Forum
 

Górnik stawia na piłkarzy sprowadzonych w sierpniu

Piłkarze sprowadzeni do Zabrza w sierpniu będą odgrywać na boisku coraz ważniejszą rolę.
W ostatnich dniach „okienka” transferowego trafiło na Roosevelta sześciu piłkarzy. Do tej pory pięciu z nich zdążyło zagrać w lidze. Na swoją szansę czeka już tylko Radosław Janukiewicz, który w sobotę bronił w meczu rezerw przeciwko Pawłowicom i w zasadzie był bezrobotny. W tej chwili zdecydowaną „jedynką” w bramce jest Grzegorz Kasprzik, co podkreśla także trener Leszek Ojrzyński. - Wywalczył sobie miejsce w składzie i kolejny raz nie zawiódł. Nie ma dziś żadnego powodu, by dokonywać zmian między słupkami – ocenił trener grę Kasprzika.
Wracając do nowych twarzy na Roosevelta, z „przytupem” miejsce w składzie wywalczył Paweł Widanow. Na czwartkowej konferencji prasowej trener Ojrzyński nie przesądzał jeszcze, kto zagra na prawej obronie, ale ponoć po środowym treningu taktycznym skłaniał się ku temu, by wystawić Bułgara na prawej obronie. - Ocena Widanowa byłaby nieco inna, gdyby Śląsk wykorzystał „setkę” na 1:1, ale... To był w zasadzie jedyny jego poważny błąd. Poza tym pewny, skuteczny, odważny i przewidywalny – ocenił jego grę Zygmunt Anczok, przed laty sam grający na boku obrony. Widanow wygrywa dziś rywalizację z Mateuszem Słodowym, choć Ojrzyński zdaje sobie sprawę, że musi mieć alternatywę, skoro Bułgar leczył nie tak dawno kontuzję.
„Nowi” mają sporą szansę, by częściej pojawiać się na boisku także z powodu kontuzji kilku ważnych graczy Górnika. W dwóch ostatnich meczach zabrakło na boisku Radosława Sobolewskiego. Dziś nikt nie przewidzi, kiedy weteran drużyny wróci do gry. Może za kilka dni, a może za kilka tygodni. Sobolewski miał grać w Chorzowie, gdzie wyszedł na rozgrzewkę i doznał urazu. Tylko dlatego na Cichej pojawił się od pierwszej minuty Aleksander Kwiek. - Różnie oceniano nasze transfery, a my działaliśmy też z myślą o przyszłości. Radek Sobolewski i Mariusz Przybylski to wciąż świetni zawodnicy, jednak często mają problemy zdrowotne. Podobnie było z Robertem Jeżem. Proszę sobie wyobrazić, jakim składem musielibyśmy grać ze Śląskiem, gdyby nie piłkarze sprowadzeni w sierpniu – mówi Krzysztof Maj, członek zarządu Górnika.
Jeż wrócił do zdrowia i po jego podaniu padł pierwszy gol dla zabrzan. Dzień później w Gliwicach mecz Piasta z Lechią oglądał z trybun Adam Nawałka, który bardzo chwalił Słowaka. W końcu Jeż debiutował w Górniku za jego kadencji. Jednak także w jego wypadku nie ma gwarancji, że dogra bez problemów zdrowotnych do końca roku i kontraktu, który 34-letniemu pomocnikowi kończy się w grudniu. W każdym razie w sobotę to Słowak, a nie Michał Janota był pierwszym wyborem trenera Ojrzyńskiego. - To dobrze, bo ta sytuacja pokazuje, że nikt z „nowych” nie dostanie miejsca za darmo – uważa Dariusz Dźwigała, którego syn jest szóstym nowym graczem na Roosevelta. - Jeż musiał lepiej wyglądać na treningach, a na boisku nie zawiódł. Rośnie też rywalizacja. Podejrzewam, że to dzięki niej Kasprzik jest dziś pewniejszy niż miesiąc temu. Tak samo będzie z Janotą, który dodatkowo potrzebuje czasu, bo sporo nie grał. Mnie osobiście cieszy, że syn ma się w Zabrzu od kogo uczyć. Miał iść do Łęcznej, interesował się nim Ruch, ale dobrze, że trafił do Górnika. W tej grupie ludzi naprawdę jest sporo jakości, syn ma się od kogo uczyć – dodaje Dźwigała.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online