Forum
 

Prezydent Zabrza: Górnik wyjdzie na prostą

- Chcę postawić piłkarską spółkę na nogach, a nie na głowie. Dlatego wszystko musi się odbywać systematycznie, krok po kroku. Licencja? Wierzę, że Górnik ją dostanie, bo mamy program naprawczy, a klub ma wiarygodnego właściciela - mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, które jest większościowym udziałowcem w klubie 14-krotnego mistrza Polski. 

Jest Pani spokojna o licencję dla Górnika na przyszły sezon?

Małgorzata Mańka-Szulik: - Po to wszyscy ciężko pracujemy, żeby właśnie tak się stało. Licencję przyznaje PZPN, dlatego ja sama oczywiście nie jestem w stanie zagwarantować, że Górnik ją dostanie, natomiast mocno w to wierzę.

Na czym pani opiera swój optymizm? Przecież Górnik ma potężne długi.

- Ale stara się z nimi radzić. Nie wszystko dzieje się z dnia na dzień, to długotrwały proces. W klubie są ludzie, którzy mają zapanować nad problemami.

Do Górnika wysłała pani prokurenta Andrzeja Pawłowskiego. On przyznaje, że zostaną wyemitowane obligacje gwarantowane przez miasto, którymi będą regulowane długi klubu. To jest ten sposób na wyjście z problemów?

- To jest jeden ze sposobów, powiedziałabym - początek drogi. Problemy finansowe Górnika nie zaczęły się dziś, ani wczoraj. Ciągną się za klubem już od kilku lat i to jest prawdziwa przeszkoda, ale nie taka, której nie można pokonać.

Prokurent Pawłowski otwarcie przyznaje, że piłkarze Górnika muszą się jeszcze uzbroić w cierpliwość, jeśli chodzi o wypłatę należnych im pieniędzy. Nie jest to normalna sytuacja.

- Proszę pana, moim zamiarem jest postawić tą spółkę na nogach, a nie na głowie. Dlatego wszystko musi się odbywać systematycznie, krok po kroku. Mówiłam już, że oddłużanie nie nastąpi z dnia na dzień. Docelowo chciałabym jednak, by klub działał jak sprawne przedsiębiorstwo, żeby nie trzeba było do niego dokładać.

Ale na razie klub na gwałt potrzebuje gotówki. Miasto znowu mu pomoże kilkumilionowym zastrzykiem jak w poprzednich latach?

- Moje zdanie nie jest tu najważniejsze. Takie decyzje podejmuje Rada Miasta.

Pani jednak może o to wnioskować.

- Mogę i zamierzam to zrobić. Górnik wciąż potrzebuje konkretnej pomocy i moim zdaniem należy mu jej udzielać, oczywiście w granicach dopuszczanych przez prawo i naszych możliwości.

W budżecie Zabrza na wydatki w 2015 roku zaplanowano 832 miliony złotych, tymczasem zdaniem ekspertów od marketingu sportowego istnienie klubu piłkarskiej ekstraklasy ekonomiczny sens ma w tych miastach, których budżet przekracza 1 miliard złotych.

- Nie znam tych opinii, więc nie będę się do nich odnosić.

Po prostu zastanawiam się, czy Zabrze stać na drużynę w ekstraklasie, skoro gmina na siebie musi brać na siebie kłopot jego utrzymania?

- Górnik to nie jest zwyczajny klub. To wielka historia, tradycja, 14 tytułów mistrzowskich, finał europejskich pucharów, cała plejada wielkich dla polskiego futbolu piłkarzy. Takie marki jak Górnik czy Ruch Chorzów nie mają prawa zniknąć ze sportowej mapy. I to jest także zadanie dla samorządu. My przecież reprezentujemy interesy mieszkańców Zabrza, a oni są zakochani w Górniku i marzą, by był mocny jak kiedyś.

W dzisiejszych czasach Górnik jest jak skarbonka bez dna. Nie obawia się pani, że jego potrzeby zagrożą miejskim finansom?

- To jest wykluczone. Zresztą Górnik oczywiście nie jest jedynym sportowym, który wspieramy. Górnik w tej chwili ma określone problemy, więc staramy sie temu zaradzić. Natomiast nie wyobrażam sobie, by klub co roku dramatycznie walczył o licencję. To musi się zmienić.

Ale kiedy?

- Wierzę, że takim momentem będzie oddanie do użytku nowego stadionu. Jest opóźnienie, bo zdarzyło się, że z terenu budowy musiał zejść jego wykonawca, ale myślę, że teraz to już ostatnia prosta. Mam nadzieję, że jesienią Górnik swoje mecze będzie rozgrywał przy trzech nowych trybunach.

Rozumiem, że wtedy wzrośnie frekwencja i będą istotne przychody z dnia meczowego. Na to liczyli też choćby we Wrocławiu czy w Gdańsku. Tymczasem trybuny nowych stadionów Śląska i Lechii świecą pustkami. Z prognozowanych przychodów nici.

- Nie twierdzę, że wszystko jest proste i łatwe do przewidzenia. Mamy jednak pomysł na funkcjonowanie Górnika i liczymy, że uda się go wcielić w życie. Od tego są ludzie zarządzający piłkarską spółką, żeby się udało. I liczymy też na naszych kibiców - że będą chodzić na mecze Górnika, bo bez nich cały ten biznes nie miałby sensu. Oczywiście zgadzam się, że w całym bilansie muszą się zgadzać liczby. Matematyki nie da się oszukać. My naprawdę wiemy, czego chcemy. Wiem, głupota czasami aż fruwa, ale na szczęście nam mądrości nie brakuje.

Kosztujący kilkaset milionów złotych stadion to dla gminy poważne obciążenie. Taka inwestycja to poważne ryzyko...

- Postanowiliśmy wybudować stadion, bo Górnik go potrzebował. Ale byliśmy do tego również gorąco namawiani. Padały publiczne deklaracje ministerstwa sportu, że pokryje 50 proc. kosztów budowy. Okazuje się jednak, że skończyło się na pięknych deklaracjach, a za wszystko płacimy sami.

Ministerstwo nie dotrzymało słowa?

- W międzyczasie okazało, że Polska musi przygotowywać się do EURO 2012 i na to poszły państwowe środki. Doskonale rozumiem, że tamta impreza była ważniejsza, no ale skoro się coś obiecało... Nie zostawimy tego, jeszcze się o tę dotację upomnimy.

Nie jest tajemnicą, że szukacie inwestora. Górnik jest na sprzedaż?

- Moja odpowiedź jest prosta: nie sprzedam Górnika. Bo taki klub nie jest na sprzedaż, zbyt mocnymi więzami jest związany z tym miastem, z mieszkańcami. Szukamy natomiast wiarygodnego partnera, który pomógłby w prowadzeniu piłkarskiej spółki. Nie są to jednak poszukiwania za wszelką cenę. Wiem, że klub będzie miał swoją wartość, jeśli drużyna będzie grać o najwyższe cele, na nowym stadionie, a jego sytuacja finansowa będzie stabilna. Do tego zmierzamy.

Ale Górnik znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji.

- Prezydentem Zabrza jestem od 2006 roku, dobrze pamiętam jak Górnik męczył się w strefie spadkowej. Pamiętam też, jak spadł z ekstraklasy. Przeżyłam z nim wiele emocjonujących chwil. Te nasze wspólne doświadczenie powinny pomóc. Dlatego jeszcze raz powiem: wierzę, że ludzie zarządzający piłkarską spółką systematycznie będą klub wyprowadzać na prostą, a ja im w tym będę pomagać. Czasami trzeba mieć odwagę wpaść na dobry pomysł. Ostatnio na zimowe zgrupowanie wszystkie śląskie kluby pojechały jednym samolotem. Na pierwszy rzut oka ktoś mógł powiedzieć: cóż za wariacki pomysł! A jednak się sprawdził i wszyscy jesteśmy zadowoleni, bo chodzi nie tylko o oszczędność, ale łamanie stereotypów. Trzeba więc szukać odważnych rozwiązań i ja nie mam z tym problemów.

Często zdarzało się pani jeździć na Roosevelta gasić pożar - by wyciszyć burzliwe nastroje wśród piłkarzy, którzy nie dostawali wypłat?

- Zdarzało mi się to chyba dwa razy, ale nie były to wyjazdy - jak pan to nazwał - "do pożaru". Chciałam tylko rzetelnie wyjaśnić sytuację, w jakiej znajdował się Górnik i chyba mi się to udawało.

Przed rokiem, przed wiosennymi rozgrywkami, liczyła pani, że Górnik powalczy o mistrzostwo Polski. Duże było rozczarowanie?

- Ja jestem przekonana, że ta piętnasta "gwiazdka" wreszcie nam zaświeci. W poprzednim sezonie zabrakło drużynie odpowiedniego poziomu finansowego, który jest niezbędny, by planować takie wyzwania. Wszystko musi mieć swoją naturalną kolej rzeczy, droga na skróty jest złudna. Dlatego na razie trzeba poukładać wszystkie sprawy w klubie, zabezpieczyć finansowanie klubu, znaleźć źródła dochodu. Myślę pozytywnie, Górnik wyjdzie na prostą.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online