Forum
 

Kapela w końcu zagrała

Drużyna Górnika w ciągu 90 minut przełamała kilka wstydliwych serii. Wygrała pierwszy raz od 17 maja...
- Tworzymy fajną kapelę, wspieramy się nawzajem. Dobra atmosfera w szatni i poza nią zaczyna się wreszcie przekładać na wynik boiskowy – mówił po spotkaniu ze Śląskiem Maciej Korzym, który ustalił wynik meczu. Górnik w ciągu 90 minut przełamał kilka wstydliwych serii. 
Wygrał pierwszy raz od 17 maja, co znaczy, że przez cztery miesiące – zagrał w tym czasie trzynaście meczów w lidze i jeden w PP – nie wiedział jak smakuje zwycięstwo. Jakby tego było mało, pierwszy raz od 3 czerwca prowadził w ekstraklasie, co też było niechlubnym rekordem klubu.
Leszek Ojrzyński w Podbeskidziu pierwszej wygranej doczekał się w czwartym meczu. W Zabrzu w piątym, rozgrywanym w 16 rocznicę jego... ślubu. - Żona chyba wybaczy, ale w domu pojawię się jutro, bo mecz kosztował mnie za dużo nerwów – trener dał piłkarzom dwa dni wolnego, więc dziś Górnik zaczyna przygotowania do sobotniej konfrontacji z Lechem.
- Mogę obiecać kibicom, że w meczu z Lechem również będziemy walczyć o każdy metr boiska – to słowa Romana Gergela, który miał doskonałą okazję, by podwyższyć wynik na 3:0. Gole w piątek strzelali piłkarze, których Górnik ściągnął w końcówce „okienka” transferowego - Aleksander Kwiek i Maciej Korzym. To ważne dla trenera i osoby odpowiedzialne za transfery, bo nie brakowało opinii, że klub ściągnął zawodników będących na ligowym aucie, którzy niewiele wniosą do gry Górnika. - Absolutnie nie dzielę drużyny według takich kryteriów. Tworzymy jedną ekipę, każdy jest w niej tak samo potrzebny, choć trudno nie zauważyć, że w końcówce na spotkania w drugiej linii było trzech nowych piłkarzy – Janotę, Kwieka i Dźwigałę. I jeszcze Widanow w obronie. Wypadł dobrze. To była trudna decyzja, ale uznaliśmy, że jest gotowy na debiut – dodał trener zabrzan, który po meczu dostał gratulacje między innymi od Dariusza Dźwigały.
Trener Dolcanu, a przed laty kapitan Górnika, siadł na trybunie, by zobaczyć w akcji syna. Adam Dźwigała wszedł boisko na ostatnie pół godziny. - Syn? Solidnie, swoje zrobił. A Górnik? Lubię drużyny grające piłką, a tak grali przez pierwszy kwadrans. Potem za dużo był grania długimi podaniami i za dużo łatwych strat, ale wygrali absolutnie zasłużenie. Widanow, Danch, Kosznik i Kwiek – to moim zdaniem najlepsi piłkarze na boisku. Śląsk mnie zawiódł. Goście zagrali słaby mecz – przyznał Dźwigała-senior, który usłyszał od uśmiechniętego Ojrzyńskiego. - Darek, jak przyjechałeś po Adama, to poczekasz. W niedzielę gra w rezerwach. Potem może jechać do domu... Dźwigała syna nie chciał zabrać do Warszawy, ale oceniając gości miał rację. Śląsk w Zabrzu od kilku lat zawsze pokazywał się z dobrej strony. W kwietniu – choć nie wygrał - potrafił strzelić nawet trzy gole, jednak w piątek rozczarował.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online