Forum
 

Sport: Górnik w 2015 roku, czyli bez długów i... sukcesów

Katowicki "Sport" przypomina siedem najważniejszych wydarzeń mijającego roku z udziałem klubu z Roosevelta.
W ostatnich latach często zdarzało się, że Górnik, choć nie miał kasy i stadionu, za to miał potężne długi, bardzo dobrze radził sobie w lidze, regularnie kończąc kolejne sezony w górnej części tabeli. Ten rok zabrzanie kończą bez długów, za to na miejscu spadkowym. 

7. Pojadą na Euro?
Górnik prawdopodobnie nie będzie na boiskach Marsylii i Paryża reprezentowany przez żadnego piłkarza aktualnie grającego na Roosevelta, ale trudno nie zauważyć, że mało który klub ligi dał reprezentacji tyle, co zabrzanie. Adam Nawałka, Bogdan Zając i Jarosław Tkocz, a więc cały sztab szkoleniowy kadry, przed podjęciem pracy w PZPN-ie pracował w Górniku. W jednym czasie grali też we Zabrzu pod okiem Nawałki Michał Pazdan, Paweł Olkowski, Arkadiusz Milik i Krzysztof Mączyński, którzy w komplecie mogą wyjść za pół roku na boiska we Francji. Klub na pewno będzie w sztabie reprezentować fizjoterapeuta, Bartłomiej Spałek, który wciąż pracuje w Górniku, łącząc tę pracę ze świadczeniem usług dla kadry. - Okazuje się, że mieliśmy bardzo dobrych piłkarzy. Można tylko żałować, że z nimi w składzie ani razu nie stanęliśmy na podium ligi – mówi Stanisław Oślizło, legenda Górnika. I dodaje: - Kiedyś 5-6 naszych piłkarzy grało w kadrze, a kilku zdobywało medale mistrzostw świata. Teraz mówimy tylko o byłych. Prócz satysfakcji Górnik niewiele z tego ma, ale... takie czasy.

6. Po sześciu Lechach...
To była jedna z największych klęsk na własnym boisku w historii 14-krotnych mistrzów Polski. W 36. kolejce poprzedniego sezonu do Zabrza przyjechał Lech Poznań i choć gospodarze jako pierwsi zdobyli gola, to potem stracili aż sześć. Lech zrobił wielki krok w kierunku mistrzostwa, a piłkarze Legii zarzucili drużynie Roberta Warzychy, że nie bardzo zależało jej na stawianiu gościom oporu. Inna rzecz, że klęska z mistrzem Polski - Górnik grał, jakby każdy z piłkarzy był po... sześciu Lechach - to fragment większej całości. Drużyna wiosną przegrywała mecz za meczem i nie bez problemów utrzymała miejsce w grupie mistrzowskiej. Po odejściu do Chin Mateusza Zachary, w zasadzie cały rok trenerzy szukali skutecznego egzekutora, a początek nowego sezonu to także problem z obsadą bramki. Fatalnie zaczął bowiem sezon Sebastian Przyrowski. Dodajmy, że był to rok, w którym po bardzo poważnych urazach i długiej przerwie w grze wrócili na boisko dwaj piłkarze, którzy przez lata stanowili o sile drużyny – Mariusz Magiera i Mariusz Przybylski. Dziś wiele wskazuje na to, że czas drugiego z nich powoli dobiega na Roosevelta końca.

5. Derby na „piątkę”
Ten mecz na lata zostanie w pamięci kibiców i w kronikach śląskiego futbolu. 1 grudnia do Zabrza przyjechał Piast Gliwice. Ostatni w tabeli Górnik grał z z liderem i choć to zabrzanie pierwsi trafili do siatki, po 45 minutach było 2:1 dla gliwiczan. W drugiej połowie gospodarze strzelili cztery gole. Bohaterem wieczoru był Słowak Roman Gergel, pierwszy w historii ekstraklasy obcokrajowiec, który w jednym meczu zdobył cztery gole. Mecz z Piastem był momentem odbicia się zabrzan od ligowego dna. Tylko w czterech ostatnich meczach drużyna Leszka Ojrzyńskiego zdobyła 12 goli i dziesięć punktów. W sześciu meczach rundy rewanżowej - dwanaście, czyli więcej niż w całej pierwszej rundzie sezonu! Sportowo zabrzanie mieli bardzo słaby rok, więc świetny grudzień nie tylko poprawił miejsce drużyny w tabeli, ale też dał nadzieję na lepsze wyniki w 2016 roku.

4. Śmierć dyrektora
Ta informacja była prawdziwym wstrząsem dla kibiców Górnika. 15 listopada, jadąc na obserwację meczu ligi czeskiej, w wieku 39 lat zmarł na zawał serca Krzysztof Maj, człowiek-instytucja w klubie z Zabrza. Pracował na Roosevelta blisko dziesięć lat, pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji, ale przede wszystkim w bardzo trudnych czasach był dobrym „duchem i sercem” Górnika. - Można go porównać tylko do „Bolka” Niesyto – wspominał zmarłego docent Zygfryd Wawrzynek, honorowy prezes Górnika. Kapitan zespołu, Adam Danch, nie krył łez, żegnając Krzysztofa Maja. Pogrzeb dyrektora wykonawczego klubu zgromadził tłumy.

3. Sierpniowe roszady
To była prawdziwe trzęsienie ziemi na Roosevelta.12 sierpnia Górnik przegrał 1:3 z Zagłębiem w Pucharze Polski. Była to czwarta porażka z rzędu – po trzech ligowych. I ostatnia z Robertem Warzychą na trenerskiej ławce. Dzień później władze klubu, czyli władze Zabrza, ogłosiły, że nowym prezesem Górnika będzie Marek Pałus – przed laty prezes Polskiego Związku Koszykówki, a na ławce trenerskiej siądzie Leszek Ojrzyński. Górnik, który zaczął sezon z minus jednym punktem, był wówczas ostatni w tabeli. Ciąg dalszy roszad nastąpił w kolejnych dniach sierpnia, kiedy nagle znalazły się środki na zatrudnienie nowych piłkarzy. W sumie klub w krótkim czasie podpisał kontrakty z sześcioma nowymi graczami i kilkoma trenerami. W lipcu i sierpniu drużyna nie wygrała żadnego meczu w lidze.

2. Stadion (prawie) gotowy
Kibice i piłkarze nie doczekali się w 2015 roku gry na stadionie z trzema otwartymi trybunami, ale wszystko wskazuje na to, że już na pierwszy mecz w nowym roku (21 lutego derby z Ruchem) będzie mogło przyjść 24000 widzów. Tym samym zabrzanie będą grać na największym stadionie na Górnym Śląsk Inwestycja pierwotnie miała być zakończona blisko trzy lata temu, ale biorąc pod uwagę tempo prac, rok 2015 był najbardziej udany. Od lipca piłkarze mogli grać dla 5500, a od września - dla 8500 widzów. Krzesełka są zamontowane, działa nowe nagłośnienie, trwają prace wykończeniowe w lożach VIP i w klubie biznesowym, na obiekcie pracuje obecnie ponad 400 pracowników. Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie rozpoczęta budowa ostatniej trybuny, ale biorąc pod uwagę fakt, że Górnik od lata 2011 roku grał na placu budowy, zaledwie dla 3000 fanów, tracąc w skali roku kilka milionów na „dniu meczowym”, zbliżający się koniec prac na Arenie Zabrze jest przyjmowany z uczuciem wielkiej ulgi i nadziei na rok 2016.

1. Obligacje zamiast długów
To najważniejsze wydarzenie roku, choć niezwiązane bezpośrednio z grą piłkarzy na boisku. 18 lutego podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej w Zabrzu, radni przyjęli uchwałę o udzieleniu przez gminę gwarancji na wykup obligacji, które Górnik wyemitował na kwotę 35 milionów. Klub będzie je spłacać do końca 2028 r. Kwota poręczenia wraz z odsetkami wyniesie ponad 48 mln zł. Gdyby nie udało się uzyskać owych gwarancji gminy, Górnik miałby ogromny problem z uzyskaniem licencji na kolejny sezon. Klub był zadłużony przez lata, a kwota zobowiązań stale rosła. Nie tak dawno komornik chciał zająć trofea 14-krotnego mistrza Polski. To z powodu długów drużyna zaczęła sezon z minus jednym punktem. Dziś Górnik zachowuje płynność finansową, choć na Roosevelta zdają sobie sprawę, że drugi raz „Mikołaj” nie przyjdzie. Stąd letnie oszczędności na transferach, która jednak odbiły się na jesiennych wynikach sportowych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online