Forum
 

Stanisław Oślizło: Pójdę siedzieć, ale pucharów będę bronił własną piersią!

Legenda Górnika emocjonalnie traktuje sprawę komorniczego zajęcia górniczych pamiątek, a byli prezesi z Roosevelta uspokajają atmosferę i pytają.
Ludzie związani z Socios Górnik szukali m.in. u mnie wyjaśnień w kwestii własności tychże trofeów. Niespecjalnie potrafiłem im jednak pomóc, bo nigdy nie miałem w ręku żadnych dokumentów na ten temat - były już prezes klubu, Zbigniew Waśkiewicz, przyznaje, że za czasów swej kilkumiesięcznej kadencji akurat problemów tej natury rozwiązywać nie musiał. Prezes Rady Nadzorczej Górnik SSA, Tomasz Młynarczyk, w ostatnich dniach uspokajał fanów. Trofea nie są własnością spółki, ponieważ puchary klub zdobywał, gdy działał jeszcze jako stowarzyszenie. Nie były one wnoszone aportem do obecnej spółki - podkreślał i na łamach "Sportu".
Spółka założona została - przypomnijmy - w 1996 roku. - O ile pamiętam, w uchwale przekazującej drużynę ze stowarzyszenia do spółki, aportem wniesiono m.in. barwy, herb klubu i.... tradycję - wspominają po latach obserwatorzy ówczesnych wydarzeń. O trofeach - podobno - w umowie mowy nie było. Przez lata stały jednak przy Roosevelta w tym samym miejscu, czyli sali, w której odbywają się m.in. konferencje prasowe, nazwanej imieniem legendarnego Jana Bolka Niesyty. - Za moich prezesowskich czasów odbyła się nawet swoista ich inwentaryzacja: spis, wyczyszczenie, szczegółowe opisanie - wspomina kolejny z byłych prezesów Górnika, Łukasz Mazur. I ma spore wątpliwości co do obecnych praw własnościowych do owych trofeów. - W prawie mamy do czynienia z terminem przejęcia przez zasiedzenie. Mam wrażenie, że od czasu zawiązania spółki minęła już tyle lat, iż poprzez sam fakt posiadania owych pucharów stała się ona ich właścicielem - domniemywa. - Jest jeszcze i druga strona medalu: skoro spółka dziedziczy tradycję stowarzyszenia, a więc i 14 tytułów mistrzowskich, w jaki sposób mogłaby nie być właścicielem trofeów za te tytuły? A już zupełnie nie mieści mi się w głowie opcja, w myśl której puchary owe miałyby być własnością osób prywatnych...
- Własnymi rękami sporą część tych pucharów odbierałem, a potem wznosiłem nad głowę - mówi legenda Górnika, Stanisław Oślizło, kustosz górniczej pamięci wciąż mocno związany z klubem. On akurat bardzo emocjonalnie traktuje całą sprawę. - Kiedy dziś słyszę, że ktoś mógłby je klubowi zabrać, pewnie zasłoniłbym je własną piersią. I zapewne poszedł za to siedzieć, bo przecież taki komornik to osoba publiczna... - wzdycha. Dla niego przerzucanie się terminami spółka i stowarzyszenie nie ma znaczenia. - Górnik to Górnik, historia jest jedna - podkreśla.
Upublicznienie sprawy - niezależnie od podstawy prawnej działania komornika i stanu faktycznego, jeżeli chodzi o własność trofeów - to jednak duży cios wizerunkowy dla klubu. Kolejny, po niedawnej karze odebrania trzech punktów (to wynik wniosku Pawła Olkowskiego, próbującego odzyskać kontraktowe pieniądze), od której klub nawet się nie odwołał. A na nim i Łukaszu Skorupskim (to dla niego pieniądze egzekwować próbuje komornik) lista dłużników Górnika przecież się nie kończy. I tu już nie o wizerunek, ale twardą ekonomię chodzi. Swego rodzaju godziną zero będzie koniec stycznia, bo wtedy kluby składać będą wnioski licencyjne na kolejny sezon. Według nieoficjalnych rachunków, do tejże chwili przy Roosevelta trzeba będzie znaleźć ok. 12 mln, by liczyć na pozytywny werdykt komisji licencyjnej...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online