Forum
 

Robert Warzycha: Nastroje Legii mnie nie interesują

- Lech nas pokonał za wysoko, ale wygrał pięć z siedmiu meczów grupy mistrzowskiej – mówi dyrektor sportowy Górnika.
» Skończyliście sezon trzema porażkami. Trochę przypomniał się koniec 2014 roku. Wtedy też przegraliście trzy razy z rzędu przed pójściem na urlopy.
Robert Warzycha: - To prawda. I jak koniec poprzedniego roku nieco popsuł bardzo udaną jesień, tak runda finałowa na pewno wpłynie na ocenę naszej gry w całym sezonie. Z naciskiem na jeden mecz... 

» O którym jeszcze porozmawiamy. Coś łączy te serie porażek?
- Oczywiście, że łączy. Przede wszystkim graliśmy z tymi samymi rywalami, tylko w nieco innej kolejności. Lech, Jagiellonia i Legia... To dziś trzy zdecydowanie najlepsze drużyny polskiej ligi, o czym wypada pamiętać mówiąc o naszych porażkach. „Jaga” miała kapitalny sezon, „czapki z głów”. A dwa pozostałe kluby kadrowo i finansowo są przed pozostałymi o jedną-dwie długości. Te porażki w komplecie przypadły też na koniec rozgrywek. Przypomnę, że na początku sezonu, kiedy nie mieliśmy problemów kadrowych i byliśmy krótko po okresie przygotowawczym, z Jagiellonią wygraliśmy 3:0, a z Lechem i Legią zanotowaliśmy remisy! Nie mamy takiej „ławki” jak konkurencja, a kiedy przeciwko Lechowi wyszło dwóch, powtarzam, dwóch 20-latków, którzy może nieco mniej grali, to reakcja klubu z Warszawy była wręcz histeryczna. Kończąc wątek, ci konkretni rywale, grając z nami, walczyli o mistrzostwo. Byli „nakręceni” i naładowani. My mieliśmy szansę awansu z siódmej pozycji na szóstą. Nie muszę dodawać, że to też ma znaczenie.

» Rozmawiał pan w Warszawie z trenerem Bergiem?
- Zamieniliśmy kilka zdań, ale ani on, ani ja nie wracaliśmy do jego wypowiedzi po naszym meczu z Lechem. Po ostatnich wydarzeniach, reakcji gracza Legii oraz ich spikera, widać jednak, że bardzo to przeżyli.

» Emocje już opadły. Co pan powie dziś?
- Nastroje Legii mnie nie interesują, bo niby co mam powiedzieć... Że gdyby wygrali w Gdańsku, to byliby mistrzem Polski. Czy mieliby do nas pretensje o przegraną z Lechem 0:1? Czy dziś mają pretensje do Wisły, że nie wygrała w Poznaniu? Bądźmy poważni, nawet nie chcę tego komentować. Co nie zmienia faktu, że taki mecz, jak z Lechem, nie może się przytrafiać klubowi, jakim jest Górnik. Paradoks polegał na tym, że zaczęliśmy świetnie. Agresywnie, szybko padł gol... Potem Lech oddał trzy pierwsze celne strzały i zdobył trzy gole. I faktem jest, że nasza gra się „posypała”, potem przypominało to egzekucję. Ale nikt mi nie powie, że gra Łukasza Madeja od pierwszej minuty odwróciłaby wynik. „Sobol” ma 39 lat i był kontuzjowany, a Robert Jeż 34 lata i narzekał na uraz pleców. Nasze „dzieciaki” - jak powiedział Berg - miały po 34 lata, bo tyle liczy sobie Seweryn Gancarczyk, który zagrał w obronie za Mariusza Magierę. Zresztą gol padł po akcji najmłodszych, czyli Piaseckiego z Nowakiem. Już nie mówię, że trzy mecze grane w siedem dni na tym etapie ligi i przy dwóch podróżach, to dla nikogo nie jest komfort. Jeżeli jest z tego meczu jakaś nauczka dla nas wszystkich, to musimy – mówię także o nas, trenerach – popracować nad przygotowaniem mentalnym. Może nie odrobilibyśmy wyniku 1:3, bo Lech to dobra drużyna, ale zespół nie może się tak „posypać”.

» Nie brak głosów, że Górnik po awansie do górnej „ósemki” zaczął wakacje.
- Tak nie było. Funkcjonują pewne mity, które są powielane. Na Wiśle prowadziliśmy 1:0, mecz długo był wyrównany, ale zgoda, skończył się przegraną. Tylko że Górnik odbudował się i bardzo pewnie pokonał Pogoń. Moim zdaniem kluczowa była przegrana z Lechią. Mecz „stykowy”, w którym to oni zdobyli tego jednego gola. Wtedy faktycznie trochę powietrze z nas „uszło”, ale... Na Śląsku i Jagiellonii - oba kluby wystąpią w pucharach - nie tylko moim zdaniem graliśmy lepszą piłkę od gospodarzy. Legia? Bez szału, ale czy poza Kucharczykiem ktoś zagrał tego dnia dobry mecz? Zostaje Lech i wiem, że... zostanie. Wracała do tego meczu na spotkaniu pani prezydent Zabrza, a ja mam świadomość, że będzie się to ciągnęło za drużyną i za mną jeszcze długo.

» Gdyby miał pan za coś zespół pochwalić...
- Awansu do ósemki nikt nie dał nam w prezencie, a wiemy, jak trudna była sytuacja klubu jesienią. Wygraliśmy po osiemnastu latach na Cichej i pierwszy raz w historii w Kielcach. Jesienią sześć razy wygraliśmy na wyjazdach, byliśmy liderem, remisowaliśmy z Lechem i Legią. Wiele razy zespół w końcówkach spotkań odwracał wyniki spotkań, co pokazało, że był dobrze przygotowany. Mimo „wiekowego” składu nikt nie zarzucił nam braków motoryki i sił, bo nawet w końcówce sezonu strzelaliśmy ważne gole i graliśmy do końca.

» Ktoś przez miniony rok stał się lepszym piłkarzem?
- Jak mówiłem, mieliśmy wiekowo doświadczony zespół. W takim wypadku sam fakt utrzymania dobrej dyspozycji też jest istotny, a przecież Łukasz Madej miał chyba najlepszy rok w karierze. Bardzo dobry okres miał Rafał Kosznik, choć nie przez cały sezon. Równo grał Roman Gergel, odzyskał blask Robert Jeż, można się zastanawiać, co by było, gdyby nie miał problemów zdrowotnych i kartkowych Błażej Augustyn. Proszę zauważyć, że po kilkunastu miesiącach leczenia wrócili do gry Magiera i Mariusz Przybylski, a to nigdy nie jest łatwe. Nie będę już przypominał, że po odejściu Mateusza Zachary nie było w Zabrzu doświadczonego i skutecznego napastnika. Wiele razy dominowaliśmy, graliśmy ładną piłkę, ale bez przełożenia na skuteczność. Największy minus jest taki, że wciąż tracimy bardzo dużo goli. Jesienią udało się to poprawić, zmieniając system, ale rywale też potrafią reagować na nasze ruchy. Wiosną tak dobrze to już nie funkcjonowało.

Więc skończyliście sezon, grając czwórką na Łazienkowskiej... To sygnał, że podobnie może być w nowym sezonie?
- To reakcja na lanie w meczu z Lechem. Po 1:6 trzeba było coś zrobić. Jak będzie? Dziś panu nie powiem. Rok pracowaliśmy nad grą trójką stoperów, więc pojawia się pytanie, czy nagle od tego odejść? Mamy letnie zgrupowanie, zobaczymy też jaki będzie nasz potencjał ludzki.

» Wśród plusów nie wymienił pan młodych piłkarzy. Dlatego, że w Górniku ich nie ma?
- Są, ale jeszcze nie odcisnęli na grze takiego piętna, jak wszyscy się w Zabrzu spodziewamy. Przy innym systemie rozgrywek pewnie około 20. kolejki moglibyśmy częściej wprowadzać młodzież, ale nie w sytuacji, kiedy do 30. meczu decydują się losy klubu. A nie wstawię młodych dlatego, że są młodzi. Drużyna gra o wynik i premie, więc musi wyjść skład przygotowany na wymagania ekstraklasy. Proszę jednak pamiętać, że z czasem coraz więcej grał Rafał Kurzawa i jest to „plusik” tego sezonu. Po kontuzjach w końcu zaczął występować Konrad Nowak. Było nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Grałby Armin Cerimagić, ale cały czas ma problemy zdrowotne. Teraz wraca do nas Bartek Kopacz, już podpisał kontrakt Marcin Urynowicz z Gwarka, a jest jeszcze 5-6 wychowanków, choćby z drużyny, która gra w półfinale CLJ, którzy będą z nami trenować. Teichman, Potoniec, Barbus... Przyszły sezon będzie dla nich bardzo ważny.

» Michał Trąbka gra w Legii. Widział go pan w meczu półfinałowym MP juniorów...
- Nie chcę oceniać graczy innych klubów. Za to mogę pochwalić naszych juniorów. Może rok temu Trąbka był z nich najlepszy, ale akurat w meczu granym w Zabrzu bardzo podobali mi się nasi nastolatkowie, w czym wielka zasługa trenerów i wykonanej przez nich pracy.

» Wracając do pana zespołu, starszy skład jesienią będzie jeszcze starszy... Górnika raczej nie czeka latem rewolucja kadrowa.
- Raczej nie. Znaki zapytania to Steinbors i Augustyn, którym kończą się umowy. Być może odejdą, czego mam świadomość, ale formalnie do końca czerwca są z nami. Mogą być jakieś oferty dla Słowaków, czego dziś nie przewidzę. My ich bardzo chcemy, oni też deklarują, że w Polsce chcą grać właśnie w Górniku, ale wiemy, że dobra propozycja może przyjść z dnia na dzień. Czasami z tych nie do odrzucenia. To byłaby strata, jestem z nich bardzo zadowolony. Pozostali gracze zostają. Wiem, że skład będzie jeszcze starszy, dlatego szukamy graczy w najlepszym wieku do gry. Od razu dodam, że nie chcę uzupełniać składu, choć pewnie fajnie byłoby zwiększyć jakość treningu. Dziś Górnika jednak nie stać na uzupełnianie kadry piłkarzami z zewnątrz. Jeżeli kogoś sprowadzimy, to z myślą o grze w pierwszym składzie. Do tego dojdzie młodzież.

» Kończąc, proszę powiedzieć, czy jest pan zadowolony, że mistrzem Polski został Lech?
- To prowokacja? (śmiech) Może byłoby lepiej, gdybym się nie wypowiadał, bo jeszcze ktoś kolejny raz poczuje się urażony, ale... Cieszę się z tego, że polskiej ligi nie zdominował jeden zespół. Byłoby to złe, a przecież przed sezonem istniało ogromne ryzyko, że będzie Legia i długo nic. Ryzyko, bo taki układ nie rozwija i sprawia, że liga jest mniej ciekawa. Inni tracą nadzieję, że mogą nawiązać walkę, a lider jest przekonany, że nie stanie mu się krzywda. A w piłce musi być konkurencja. Stąd wielkie brawa dla „Jagi” i szacunek dla Lecha. Nas pokonał za wysoko, ale wygrał pięć z siedmiu meczów grupy mistrzowskiej. I zremisował, kiedy zremisować musiał. Dlatego jest mistrzem, a nie z powodu sześciu goli strzelonych na Roosevelta. A przecież Lechia, Wisła, czy Górnik też mają potencjał, by rywalizować o czołowe miejsca. Historia, stadiony, potencjał kibiców... Oby jeszcze poprawiła się sytuacja finansowa w dwóch ostatnich klubach, bo tylko wpłynie to na podniesienie jakości. Proszę też pamiętać, że w tym sezonie Górnik jak jedyny klub nie spadł nawet na tydzień poniżej ósmego miejsca. To nie dzieje się przypadkiem...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online