Forum
 

Maciej Korzym: W telewizji wyglądam na grubszego

- Nie mam nadwagi! Jeśli trener Marcin Bochynek nie jest pewien, to zapraszam na ważenie. Jesteśmy pod tym względem sprawdzani dwa razy w tygodniu – przyznaje napastnik Górnika, Maciej Korzym. 

Trener Marcin Bochynek, niedawno na łamach "Sportu" stwierdził, że powinien pan zrzucić kilka kilogramów. Przyznał również, że może w tym panu pomóc, bo ma w tej kwestii doświadczenie. W przeszłości, gdy pracował w greckiej Larisie pomógł jednemu z miejscowych graczy, który miał ponad 10 zbędnych kilogramów.

- Nie mam nadwagi! Trzymam się limitu. Jeśli trener Marcin Bochynek nie jest pewien, to zapraszam na ważenie. Jesteśmy pod tym względem sprawdzani dwa razy w tygodniu. Moje dodatkowe kilogramy byłyby niedopuszczalne. Pan Bochynek może zdzwonić się z kierowników lub przyjść do klubu i zobaczyć na własne oczy, jak to wygląda. Niektórzy spotykając mnie w galerii handlowej pytają się, czy to ja, bo w telewizji wyglądam na grubszego. Przez te plazmy jestem trochę szerszy (śmiech).

Z kolei słowa napastnika Ruchu Mariusza Stępińskiego o tym, że Górnik nie może przyjechać tutaj i wygrać, bo to jest niedopuszczalne, wzbudziły u pana lekki uśmieszek.

- Przyjeżdżamy do Chorzowa grać o pełną pulę. Musimy wygrać dla naszych kibiców, których w Chorzowie nie będzie. Nie wyobrażam sobie, aby przegrać z Ruchem.

Dla pana to pierwsze derby Górnego Śląska. Z czym się panu kojarzy słowo „derby”?

- Ostatnie grałem w Warszawie, ale nie było tyle emocji na trybunach, co tutaj będzie, bo wiadomo, że w stolicy jest najwięcej fanów Legii. Oczywiście tych emocji byłoby w niedzielę jeszcze więcej, gdyby byli z nami nasi kibice. Mam nadzieję, że dożyję takich derbów.

W niedzielę nie będzie pan oszczędzany przez miejscowych kibiców.

- Mnie to wcale nie przeszkadza, a nawet czasami jest motywujące. Pamiętam, jak graliśmy przy Cichej w Pucharze Polski razem z Koroną Kielce i fani Ruchu poświęcili mojej osobie ponad godzinę czasu. Nawet podziękowałem im za to, że tak skupili się na mnie.

Po pierwszych pańskich meczach w Górniku, trener Leszek Ojrzyński nie był zadowolony z pańskiej dyspozycji fizycznej. Teraz czuje się już pan lepiej?

- Razem z Podbeskidziem przeszedłem przygotowania do sezonu, ale później nie grałem w lidze, bo byłem od początku „kasowany”. Teraz jednak jestem już w stu procentach gotowy do gry.

Dlaczego nie powiodło się panu w Bielsku-Białej?

- Tam w grę wchodziły inne sprawy, nie typowo sportowe. Jedne osoby mnie popierały, a przez inne nie byłem chciany. Wyciągano to, ile zarabiam. To wszystko odbiło się na mnie. Teraz odżyłem w Górniku psychicznie. Już głównym tematem nie są moje zarobki.

Trener Leszek Ojrzyński, którego nazywa pan drugim ojcem, znowu wyciągnął do pana pomocną dłoń.

- Mam z nim bardzo dobre relacje. W Koronie przy szkoleniowcu poszedłem w górę. Później odszedłem z Kielc, ale to nie była moja decyzja. Byłem niewygodny dla działaczy i musiałem zmienić otoczenie. Ojrzyński zaproponował mi grę w Bielsku-Białej i od razu z tego skorzystałem. Teraz jestem w Zabrzu. Trener mi ufa, a ja jemu.

Czy w szatni, razem z Michałem Janotą, dbacie o dobrą atmosferę, tak jak miało to miejsce w Kielcach?

- Taki mam charakter, że nie lubię siedzieć cicho. Kilku innych chłopaków też nie będzie w szatni czytać książek. Coś musi się dziać, a nie możemy tylko myśleć o najbliższym meczu. Dlatego trzeba zrobić jakiś kawał, pośmiać się.

Niektórzy uważają, że dla pana ten sezon może być czymś w rodzaju ostatniego dzwonka, bo ostatnio w lidze panu się nie wiodło. Pan też tak podchodzi do tego?

- Nie myślę w ten sposób. Nie wiem, jakie są opinie na mój temat. Nie czytam gazet, internetu. Przejrzę jedynie strony internetowe typu 90minut. I tyle. Po prostu idę na trening, a po zajęciach wracam do domu i skupiam się na życiu rodzinnym.

W ostatnich dniach kibice zaczepiają pana na ulicy i przypominają, jak ważne jest dla nich niedzielne starcie?

- Odnośnie relacji kibicowskich, to znam się na tym. Ten świat mnie kręci. A fani wiadomo, że nas motywują. Są dla nas pozytywnym bodźcem.

Jaki padnie w niedzielę wynik?

- Obyśmy strzelili jedną bramkę więcej.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online