Forum
 

Grzegorz Kasprzik: Nie zasługujemy na to miejsce

- Inni punktują, uciekają nam, a my stoimy w miejscu. Tylko zwycięstwo, a najlepiej seria zwycięstw, może nam coś dać - mówi bramkarz Górnika, Grzegorz Kasprzik. 

Od blisko sześciu tygodni Górnik nie wygrał meczu w lidze. To bardziej stresująca czy dołująca sytuacja?
Grzegorz Kasprzik: - Sytuacja jest, jaka jest, ale nie ma mowy o załamaniu. Jeśli stres nam towarzyszy, to tylko dlatego, że jesteśmy bardzo źli. O co? O to oczywiście, że nie potrafimy się przełamać, odwrócić złej karty. Zresztą, czy jest aż tak źle - mam na myśli nasze ostatnie wyniki - skoro z pięciu spotkań przegraliśmy tylko jedno?

Za to arcyważne, bo z bezpośrednio wyprzedzającym was Podbeskidziem.
- No tak. To był być może najważniejszy mecz tej jesieni. Tu nie mamy wiele na swoją obronę. Nie wiem, dlaczego tak się stało, bo przecież dobrze weszliśmy w starcie z „góralami”. Mieliśmy przewagę, kontrolowaliśmy grę, ale głupio stracona bramka nas „rozwaliła”. Nie byliśmy już w stanie się po niej pozbierać.

Zatem dochodzimy do punktu „wyjścia”, czyli sfery mentalnej, która nie jest silną stroną Górnika...
- Może to tak wygląda, ale ja się będę upierał, że jednak gdzie indziej leży przyczyna naszej niemocy. Pokazał to chociażby mecz w Szczecinie, na który jechaliśmy maksymalnie zmobilizowani, a który powinniśmy wygrać różnicą 2-3 bramek. Jeśli dobrze sobie przypominam, to Pogoń do momentu zdobycia gola nie oddała celnego strzału. A my wyrównaliśmy dopiero w końcówce i cieszyliśmy się z punktu, choć powinniśmy z trzech.

Remisami bram raju nie osiągniecie...
- No nie, bo inni punktują, uciekają nam, a my stoimy w miejscu. Tylko zwycięstwo, a najlepiej seria zwycięstw może nam coś dać.

No to czego potrzebujecie najbardziej, by Górnik zaczął wygrywać?
- Może łutu szczęścia?

Szczęście lepszym sprzyja...
- OK, ale ja się nadal upieram, że zespół mamy dobry, mamy dobrych piłkarzy, nie odstajemy fizycznie od innych, stwarzamy sobie sytuacje, tylko brakuje nam kropki nad „i”. Oprócz meczu z Podbeskidziem, nasze występy nie wyglądały źle. Z gry nie zasługujemy na ostatnie miejsce w tabeli.

Był pan już kiedyś w karierze w tak trudnej sytuacji?
- Jeszcze nie. Nawet gdy walczyliśmy z Piastem o utrzymanie w ekstraklasie, gdy zapewniliśmy je sobie dopiero na dwie kolejki przed końcem sezonu, nie było tak źle. Wówczas zdobywaliśmy punkty na początku, długo byliśmy na bezpiecznym miejscu w tabeli.

Pojawiają się opinie, że liczycie mocno na podział punktów po sezonie zasadniczym, który zniweluje ewentualne straty i dopiera gra w grupie spadkowej rozpocznie prawdziwą batalię o utrzymanie w ekstraklasie.
- Nie wiem, kto coś takiego wymyśla. Ja na pewno nie kalkuluję, nie liczę na to, co się stanie po podziale punktów. Zostawiam takie dywagacje dziennikarzom i kibicom. Przed nami jeszcze 16 kolejek ligowych, mnóstwo punktów do zdobycia. Koncentrujemy się na tym, by ich zdobyć jak najwięcej, a nie na tym, co się stanie za pół roku.

A propos kibiców - po porażce w Zabrzu z Podbeskidziem dostało się bardzo od fanów trenerowi Leszkowi Ojrzyńskiemu. W mediach też można już coraz częściej przeczytać negatywne komentarze dotyczące jego pracy w Zabrzu. Co pan na to?
- Nie wariujmy. Ja wiem, że łaska kibiców na pstrym koniu jeździ, jednak doszukiwanie się winy za nasze słabe wyniki u trenera Ojrzyńskiego jest lekką przesadą. Wiem, że kibice są poirytowani naszymi wynikami. Po meczu z Pogonią rozmawiałem z nimi o tej sytuacji. Poprosiłem, by wspierali nas przez pełne 90 minut kolejnego spotkania w Zabrzu z Koroną, bez względu na to, co się będzie działo na boisku. Spotkamy się w tym tygodniu raz jeszcze, ale wierzę, że się już dogadaliśmy, że będziemy razem na dobre i na złe podczas meczu z Koroną, a potem zobaczymy, co dalej.

Pojedynek z kielczanami znów będzie dla was konfrontacją o życie.
- Dla mnie to będzie najważniejszy mecz w karierze. Tak do niego podejdę. Nie liczy się nic, co już było, liczy się tylko tu i teraz. Korona znakomicie radzi sobie tej jesieni na wyjazdach, straciła bodaj tylko jedną bramkę na obcych boiskach, więc będzie to szalenie trudny i niewygodny przeciwnik. Nasza jednak głowa, byśmy rywalom popsuli ich dobre wyjazdowe nastroje. Chciałbym wreszcie zagrać na zero z tyłu i wygrać. Remis z Koroną mnie nie interesuje.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online