Forum
 

Robert Warzycha – trener na ciężkie czasy

Robert Warzycha ma wprowadzić do Górnika amerykańskie standardy. W USA zyskał miano solidnego rzemieślnika.
Polski sen stał się faktem. To krótka historia. Zbigniew Waśkiewicz, nowy prezes Górnika, w sobotę wykonał pierwszy telefon do Stanów Zjednoczonych. Potem drugi. Minęło kilka dni i Robert Warzycha został zaprezentowany jako nowy trener 14-krotnego mistrza Polski. W czwartek poprowadzi pierwszy trening. Zdążył zapoznać się z kadrą, resztę przedstawią mu asystenci, Marcin Prasoł i Kamil Kanclerz, ci sami, którzy współpracowali z Ryszardem Wieczorkiem.

Wygrać, nie tylko przetrwać

Janusz Michalik, polski dziennikarz ESPN mówi, że po zespole Warzychy należy spodziewać się dyscypliny i dobrej organizacji. Nowy trener Górnika Zabrze do tej pory miał zupełnie inne warunki pracy. Ale też trzeba pamiętać, że Ameryka nie wszędzie jest taka sama. Były zawodnik Górnika i Evertonu 18 lat życia związany był z Columbus Crew, która reklamuje się hasłem „najciężej pracującej drużyny Ameryki”. – Ale to tylko slogan. Naprawdę staramy się grać szybką, techniczną, ofensywną i widowiskową piłkę – mówił Warzycha w jednym z wywiadów dla „PS”.

Podobać może się to, że jak sam mówił, wyznaje zasadę: „Gramy po to, żeby wygrać, nie po to, żeby przetrwać”. Oczywiście trzeba pamiętać, że w Ameryce trener z reguły ma więcej czasu niż w Polsce, by wdrażać swoją filozofię, sposób myślenia. W naszym kraju jest inaczej. Również – a może zwłaszcza – w Górniku. Tu trener nigdy nie jest tylko trenerem, o czym przekonał się Ryszard Komornicki, a dyrektor sportowy nigdy nie jest tylko dyrektorem sportowym, co doskonale wie Tomasz Wałdoch. Tu trener jest wszystkim. Ale może właśnie to jest idealna praca dla Warzychy.

Wolał prowincję

Columbus to ekipa z prowincji, co zresztą odpowiadało Warzysze. Gdy dziennikarze pytali go o możliwą przeprowadzkę do Sounders, ekipy z Seattle, jednego z najefektowniejszych miast Ameryki, powiedział, że raczej nie nadaje się do pracy w takim miejscu. To pochodzący z polskiej wsi skromny człowiek, typowy rzemieślnik.

Warzycha, jak mówi Chris Reiko, polski dziennikarz z San Francisco, wyrobił sobie renomę faceta, który jest znakomity w wyciąganiu maksimum możliwości z przeciętnego zespołu i zawodników. W roli pierwszego trenera Columbus spisywał się różnie. Trzeba oczywiście pamiętać, że niedługo po mistrzostwie USA, które zespół zdobył pod wodzą Niemca Sigiego Schmida (Warzycha był jego asystentem), drużyna przeszła gruntowną przebudowę. Polski szkoleniowiec zdążył jeszcze wygrać „Supporters Shild”, czyli nagrodę dla najlepszej drużyny sezonu zasadniczego w 2009, ale w play-offach przepadł dość szybko. Potem odeszło kilku kluczowych i najlepiej opłacanych graczy, takich jak choćby Guillermo Barross Schellotto, a przyszli nowi – młodsi, tańsi i słabsi.

W końcu musiał odejść też Warzycha. Stało się to jesienią 2013 roku po tym, jak zespół przegrał pięć z siedmiu meczów. Nowy właściciel, Anthony Precourt, który przejął ekipę od rodziny Huntów, nie widział dla Polaka miejsca. To było trudne, bo Warzycha jest niemalże elementem krajobrazu Columbus. To tak jak zwolnić dziadka z rodzinnej firmy. – Wielu europejskich graczy, jak Donadoni czy Matthäus, przyjeżdżało tu dorobić na emeryturę. Robert przyjechał do ciężkiej pracy i ludzie to doceniali. Był ulubieńcem publiczności – mówi Michalik, który podobnie przyszedł do klubu z Columbus krótko przed Warzychą, w 1996 roku.

Od ściany do ściany

Pewnie właśnie dlatego obiektywna ocena pracy Polaka jest tak trudna. W mediach wręcz skrajna. Dobra, zorganizowana, ofensywna gry ze znakomitą równowagą między formacjami – to jedna opinia. Gra nudna i toporna sprawiająca, że najważniejszym wydarzeniem sezonu był pożar zegara – to opinia druga. Pewnie obie zawierają część prawdy. Rozczarowanie upadkiem drużyny po zdobyciu tytułu mistrzowskiego miesza się z próbą spojrzenia na nowe realia, a więc ograniczone możliwości finansowe klubu i przebudowa zespołu.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online