Forum
 

Kręta droga do Bundesligi Pawła Olkowskiego

Wreszcie uporał się z kontuzją i chce pokazać, że choć już związał się z FC Köln, to wciąż zależy mu na Górniku Zabrze.
Z Pawłem Olkowskim trudno umówić się na rozmowę, bo zaniemówił. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na SMS-y. Gdy "PS" prosi w klubie o pomoc w zaaranżowaniu spotkania, piłkarz odpowiada za pośrednictwem rzecznika prasowego: – W ogóle nie udzielam teraz wywiadów. Chcę się wyciszyć i skupić na grze w piłkę. 
Kilka tygodni wcześniej uczynił jednak wyjątek – rozmowa z nim ukazała się na oficjalnej stronie Górnika. Tłumaczył się, dlaczego wyjechał na testy medyczne do Kolonii, mimo że jego drużyna tego samego dnia grała ćwierćfinał Pucharu Polski w Bydgoszczy (1:2). Niby prawy obrońca i tak nie miał szans zagrać, bo od dwóch miesięcy zmagał się ze skutkami kontuzji kolana, której nabawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – już po tym, jak podpisał obowiązujący od lipca trzyletni kontrakt z 1.FC Köln – ale niesmak pozostał.

Czmychnął bez słowa

W wyprawie Olkowskiego do Kolonii uderzało to, że skoro od dawna nie mógł grać z powodu urazu, to wypad na testy medyczne nie był najmądrzejszym pomysłem. Pikanterii sprawie dodawał fakt, że nikomu w klubie o wycieczce do Niemiec nie powiedział. Gdy w Bydgoszczy pytaliśmy trenera Roberta Warzychę, dlaczego nie zabrał na mecz 24-latka, odparł, że nie był jeszcze gotowy do gry, więc został w Zabrzu. Czyli szkoleniowiec też nie miał pojęcia, co robi jego zawodnik w dniu, gdy jego zespół walczy o awans do półfinału Pucharu Polski. Dlatego reprezentant kraju uznał, że trzeba się jakoś wytłumaczyć.
– Każdy myśli, że symulowałem kontuzję, że celowo nie gram w rundzie wiosennej, bo nie chcę ryzykować zdrowia. A to nie ma nic wspólnego z prawdą. () Aktualnie trenuję i staram się nadrobić zaległości w przygotowaniu motorycznym. () Może to nie był najlepszy moment, ale akurat miałem jeden dzień wolnego i postanowiłem przejść badania medyczne w Kolonii – przekonywał Olkowski.
Działacze nie ukarali go za wyjazd do Niemiec bez zgody obecnego pracodawcy. Uznano, że piłkarz nieświadomie popełnił błąd, za który się pokajał. W całej sprawie było też drugie dno: nakładanie sankcji na obrońcę mogłoby przynieść skutek odwrotny od zamierzonego, bo zabrzanie mieli wobec niego zaległości płacowe, a zbliżał się termin składania wniosków licencyjnych. Należało zatem szukać porozumienia, a nie powodów do konfliktu.
Najciekawsze w całej historii było to, że Olkowski po powrocie z Kolonii, szybko wrócił też do gry w polskiej drużynie. – Skoro musiał jechać do Niemiec, żeby przekonać się, że jest zdrowy, to ja się nawet cieszę, że to zrobił, bo wreszcie pojawia się na boisku – skwitował ze śmiechem Warzycha.
Zawodnikowi Górnikowi jest bardzo potrzebny. To dlatego klub nie chciał nawet słyszeć o odejściu tego piłkarza już zimą, mimo że przy Roosevelta na gwałt potrzebowali gotówki. Szefowie klubu uznali, że jednak będzie lepiej, jeśli Olkowski – skoro już nie da się go dobrze sprzedać – wypełni do końca kontrakt i powalczy z zespołem o jak najwyższą pozycję w lidze. Wtedy oczywiście nikt nie zakładał, że plany pokrzyżuje kontuzje, na szczęście już wyleczona. – Jeszcze może nam bardzo pomóc. Paweł nieźle wygląda pod względem fizycznym, brakuje mu tylko rytmu meczowego – ocenił trener.

Wynalazek Nawałki

Olkowski to wynalazek Adama Nawałki. To on zdecydowanie postawił na niego w GKS Katowice, on namówił działaczy na sprowadzenie go do Górnika, on zrobił z niego reprezentanta Polski. – Zaimponował mi szybkością i dynamiką, a we współczesnej piłce to podstawa. Pod tym względem w naszym kraju niewielu piłkarzy mamy na takim poziomie co Paweł. Nad innymi elementami można pracować – mówił Nawałka jeszcze zanim poprowadził Gieksę.
Zdarzało się, że u przyszłego selekcjonera Olkowski grał nawet na środku ataku. Pod tym względem przypomina Łukasza Piszczka, który także seniorską karierę zaczynał w Gwarku Zabrze. Piszczek jeszcze w Hercie Berlin występował jako skrzydłowy, dopiero później zaczął się specjalizować na prawej obronie. W Bundeslidze skrajni obrońcy potrafiący grać ofensywnie i zawzięcie biegać od linii do linii są szczególnie cenieni.
Wady Olkowskiego? – Musi pracować nad techniką użytkową, jakością dośrodkowania i strzału, do poprawienia są też parametry taktyczne – wylicza Nawałka, podkreślając, że w Bundeslidze powinien sobie poradzić. – O skutkach kontuzji nie ma co mówić, bo tych dolegliwości już nie ma – ocenia selekcjoner. – Wciąż bywa trochę chaotyczny, jest co poprawiać, ale ma chłopak gaz. Jeżeli będzie mu dopisywać zdrowie, poradzi sobie w Niemczech – przekonuje Jan Furtok, były napastnik GKS oraz wicekról strzelców Bundesligi (w barwach HSV Hamburg), ostatnio działacz związany z katowickim klubem, u którego obrońca zbierał piłkarskie szlify.
Drużyna 1.FC Köln zdominowała drugoligowe rozgrywki i jest jedną nogą niemieckiej ekstraklasie. – Paweł odwiedził mnie w Warszawie przed meczem Polska – Szkocja. Dopytywał, czy na pewno awansujemy, bo marzy, by spróbować sił w elicie – opowiada "PS" Sławomir Peszko, który jest jednym z dwóch Polaków (obok Adama Matuszczyka) w ekipie Koziołków. To było ich pierwsze spotkanie, wcześniej się nie znali, nie wpadli na siebie, gdy Olkowski pojechał do Kolonii na rekonesans.
– Oczywiście na początku postaram się mu pomóc, ale miejsce w składzie musi sobie wywalczyć sam, bo na to wpływu nie mam – śmieje się Peszko i dodaje na poważnie: – Na prawej obronie gra Słoweniec Mišo Brečko. To kapitan zespołu i jego pozycja jest niepodważalna, ale do tej pory nie miał godnego konkurenta. Dlatego Paweł staje przed wielkim wyzwaniem. Czekają go krew, pot, łzy, ale jeżeli przejdzie twardą szkołę, będzie miał miejsce w składzie, jestem jego pewien.
Peszko w poprzednią niedzielę obejrzał w telewizji mecz polskiej ligi Górnik – Jagiellonia (3:3). Chciał zobaczyć, jak na boisku radzi sobie Olkowski. – Wiem, że to był jego pierwszy występ w podstawowym składzie po długiej przerwie. To dobrze, że jeszcze przed dwa miesiące będzie grał w Górniku. Niech odpowiednio wykorzysta ten czas, bo do Kolonii powinien przyjechać w wielkiej formie. Czekamy na niego! – radzi polski skrzydłowy, który w Kolonii prowadzi rozmowy w sprawie nowego, dwuletniego kontraktu.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online