Forum
 

Sport: Klątwa trwa!

Górnik nawet prowadząc 3:1 nie był w stanie utrzymać prowadzenia na Roosevelta. Podbeskidzie – lepsze po przerwie – odrobiło dwa gole.
Górnik po 45 minutach prowadził z Podbeskidziem 3:1 i wydawało się, że w końcu – pierwszy raz od 23 sierpnia ubiegłego roku – wygra ligowy mecz na własnym boisku. Tak się nie stało. Mniej więcej od 55 minuty na boisku w Zabrzu dominowali goście i zasłużenie zdobyli dwa gole. 

W 2 min Oleksandr Szeweluchin strzelał głową minimalnie nad poprzeczką, a na 1:0 dla gości mógł trafić Maciej Korzym. Pierwsza połowa toczyła się jednak pod dyktando Górnika. Pierwszy trafił do siatki Rafał Kosznik po doskonałym zagraniu Erika Grendela. Słowak świetnie zagrał piłkę w pole karne, a wbiegający w nie Kosznik zachował się jak rasowy napastnik.

Goście odpowiedzieli świetnym zagraniem Iwańskiego piętą do Chmiela, który w sytuacji sam na sam pokonał Pavelsa Steinborsa. Końcówka była zabójcza w wykonaniu Górnika, który w ciągu trzech minut wykonywał dwa rzuty karne. Oba zostały podyktowane słusznie. Najpierw Kolczak faulował Kosznika, a w drugiej sytuacji powalony został Roman Gergel. Mariusza Magiera najpierw strzelił po ziemi przy słupku, a w drugiej sytuacji zmienił róg. Richard Zajac wyczuł w tym wypadku intencje Magiery, ale piłka wpadła do siatki.

Po 46 minucie powinno być 4:1. Grendel wykorzystał błąd Dei i w sytuacji sam na sam lobował Zajaca. Na tyle lekko, że Deja naprawił błąd i wybił piłkę z linii. Minęło kilka minut i zaczęli grać goście. Górnik oddał środek pola i stracił dwa gole. Bramkę na 3:2 poprzedził kolejny błąd Augustyna, który w prostej sytuacji stracił piłkę na rzecz rywala. Iwański zagrał piłkę piętą, a do siatki trafił Śpiączka.

Pechowcem meczu okazał się Maciej Mańka. Wszedł na boisko w drugiej połowie, kiedy Górnik zmienił ustawienie na czwórkę obrońców. Po kilku minutach doznał poważnej kontuzji kolana. Ostatni gol to strzał Chmiela głową z 13 metrów. Nie wrócili defensywni pomocnicy, Steinbors nawet nie drgnął. Goście mogli nawet wygrać. Szansę miał jeszcze kapitan Podbeskidzia Marek Sokołowski. Uderzył z woleja, piłka przeszła obok słupka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online