Forum
 

Sport: Górnik zwycięża w Barbórkę i odbija się od dna tabeli

Zabrzanie w Barbórkę wygrali pierwszy mecz wyjazdowy od 21 lutego i opuścili ostatnie miejsce w tabeli.
Mecz nie mógł się dla zabrzan gorzej zacząć. W 4 minucie blisko 50-metrowe podanie Romańczuka z własnego przedpola trafiło w pole karne do Przemysława Frankowskiego. Blisko piłkarza gospodarzy był grający wczoraj na lewej obronie Rafał Kurzawa, jednak zabrzanin kompletnie „przyspał”. Frankowski niczym jego starszy kolega o tym samym nazwisku wsadził nogę i sprytnym strzałem trafił do siatki. Radosław Janukiewicz może mówić o prawdziwym pechu, bowiem na pięć ostatnich meczów aż w trzech wyciągał piłkę z siatki do piątej minuty, wcześniej w zasadzie nie zaliczając żadnej interwencji! Oleksandr Szeweluchin co prawda sygnalizował, że strzelec gola przyjmując piłkę zagrał ją ramieniem, ale sędzia wskazał na środek.


To nie był koniec nieszczęść zabrzan w pierwszych minutach, bowiem po chwili bez kontaktu z rywalem padł na murawę Erik Grendel. Słowak po kontuzji zagrał pierwszy raz i po chwili poszedł do szatni z grymasem na twarzy. Uraz pachwiny oznacza, że dla Grendela ten rok dobiegł już końca.

Jagiellonia jeszcze przez dziesięć minut robiła na boisku co chciała. Górnik przypominał boksera po nokaucie, choć w 11 minucie goście wyprowadzili niezłą kontrę. Drugi gol dla „Jagi” jednak nie padł, a zabrzanie z każdą minutą radzili sobie coraz lepiej. W 21 minucie padło wyrównanie, które od początku do końca było zasługą piłkarzy, którzy pewnie nie wyszliby na boisko, gdyby nie plaga kontuzji w Górniku. Mateusz Słodowy w swoim stylu wyrzucił piłkę w pole karne. Ta trafiła pod nogi Szymona Skrzypczaka, a ten zachował się jak klasowy środkowy napastnik. Wygrał pojedynek z Tarasovsem i strzałem z 5 metrów zdobył gola, który dał gościom jeszcze więcej pewności siebie.

2:1 dla zabrzan mogło, a nawet powinno być w 34 minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetnie strzelał głową Adam Danch. Błysnął w tej akcji też Bartłomiej Drągowski i był to jedyny obroniony strzał w pierwszej połowie. Jedyny, bowiem w końcówce świetną okazję mieli też gospodarze. Fedor Czernych po centrze z lewej strony strzelał głową, a Janukiewicz tylko odprowadzał wzrokiem piłkę, która trafiła w poprzeczkę. Pierwsza połowa była wyrównana, z kwadransem dla Jagiellonii i kolejnymi minutami, w których więcej jakości było w grze gości.

Druga połowa długo była nijaka. Mało jakości i żadnych sytuacji. Wtedy fantastycznie zachował się Madej, który efektownie ubiegł Tarasovsa i sam pognał na bramkę Drągowskiego. Doświadczony zabrzanin akcję zakończył technicznym strzałem przy słupku. Odnotujmy świetną asystę Skrzypczaka. Końcówka była szalona. Jagiellonia wyrównała osiem minut przed końcem po rzucie rożnym. Vassiljev wrzucił piłkę w pole karne, ta trafiła w Szeweluchina i spadła pod nogi Grzelczaka.

Górnik miał „piłkę” meczową, kiedy w 85. min. Dominik Sadzawicki zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. To nie był jeszcze koniec emocji. Sadzawicki zrehabilitował się doskonałą asystą, którą na gola strzałem z 12 metrów zamienił Roman Gergel.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online