Forum
 

Oleksandr Szeweluchin: Górnik to doświadczona drużyna i musimy to wykorzystywać

- Przypadkiem Górnik z Kielcami w piłkę ręczną nie wygra nigdy. W piłce nożnej takie rzeczy się dzieją - mówi Oleksandr Szeweluchin, obrońca klubu z Roosevelta.
Dzień po meczu zabrzan w Gliwicach z Piastem Oleksandr Szeweluchin pojawił się w towarzystwie żony na spotkaniu piłki ręcznej, w którym Górnik przegrał czterema bramkami z Vive Tauronem Kielce. Ukrainiec regularnie bywa na meczach rozgrywanych w hali przy ul. Wolności. 

- Skąd to zamiłowanie do piłki ręcznej?

Oleksandr Szeweluchin: - Ja generalnie lubię sport, a piłka ręczna jest wyjątkowo widowiskowa. Skoro mam czas, to wolę zobaczyć mecz na żywo niż siedzieć z pilotem przed telewizorem. Jeszcze rok temu grał w Górniku mój rodak, Witek Nat, to była okazja, by się spotkać i porozmawiać. Chodzę na mecze Górnika kiedy tylko mogę, a skoro zagrali z Kielcami... Przecież to jeden z 3-4 najlepszych klubów w Europie.

Emocji było mniej więcej tyle, co w Gliwicach...

- Może nawet więcej, tylko wynik trochę gorszy... Mówiąc poważnie, byłem pod wrażeniem gry Górnika i atmosfery. Nadkomplet widzów - to jest coś. Zagrać 50 minut na remis z Kielcami - też wielka rzecz. Zabrakło trochę ławki, ale to był europejski poziom. Nie dziwię się, że Polska w piłce ręcznej jest trzecia na świecie. Skoro taki jest poziom drużyn ligowych i grają w nich medaliści wielkich imprez, ma to przełożenie na wyniki kadry.

Wróćmy do meczu z Piastem. W trzech ostatnich spotkaniach z wami gliwiczanie zdobyli siedem punktów. Wy? Jeden.

- Niby mało, ale nie wracajmy do historii. W sobotę zdobyliśmy tylko punkt, chociaż byliśmy o klasę lepsi. Każdy mecz z Piastem wygląda podobnie. My gramy w piłkę i kreujemy, a oni czekają na kontrę i... strzelają gole. A może inaczej, my popełniamy takie błędy, które oni wykorzystują. Zgodzę się, że gdyby nie gol samobójczy, to moglibyśmy nawet przegrać, ale nikt mi nie powie, że nie graliśmy od Piasta lepiej. To jedna z różnic między futbolem a piłką ręczną. Przypadkiem Górnik z Kielcami nie wygra nigdy. W piłce nożnej takie rzeczy się dzieją. Nie mówię, że dzieje się krzywda, bo czasami my też nieco szczęśliwie zdobywamy punkty, ale w Gliwicach mieli je gospodarze.

Wszedł pan na boisko z ławki i zajął miejsce na prawej stronie trzyosobowego bloku obronnego, choć jest lewonożnym piłkarzem. Zaskoczenie było duże?

- Na tej pozycji jeszcze nie grałem, ale decyduje trener. Kontuzja Radka trochę nam pomieszała szyki, bo do tego momentu wszystko było bardzo dobrze poukładane i świetnie funkcjonowało. Takie rzeczy jednak w piłce się dzieją, więc trzeba reagować i szybko dostosować się do nowej sytuacji. Nam kilka minut to zajęło, ale potem mieliśmy ponownie mecz pod kontrolą.

Pamięta pan wiosnę ubiegłego roku...

- Po czterech meczach mieliśmy na koncie chyba punkt. Nie wiem czy strzeliliśmy gola... Było wtedy mnóstwo kontuzji, źle zaczęliśmy, zrobiło się nerwowo i nic nam nie wychodziło. Myślę, że dziś wyglądamy lepiej fizycznie. Skoro w trzech meczach potrafiliśmy odrobić straty, to nie można mówić o przypadku. Strzelamy sporo goli w końcówkach spotkań, nie brakuje nam na boisku tlenu, co chyba w końcówce spotkało w sobotę Piasta. Gol samobójczy to zawsze jest trochę przypadku, ale jednak to my byliśmy pod ich bramką, a piłkarz zmęczony i będący pod presją przeciwnika zawsze łatwiej się pomyli. Górnik to doświadczona drużyna i musimy to wykorzystywać. Wiem, że rozlicza się zespół po sezonie, ale na razie widzę, że choć w zimie pracowaliśmy jednak nieco lżej niż w poprzednich latach, to na boisku prezentujemy się pod względem fizycznym i motorycznym lepiej.

Pewnie pan wie, że w Zabrzu nie wygraliście od sierpnia ubiegłego roku.../

- Już wszyscy o tym mówią... Może teraz? Podbeskidzie to klub, z którym Górnik raczej sobie radzi, choć teraz grają dobrą piłkę. Jesienią strzeliłem im gola i wygraliśmy na ich stadionie bardzo pewnie. Wiem, to już historia, ale pokazuje, że przy dobrej dyscyplinie taktycznej możemy ich wypunktować. Mamy sytuacje, strzelamy sporo goli, choć każdy się zastanawiał, jak będzie bez Zachary... Jest dobrze. Jak sami sobie goli nie strzelimy, to w sobotę wygramy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online