskiego. Nie tylko z racji niewykorzystanego rzutu karnego w meczu z Lechią w Gdańsku. Magiera zimą zadeklarował chęć walki o wyjściową jedenastkę, więc w okresie przygotowawczym powinno być ciekawie.

Muszą ze sobą grać
Partner dla Dancha? Pamiętajmy, że w meczach, które Górnik wygrywał w grudniu trener Ojrzyński wystawiał trzech środkowych obrońców. I nie ma gwarancji, że nie zmieni tej taktyki wiosną, skoro zabrzan czekają mecze z całą czołówką ligi (Legia, Cracovia, Lech, Pogoń). W kadrze byli i są Bartosz Kopacz i Oleksandr Szeweluchin, którzy zmiennie grali jesienią, ale Ojrzyński nieprzypadkowo głośno mówił, że chce mieć nowego środkowego defensora. I takiego znalazł jeszcze w listopadzie. To Marcis Oss, 24-letni Łotysz, wybrany najlepszym zawodnikiem na tej pozycji w swojej ojczyźnie. Akurat ten piłkarz był w Zabrzu na testach, zagrał w sparingu, ponad tydzień potrenował i wypadł na tyle dobrze, że trener nie miał żadnych wątpliwości, by klub podpisał z nim kontrakt. Oss ma więc spore szanse, by zacząć sezon w pierwszym składzie.
Dziś to oczywiście tylko spekulacje, skoro do pierwszego meczu zostały cztery tygodnie, a decydujące będą sparingi grane przez Górnika w Hiszpanii, jednak rewolucja w defensywie zabrzan jest w zasadzie pewna. Pytanie, jaki będzie jej skutek? - Ta formacja lubi spokój i stabilność. Myślę, że skoro szykuje się tyle zmian, to Ojrzyński w miarę szybko powinien zdecydować się na konkretny wariant, a potem, już w Hiszpanii, musi jak najwięcej tę grupę piłkarzy zgrywać. Bez tego nawet solidni zawodnicy nie stworzą formacji, która daje pewność i spokój. Na „papierze” wygląda to nieźle, ale dopiero w grze zobaczymy, co naprawdę ci chłopcy są warci... - kończy Zygmunt Anczok.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online